W imię przyjaźni („Przyjaciółki” - Lisa Verge Higgins)



            „Śmiało, przepchnij się na drugą stronę, a nad tobą będzie tylko niebo.”*

            Przyjaźń to nie tylko radość i wesołe chwile, to też ból rozstania, chwila prawdy, poznawanie drugiej osoby i wiedza co sprawi mu prawdziwą radość. Prawdziwy przyjaciel zrobi wszystko by ci pomóc, nawet gdy wydaje ci się, że nie potrzebujesz tej pomocy. Dla twojego dobra zmusi cię nawet do ekstremalnych czynów, które zaważą na reszcie twojego życia.

            Co mają wspólnego ze sobą cztery, różne kobiety? Otóż łączy je przyjaźń, której nie niszczy odległość, ani dorosłe życie. Kate, Sarah, Jo oraz Rachel chociaż zupełnie inne, razem się dopełniają i tworzą zgraną paczkę. Dlatego też gdy ta ostatnia nagle umiera i pozostawia po sobie pustkę oraz listy, w których prosi każdą z nich o inną rzecz, przyjaciółki spełniają jej ostatnią wolę. I tak oto: Kate skacze z samolotu, Sarah odnajduje swoją dawną miłość, a Jo… staje się prawną opiekunką dziecka tej, której już nie ma. Każde z tych zadań zmieni ich życie, ale czy na lepsze? Czy możliwe, że Rachel znała je lepiej niż one same siebie? Jak trzy niepozorne listy mogą zmienić czyjeś życie?

            Od momentu ukazania się jej zapowiedzi wiedziałam, że ta książka musi trafić w moje skromne progi, bym prędzej czy później, mogła się z nią zapoznać. Na rynku wydawniczym jest mnóstwo książek tego typu i nawet fakt, że miałam przyjemność czytać kila z nich, nie zniechęca mnie do sięgania po kolejne. Jest coś w takich pozycjach co przyciąga czytelnika i sprawia, że ten może nie zatraca się w nich, ale z pewnością czyta z przyjemnością.

            O przyjaźni już trochę się naczytałam, jedne książki były lepsze, drugie gorsze - ta stoi pośrodku. Nie jest czymś zaskakującym, nie zachwyca, ale i nie nuży, po prostu dobre czytadło. Przyznaje, że spodziewałam się troszkę czegoś lepszego, ale to co zaoferowała nam amerykańska pisarka nie jest złe. Zwłaszcza, że to jej debiut. Było dobrze, choć mogło być lepiej, jednak w ogólnym rozrachunku powieść się wybroniła. Plusem były postacie no i oczywiście pomysł na fabułę. Nuży trochę przewidywalność niektórych zdarzeń, ale rekompensuje to naturalność z jaką pisała ją autorka. I sam fakt, że porusza tematy, które mają odzwierciedlenie w realnym życiu sprawia, że mimo wad książkę czyta się w miarę szybko. Szczerze, to zazdroszczę dziewczyną takiej głębokiej i trwałej przyjaźni.

            Co się tyczy emocji w trakcie jej czytania, nie były one jakoś wzniosłe, ale nie wiało też nudą. Książka ta jest naładowana przeróżnymi emocjami, które towarzyszą każdej z postaci. Ból utraty kogoś bliskiego, wspomnienia z nieciekawego dzieciństwa, wyidealizowana miłość, która może być jak domek z piasku czy też cierpienie małej dziewczynki po utracie mamusi. Nie brakuje tu również pozytywnych zmian, radosnych wspomnień i decyzji, które uszczęśliwiają. Jest miejsce na łzy żalu i miłości, na strach i nadzieję, wściekłość i spokój, niezrozumienie i akceptację. Taka mała wybuchowa mieszanka.

            Najbardziej jednak podobały mi się kreacje bohaterów. Każda postać była ulepiona zupełnie z innej gliny: różnili się czym tylko można. Wygląd, charakter i osobowość. I mimo to, a może właśnie dlatego,  trzymały się razem nie bacząc na umykający czas i odległość.

            „Przyjaciółki” są napisane lekko i przyjemnie. Trochę trudno przebrnąć przez początek, ale później jest jak z płatka. Trochę wzruszeń, śmiechu oraz przemyśleń. Jest o wszystkim co w życiu ważne i stanowi naszą część. Nie żałuje spędzonego z nią czasu, a to jest najważniejsze. Nie jest źle, polecam!

*str. 217
Tytuł: Przyjaciółki
Autor: Lisa Verge Higgins
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: lipiec 2012
Liczba stron: 336

9 komentarze:

  1. Ja już jakiś czas temu Przyjaciółki czytałam, ale bardzo mi się podobały. Masz rację, jak przez pierwsze 2 rozdziały się przebrnie, to póżniej sama przyjemność:).

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że koniec końców książka przypadła ci do gustu, gdyż dzisiaj robię do niej kolejne podejście. Poprzednim razem nie mogłam przebrnąć przez początek ale skoro mówisz, że dalej idzie już jak z płatka to biorę się czym prędzej za czytanie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam i czytałam u innych bloggerek, że to lektura godna uwagi. Ty to potwierdzasz...

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam książki o losach przyjaciółek. Zawsze chciałam mieć taki friendship ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bujaczku,widzę, że ksiazka musi trafić także w moje progi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę stwierdzić,że to nie jest książka dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  7. na mnie już sama okładka robi pozytywne wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nadal obdarzam największym podziwem tych autorów, którzy tworzą różnorodnych bohaterów. Sama bym nie umiała.
    Historia wydaje się być ok. Nie wiem jednak czy mój grafik znajdzie na nią czas :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka w sam raz dla mnie, więc jak tylko "przebrnę" przez mój obecny stos tomiszcz, rozejrzę się :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!