Dokonać wyboru



            „- Za bycie wampirem płacisz wysoką cenę (…) Wszystko wokół zmienia się i umiera. Nawet to miasto się zmieni, i wszystko co było bliskie twojemu sercu, odejdzie do historii. Wszystko umrze, a ty będziesz nadal żyć. To trudniejsze, niż myślisz.”*

            Jedna chwila, która zmieniła całe twoje życie. Na lepsze czy też na gorsze, oceń sama. Pewnego dnia poznajesz kogoś, kto jest inny od wszystkich otaczających cię ludzi. Emanuje on czymś potężnym, czymś czego nie możesz określić. Każda spędzona z nim chwila odsuwa cię od świata i osób, które znasz oraz upewnia w przekonaniu, że nie dasz rady bez niego żyć. Uważaj, bo tajemnice, które przed tobą ukrywa, mogą cię przerosnąć.

            Alice to nastolatka, która wiedzie całkiem zwyczajne życie, które kręci się wokół szkoły, domu i wieczornych wypadów z przyjaciółką. Jane wpadła właśnie na kolejny świetny pomysł - dziewczyny miały wejść do nocnego klubu dzięki fałszywym dowodom. Nastolatka nie pomyślała jednak, że coś może nie wyjść. Gdy nie zostały wpuszczone do kolejnego już miejsca, Alice udało się ją przekonać, by wróciły do domu. W czasie powrotnej drogi zaczęli ich śledzić mężczyźni z niezbyt miłym zamiarami. Kto wie, co by się stało, gdyby nagle nie pojawił się Jack, który uratował dziewczyny i w tym samym momencie całkowicie zmienił bieg życia Alice. Kim jest ten tajemniczy mężczyzna? Czego on i jego rodzina chcą od Alice?

            Powieść okrzyknięto fenomenem wydawniczym zanim została wydana w wersji papierowej - sprzedano milion e-booków. Wydawcy walczyli o prawa do wydanie tej, podobno, fenomenalnej książki. Przyznaję, że właśnie te informacje przekonały mnie do sięgnięcia po „Wybrałam ciebie”, a nie opis, który rzecz jasna również przeczytałam, ani okładka - tylko właśnie to. I teraz tego żałuję, bo z doświadczenia powinnam wiedzieć, że teksty tego typu nie wróżą dobrze książkom. Powieść przeczytałam, zwymyślałam samą siebie, a teraz napiszę, co mi się nie podobało. A niestety było tego dużo.

            Zastanawiam się, od czego by tu zacząć i chyba jako pierwsze wytknę przewidywalność fabuły. Nawet w najmniejszych momentach nie zostałam niczym zaskoczona. Wszystkie wydarzenia były łatwe do odgadnięcia, tak samo jak i ich przebieg. Kolejna rzecz, która mnie strasznie drażniła, to teksty jak ze „Zmierzchu” Stephenie Meyer. On piękny i tajemniczy, ciągnie go do niej, ale nie, nie może, bo zrobi jej krzywdę. Z kolei ona prawie, że samotna, cicha i zakompleksiona. Widzicie podobieństwo? Właśnie. Ratunkiem dla powieści miał być Peter, brat Jacka, ale trójkąt, jaki się utworzył był prawdę mówiąc dziwny. Nie mogłam tego rozgryźć i nie wiedziałam, jak go odebrać.

            Co się tyczy bohaterów - są płytcy i tacy bezosobowi. Niedopracowani i stworzeni byle jak, tak aby byli. Byli tak sztuczni, że szczerze mówiąc, nie dało się o nich wyrobić jakiegoś zdania. W końcu sama nie wiem, czy kogoś lubię, czy też nie. Alice nie miała żadnych zainteresowań, jej rozmyślenia wołały pomstę do nieba, a relacje z otaczającymi ją osobami były istną kpiną. No bo jak można nazwać przyjaciółką osobę, która pojawiła się raptem na kilku stronach na początku, potem gdzieś tam jakaś wzmianka była o niej i… to koniec. To, można by rzec, uzależnienie Jackiem było strasznie irytujące, Jack to, Jack tamto… Jak można tak być zależnym od jednej osoby i sprowadzić wszystko do niej. To jest straszne.

            Jedyne co mi się podobało w tej historii to wizja wampirów, jaką prezentuje autorka. Nie są może mroczni i niebezpieczni, ale przypadło mi do gustu to, jak stworzyła te istoty. Ich moce, umiejętności oraz to, jak ich ciało reaguje na dotyk innych osób i jak one odbierają dotyk wampira. Zaintrygowały mnie też więzy krwi oraz przyciąganie potencjalnych partnerów, właśnie poprzez krew. Szkoda, że Hocking potraktowała to tak po macoszemu i nie opisała tego bardziej szczegółowo.

            Książka ta nie wywołała we mnie żadnych głębszych emocji, nie przewracałam nerwowo i z ciekawością stron. Zabrakło mi akcji, nieprzewidywalności i ciekawych dialogów. Wszystko to sprawiło, że ani przez chwilę nie mogłam wczuć się w czytaną powieść. Wprawdzie nie sprawdzałam nieustannie, ile zostało mi do końca, ale i nie czułam potrzeby, aby jak najszybciej ją skończyć. Czytałam byle mieć ją już za sobą. Szkoda, bo liczyłam na coś naprawdę wartego uwagi. Tak naprawdę nie rozumiem jej fenomenu.

            Cała opowieść wydaje się płytka i niedopracowana. Hocking miała być może pomysł, ale jej nie wyszło. Jak dla mnie jest to historia, którą mimo wszystkich mankamentów się czyta, ale jeszcze szybciej się o niej zapomina. Niestety, ale powieści „Wybrałam ciebie” mówię nie. Poważnie też zastanowię się nad kontynuacją, jeśli takowa powstanie.

TEKST STANOWI OFICJALNĄ RECENZJĘ DLA PORTALU Secretum
 
*str. 222
Autor: Amanda Hocking
Tytuł: Wybrałam ciebie
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: sierpień 2012
Liczba stron: 256

13 komentarze:

  1. Mnie się już jakis czas temu znudziły wampiry. A co do tego tytułu, ani przez chwilę nie byłam nim zainteresowana...

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi ciekawie, chętnie przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się okładka. Naprawdę jest śliczna, tajemnicza. Ale fabuła za bardzo przypomina mi "Zmierzch". Chociaż ta saga mi się podobała, to nie ścierpię nieudanych plagiatów. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tę książkę dodaną do "listy życzeń". Szkoda, że tak źle wypadła w Twoich oczach. Mimo wszystko i tak mam ochotę zapoznać się z tą historią.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja już nie sięgnę po żadną książkę Amandy Hocking. Przeczytałem jedną o trolach i żenada.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ma co się oszukiwać, większość książce o wampirach w rodzaju "paranormal romance" bardzo przypominają Zmierzch. Ja również nie mogę ścierpieć, jak bohaterowie są sztuczni i niedopracowani. Jednak co najgorsze takie "czytadła" są popularne i strasznie ceniona bo zarabiają kasę dla wydawców

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam ochotę na tę książkę, chociaż rzadko sięgam po powieści tego typu, ale widzę, że chyba jednak lepiej będzie, jeśli zrezygnuję z niej, bo nie czeka mnie nic wspaniałego...

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze, że przeczytałam tą recenzję - przynajmniej nie nadzieję się na lekturę tej książki... gdybym zaczęła, musiałabym skończyć gdyż więzi mnie zaklęcie postanowienia noworocznego;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książki, w których pojawia się, cytuję: "On piękny i tajemniczy, ciągnie go do niej, ale nie, nie może, bo zrobi jej krzywdę. Z kolei ona prawie, że samotna, cicha i zakompleksiona" - rozrosły się ostatnio jak grzyby po deszczu. Ile można? I czy da radę jeszcze coś oryginalnego w tej materii wymyślić? Fajne wampiry, no, coś tam wyszło, ale poza tym? Zresztą nie jestem fanką takich tematów, niemniej szkoda, że horror wraz ze swoimi atrybutami - zombie, wampir, wilkołak - przestał być straszny (poza, oczywiście, straszeniem kiepskim stylem i/lub marną fabułą).

    OdpowiedzUsuń
  10. Czyli mogę sobie ze spokojem sumienia odpuścić :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam tę książkę na uwadze. Ale skoro tak kiepsko oceniłaś, raczej zrezygnuje. Przeczytałam już wystarczającą liczbę książek z motywem p. Meyer, kolejna byłaby całkowicie zbędna ;)
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie czuję potrzeby przeczytania tej książki, więc raczej sobie odpuszczę. Poświęcę czas innemu dziełu :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie pamiętam, kiedy ostatnio wystawiłaś tak niską ocenę. Normalnie to chyba ja bardziej wybrzydzam i się wszystkiego czepiam. ;P

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!