Czy pieniądze rzeczywiście dają szczęście? („Miłość warta miliony” - Diana Palmer)



            „To niesamowite, pomyślała, że tak bardzo ufa człowiekowi, którego dopiero co poznała. Chwilami zdawało jej się, że zna go od dawna.”*

            Często zdarza się tak, że oceniamy ludzi po ich statusie społecznym. Jeśli ktoś jest bogaty z pewnością niczego mu nie brakuje i nie zaznał żadnych przykrości. Nie poznał smaku ciężkiej pracy, porażki czy też osamotnienia. Jednak czy nasze osądy nie są krzywdzące? Zdarza się, że mimo dużej ilości osób wokół tej bogatej czuje się ona samotna. Dzieje się tak za sprawą, że ci „przyjaciele” lubią pieniądze, a nie jego właściciela. To że ktoś ma dużo pieniędzy nie znaczy, że nie wie co to problemy życia codziennego.

            Dwudziestoletnia Fay York po śmierci rodziców zamieszkuje u wujka, który będzie dysponował jej majątkiem do czasu gdy ona ukończy dwadzieścia jeden lat. W tym czasie brat mamy za wszelką cenę chce wydać Fay za kogoś bogatego. Kobieta w chwili buntu ucieka z domu i udaje się do baru gdzie zaczynają zaczepiać ją nieciekawe typy. Gdyby nie szybka reakcja Donavan’a nie wiadomo jakby ten wypadł się skończył. Po tym zdarzeniu tych dwoje spędza ze sobą kilka godzin, które na zawsze zmieniają życie Fay… Mężczyzna nie lubi bogatych kobiet i nie zamierza tego ukrywać, mimo budzących się uczuć, których nie rozumie lub nie chce zrozumieć stwierdza, że to ich pierwsze i ostatnie spotkanie. Czy jednak na pewno?

            Książki Palmer jeszcze ani razu mnie nie zawiodły. Obojętnie co czytałam zawsze mnie odprężało i sprawiało, że na kilka godzin przenosiłam się do świata bohaterów. Świata o którym każda z nas skrycie zapewne marzy. Opowieść o uczuciu, które musi pokonać przeciwności losu. Ale to nie wszystko, obok tego znajdujemy tu trochę psychologii, a nawet wątku obyczajowego. Niby zwykły romans, a jednak ma drugie dno. Lubię takie historie bo odprężą, ale też nie są czymś o czym za chwile się zapomni. Nie jest to też literatura wysokich lotów, ale czasem warto odpocząć od tych „poważnych” pozycji. Palmer ma swój styl pisania, który bardzo przypadł mi do gustu. Potrafi z sytuacji poważnych czy też smutnych sprawić, że czytelnik zaczyna się śmiać. Nie boi się też poruszać trudnych tematów, w każdej jej książce postacie muszą stawiać czoła przykrej przeszłości.

            Mimo, że w takich powieściach łatwo przewidzieć zakończenie nie psuje to mi przyjemności czytania. To w jaki sposób jest prowadzona fabuła, dialogi oraz postacie sprawiają, że wprost zaczytuję się w książkach tejże autorki. Sprawia, że w trakcie czytania przeżywam masę emocji, które są przeróżne. Wczuwam się w poznawaną historię i wraz z bohaterami przeżywam wzloty i upadki. Z nimi się śmieję i smucę. Są jak dobrzy znajomi, a ich życie jest mi dobrze znane. „Miłość warta miliony” pokazuje, że nie każdy kto ma dużo pieniędzy jest bufonem zapatrzonym w siebie. Nawet bogaci znają smak porażki. Bogactwo nie zawsze jest stałe, zdarza się bowiem tak, że pieniądze się traci i trzeba sobie bez nich radzić.

            „Miłość warta miliony” to lekka, łatwa i przyjemna w odbiorze powieść, którą czyta się bardzo szybko. Diana Palmer posługuje się językiem lekkim i łatwym w odbiorze językiem. Jeśli tylko lubisz powieści tego gatunku jest pozycja idealna dla Ciebie.

*str. 16
Autor: Diana Palmer
Tytuł: Miłość warta miliony
Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: maj 2012
Liczba stron: 192

15 komentarze:

  1. Myślę, że książka by mnie zainteresowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam się że nie czytałam nic tej autorki, może kiedyś. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. W cytatcie jest sporo prawdy. Na razie inna książka autorki czeka na swoją kolej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie ta tematyka nie przekonuje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niespecjalnie przepadam za Palmer, ale w sumie lekkich lektur nigdy za wiele, więc może kiedyś... ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam już twórczość Diany Palmer i bardzo sobie ją cenię.Pisze ona naprawdę świetne, ciepłe, optymistyczne powieści, dlatego chętnie w wolnej chwili poznam także ,,Miłość wartą miliony”.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobra książka na chłodne jesienne wieczory. ;)
    Rozejrzę się za tą pozycją. Po Twojej recenzji jestem zachęcona.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam serię Satine :) Ilekroć czytam jakąś książkę z tej serii to jestem zachwycona, mimo że muszę zacząć wyczytywać książki z własnej półki to mam nadzieję, iż uszczknę trochę czasu dla niej ;]

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam dzisiaj książkę Diany Palmer w rękach na wyprzedaży w Auchan i odrzuciłam na rzecz Evansa... Zobaczymy, czy wybrałam dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Sama miłość jest warta miliony a niektórzy ludzie nawet nie zdają sobie sprawy jak przez to sa bogaci :)
    Lubię odstresować się takimi historiami z happy endem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Z chęcią sięgne ;] Lubie czytać takie książki dla relaksu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też lubię styl pisania Jodi Picoult. Potrafi stworzyć naprawdę ciekawą fabułę i wgnieść czytelnika w fotel swoim zakończeniem. Nie da się szybko zapomnieć jej książek, oj nie.
    Jaką jej książkę obecnie czytasz? ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ślepa jestem. Już widzę, "Krucha jak lód". ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. przyznaję, że jeszcze nie czytałam ani jednej książki tej autorki, ale skoro tak pozytywnie piszesz o jej książkach, będę musiała to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!