W poszukiwaniu sprawiedliwości



            „Zemsta jest słodka, szczególnie gdy można wybrać metodę.”*

            Chęć posiadania pieniędzy może doprowadzić człowieka do tego co najgorsze. Nie ważne jak, liczy się tylko to by zdobyć bogactwo. To że po drodze zniszczy się kilka osób i doprowadzi do zepsucia ich reputacji czy też rozwalenia rodzin nie ma najmniejszego znaczenia. Ważne są tylko pieniądze i by nikt nie odkrył twoich działań.

            Kate i Alex są szczęśliwym małżeństwem, jedyne czego nie mogli mieć to dziecko. Dlatego też z wielką radością zajmowali się dziećmi swoich przyjaciół Debbie i Dona gdy ci gdzieś wyjeżdżali na dłużej. Traktowali Emily i Sarę jak woje własne córki. Wszystko było dobrze do pewnego momentu. Po ich ostatniej wizycie Rocketowie nie mieli żadnych wieści od zaprzyjaźnionej rodziny. Było tak do momentu gdy w domu małżeństwa zabrzmiał dźwięk telefonu, który zmienił życie Kate i Alexa już na zawsze. Młodsza Sara oskarża Alexa o molestowanie. Kate wie, że mąż jest niewinny, ale musi patrzeć bezradnie jak wali się jego życie. Czy Rocketom uda się oczyścić Alexa z zarzutów i odkryć kłamstwa dziecka? Jaki wpływ na ich życie będą miały słowa małej dziewczynki?

            „Okrutne oskarżenie” zaintrygowało mnie od samego początku. Byłam ciekawa jak to naprawdę jest z tym oskarżeniem. Było bezpodstawne czy może jednak nie? Nie czytałam jeszcze nic tej autorki więc nie bardzo wiedziałam czego mogę się po niej spodziewać. Wyczytałam, że potrafi wzbudzić w czytelniku duże emocje, a ja to bardzo cenię. Czy  mnie jej twórczość poruszyła?

            Otóż do pewnego momentu tak. Od pierwszych stron dostałam niesamowitą dawkę emocji, które tylko wzrastały z każdą kolejną przeczytaną stroną. Było tak do pewnego kulminacyjnego zdarzenia, który wszystko zmieniło. Po nim akcja jakby zwolniła i do tego została opisana w sposób jakby kończył się limit kartek przeznaczonych na historię. Zabrakło drugiej połowie tego co miała pierwsza. Była  napisana tak aby było zakończenie…. Mimo tego uważam, że książka jest  dobra. Ciekawe postacie, intrygująca fabuła i akcja, która niestety z czasem zwalnia, ale jest. Wielkim plusem jest przedstawienie postaci oraz kontrowersyjnego tematu, jakim jest molestowanie seksualne. I jedno i drugie ciekawi i intryguje do samego końca.

            Nie pojęte było dla mnie zachowanie Debbie. Jak można było nie zauważyć, że własne dziecko ma problemy? Może inaczej, jak można było je ignorować, a później wykorzystać w tak podły sposób? Mamy tu typowy przykład braku uczuć, którymi powinno być obdarzone dziecko. Zamiast poświęcić mu uwagę woleli przekupić jedzeniem by był spokój. Sara przez to stała się opryskliwą i złą dziewczynką, która była gotowa zrobić wszystko by być w centrum uwagi. Wiedziała też jak zmusić kogoś by dał jej to czego chce, nawet w brew sobie. Jedna żądna pieniędzy, a druga wiecznej uwagi. Bezwzględne, wredne i sprytne. Z resztą nie tylko Debbie pragnęła pieniędzy, Don był nie lepszy. Tyle tylko, że on był nieświadomy krętactwa żony. Ciekawe jakby postąpił gdyby znał prawdę… Przeciwieństwem była Emily, która zupełnie nie pasowała do swojej rodziny, a bardziej do Rocketów. Byli oni szczęśliwi i pełni dobroci. Nie liczyły się dla nich pieniądze. Ważne dla nich było być razem i robić to co się kocha. Nie mogli by muchy skrzywdzić.

            Jak już wspomniałam prędzej książka mi się podobała, początkowo nawet bardzo. Z niedowierzaniem i przerażeniem obserwowałam to co się działo. Byłam w szoku, niewiarygodne do czego może doprowadzić nienawiść. Do około dwusetnej strony nie mogłam się wręcz oderwać od czytania i jak zaczarowana przekręcałam strony. Czułam wściekłość, żal, rozczarowanie. Ale też i miłość oraz wsparcie. To co się działo było niedorzeczne, ale jednak się działo. Później jednak odnosiłam wrażenie jakby Michaels straciła zapał do powieści i to co można było fajnie rozpisać zmieściła na kilkunastu stronach zabierając temu emocje, wiarygodność oraz swoisty czar z pierwszej połowy.

            „Okrutne oskarżenie” to bardzo dobrze zapowiadająca się historia z gorszym zakończeniem. Jest  jednak warta poświęconego jej czasu. Wciąga i intryguje. Zmusza do analizy zachowań bohaterów. Napisana przystępnym językiem. Mimo  minusów uważam, że porusza ważne tematy i pokazuje je z tej drugiej perspektywy. 



*str. 244
Autor: Fern Michaels
Tytuł: Okrutne oskarżenie
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: listopad 2012
Liczba stron: 272

5 komentarze:

  1. Książka już czeka na swoją kolejkę :) Dobrze się o niej wyrażasz i cieszę się, że nie stracę przy niej czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzadko sięgam po książki tego typu, jednak podoba mi się cytat na początku recenzji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Historia sama w sobie jest ciekawa, niecodzienna, wstrząsająca. Ale czy sięgnę? Chyba nie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wystarczająco mnie zachęciłaś, żebym dała jej szansę :) Mimo, że później co nieco napięcie opada, to i tak chętnie przeczytałabym :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zakochałam się w cytacie, który umieściłaś na początku :) Niestety, nie mam czasu na czytanie "średnich książek", a ocena 6/10 nie jest zbyt wysoka ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!