Czy na szczęście jest potrzebne alibi? („Alibi na szczęście” - Anna Ficner-Ogonowska)


           „(...) życie człowieka składa się z tysięcy epizodów. Jednak tylko jeden z nich jest naprawdę ważny i zmienia całe życie. Mądrość życiowa polega na tym, żeby go nie przeoczyć wśród całej reszty.”*


            Jesteś najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Właśnie dzień prędzej spełniło się Twoje marzenie i z radością patrzysz w przyszłość. Nie przeczuwasz nic strasznego, no bo przecież to nie możliwe żeby coś się stało. Niestety. Jedna chwila wystarczy by wszystko zmieniło swój bieg, a to co dane nam wczoraj, dziś okrutnie odebrano. Zabrano nam słońce, powietrze i chęć do życia. Skradziono miłość i szczęście… Jak żyć bez tego?

            Hania to młoda i piękna nauczycielka, która na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo szczęśliwa. Pozory jednak mylą bo tak naprawdę kobieta jest nieszczęśliwa i przytłoczona tym co ją spotkało. Jej dni naznaczone są cierpieniem, smutkiem i walką o to by przetrwać każdy kolejny dzień w miarę normalnie. Pomagają jej w tym dwie niezastąpione kobiety: Dominika, która jest strasznie energiczna i przebojowa oraz pani Irenka, starsza i bardzo mądra kobieta. Hania powoli wychodzi ze skorupy, w której się zamknęła jednak gdy na horyzoncie pojawia się niejaki Mikołaj zaczyna się obawiać powtórki historii, a tego by już nie przeżyła. Mężczyzna ten mimo niechęci kobiety cierpliwością i delikatnością próbuje dotrzeć do jej serca. Czy bój o  jej serce zakończy się dla Mikołaja powodzeniem? Czy Hania da sobie jeszcze szansę?

            Oto książka, która wyłączyła mnie z życia na trzy dni i noce. Gdy się za nią zabierałam nie myślałam nawet o tym, że tak mnie pochłonie ta historia. Jeśli mam być szczera to trochę przerażała mnie ilość stron i to, że głównym tematem jest miłość. No bo jak można opisać miłość na tylu stronach i przy okazji nie zanudzić czytelnika? Można, uwierzcie, że można. Pani Ficner-Ogonowska jest tego doskonałym przykładem. Wątek był rozpisany w taki sposób, że nie było mowy choćby o chwili znudzenia. Wszystko było przemyślane i w sam raz. Było tak jak… w życiu. Bez jakiś tam niestworzonych zdarzeń. Nie było wybuchu namiętności i nagłej przemiany głównej bohaterki. Czasem na powrót do normalności jest potrzebne dużo czasu i ona go dostała. Mikołaj pokazywał, że zależy mu na Hani, ale starał się nie naciskać i zrozumieć. To historia o uczuciu, wiecie takim co jest w stanie dużo pokonać i poczekać na swój czas, o cierpliwości, oddaniu i przyjaźni. W tej książce nie ma niczego ani za dużo, ani za mało. Wszystko ma swój czas i miejsce. Sceny są opisane szczegółowo, gdy czytamy fragmenty gdzie główne skrzypce grają Hanuś i Mikołaj czujemy się jakbyśmy byli z nimi. Czujemy ich emocje, słowa są jak delikatny dotyk, który drażni, mile drażni. Jest idealnie.

            Zostałam oczarowana postaciami, a szczególnie panią Irenką, która przypomina mi moją babcię. Zawsze wie co powiedzieć, jak pocieszyć. Jest ciepła jak promienie słońca i do tego bardzo inteligentna. Dominika zaś przypominała mi takiego chochlika swoim sposobem bycia. Zawsze w biegu, rozgadana i wiecznie uśmiechnięta. Jednak gdy trzeba potrafi być uparta, wysłucha pocieszy… lub da do wiwatu gdy trzeba. Sama Hania… rozumiałam ją, ale czasami mnie irytowała. Jednak mimo wszystko zdobyła moją sympatię. Tych bohaterów jest wiele więcej i dla każdego autorka poświęciła trochę czasu. Nie są to puste postacie stworzone aby tylko były. Każda z nich ma swoje pięć minut i zadanie do wykonania.

Osobiście strasznie mnie irytowało, że, nie mogę jej przeczytać w jeden dzień i zawsze z żalem ją odkładałam. „Alibi na szczęście” tchnie spokojem i ciepłem, cierpieniem i miłością. Styl, którym posługuje się Anna Ficner-Ogonowska sprawia, że te tomiszcze czyta się szybko, przyjemnie i z ogromną ciekawością! Zakończenie zaś nie jest jednoznaczne i choć daje nadzieję może być całkiem inne niż oczekujemy. Polecam, choć jestem świadoma, że nie każdemu może się spodobać. 



*cytat pochodzi z książki
Autor: Anna Ficner-Ogonowska
Tytuł: Alibi na szczęście
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: maj 2012
Liczba stron: 672

7 komentarze:

  1. Cieszę się, że trafiam na same pozytywne recenzje tej książki, ponieważ mam ją na półce i mam zamiar sięgnąć niebawem po nią.

    OdpowiedzUsuń
  2. Same pozytywne opinie czytam o tej książce, a sama jakoś nie mogę się przemóc. Stoi u mnie na półce, zresztą "Krok do szczęścia" też i nie mam weny na czytanie ich.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo o niej słyszałam,a chęcią bym ją pochłonęła:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Długo trzeba było czekać na tę recenzję... Ale było warto (chociaż od początku byłam pewna, że Tobie ta książka powinna się spodobać:)).
    Mnie Hania jakoś specjalnie nie denerwowała, raczej Mikołaj z rozterkami - Hania przecież miała TYLE za sobą...
    Teraz, przyznaję Ci się szczerze, strasznie boję się "Kroku do szczęścia" (kontynuacji). Czytałam zapowiedź, czytałam kilka recenzji i aż przeraża mnie pomysł na fabułę. Rodzinna tajemnica? I Hania znowu ma zamiar opierać się Mikołajowi? Troszkę się boję, że to może być już robione (chociaż w dobrym stylu) "pod publiczkę". Ale za bardzo przywiązałam się do bohaterów, by nie dać im drugiej szansy:)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. No to teraz ja napiszę kilka słów o "Alibi..." Ale zacznę od pytania: czy masz drugą część? Bo jak masz to od razu zaczynaj czytać :) Jest o niebo lepsza choć niestety dużo cieńsza. I to jest jedyny minus drugiej części. Mam jednak nadzieję, że autorka rozpisze się w trzeciej części i nie będzie nam żałować stron w książce podobnie jak w "Alibi...". Ale muszę przyznać, że "Alibi..." mnie znudziło. Przynajmniej przez pierwszą połowę. Jakoś nie bardzo byłam do książki przez to przekonana do tego stopnia, że czytając chciałam ją ze dwa razy odłożyć w diabły i nie męczyć się dłużej. Z bohaterów irytowała mnie Hanka ale i Mikołaj. Ten drugi Mikołaj :) znaczy się obecny w życiu Hanki. Bo podchodził do Hanki jak pies do jeża. I tak cud w jego przypadku, że udało mu się dotrzeć do Hanki tak jak mu się udało. Ależ ja jasno piszę, prawda Irenko? :) W każdym razie bierz się od razu za czytanie drugiej części jak ją masz a jak nie to szybko do mnie na bloga bo jeszcze można wziąć udział w konkursie na "Krok do szczęścia". Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna recenzja.
    A książka jest rewelacyjna! :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!