Nieodwracalne szkody... („Córki mordercy” - Susan Randy Meyers”)


            „Wszystko na świecie rani.”*

            Jedno zdarzenie, które zmieniło Twoje życie na zawsze... Już nic nie będzie takie jak powinno, a Cię będzie zjadać poczucie winy. Bo może gdybyś posłuchała zakazu, może nic by się nie stało. Być może miałabyś normalne życie...

            Lulu i Mery to siostry, które w dzieciństwie przeżyły coś strasznego. Pierw rozpadła się im rodzina, a później ojciec w akcie rozpaczy lub szaleństwa zabija mamę dziewczynek i ciężko rani młodszą Mery. od tego momentu dziewczynki są wyzywane od córek mordercy i na każdym kroku prześladowane. Już od dziecka muszą bronić się przed wszystkimi, nawet przed rodziną. I tylko babcia (mama ojca) jest dla nich małym promykiem słońca. Lulu do dziś zadaje sobie pytanie „czy byłoby inaczej gdyby posłuchała zakazu mamy?”. Kobiety do końca życia na swój sposób radzi sobie z konsekwencjami wydarzeń z przeszłości.

            „Córki mordercy” od momentu wydania zaintrygowały mnie właśnie tytułem. Gdy przeczytałam jeszcze opis książka co chwile pojawiała się mi przed oczami, krótko mówiąc, musiałam ją przeczytać. Tym bardziej, że autorka opisywała to z własnego doświadczenia. Już w trakcie czytania uświadomiłam sobie, że właśnie czytam kolejną książkę o dzieciach, które mimo braku akceptacji otoczenia, licznych błędów i potknięć ułożyli sobie życie. Spokojne lub mniej, ale dały rade. Nie ma ideałów więc jak każdy popełniały błędy. Mimo tego przetrwały. Mogę sobie tylko wyobrazić sobie ile trzeba mieć hartu i odwagi by pokonać wszystkie przeszkody. Ta opowieść wstrząsa i nie pozwala o sobie zapomnieć. Na tych kartkach przewija się czysta rozpacz, poczucie winy i żal. Tej historii ie da się czytać ze spokojem. Ona wywołuje mnóstwo emocji, wzbudza niepokój i przerażenie.

            W książce tej jest widoczna niesamowita więź między siostrami i zarazem kontrast między nimi. Po śmierci matki między dziewczynkami powstaje tak silna nić, że nie sposób było jej zerwać. Nie mogły być rozdzielone gdyż miały tylko siebie. Starsza Lulu zawsze starała się chronić Mery i wspierać w trudnych sytuacjach. Mimo więzi je łączącej było coś co dzieliło te dzieci. Mery miała poczucie, że musi odwiedzać ojca w więzieniu. Czuła, że musi się nim zaopiekować mimo strachu i niepewności. Widać też było, że duży wpływ na nią miały prośby babci oraz manipulowanie przez ojca. Mery zawsze była mniej odporna na ciosy zadawane przez innych. Lulu zaś najchętniej by wykreśliła go z życia. Jakby nigdy nie istniał. Przez to co im zrobił musiała zbyt szybko dorosnąć by móc zająć się młodszą siostrą. Była nawet w stanie udawać kogoś kim nie jest aby tylko im się udało.

            Absurdalne moim zdaniem jest zachowanie rodziny ze strony matki dziewczynek. Rozumiem ich niechęć co do mordercy, ale wobec dzieci? Cały czas nie mogłam uwierzyć, że były traktowane jakby były winne. A przecież to nie ich wina! Nie raz w trakcie czytania miałam wielką ochotę powiedzieć co niektórym co o nich myślę. Nigdy nie zrozumiem jak można było tak postąpić z niewinnymi istotami...

            „Córki mordercy” to historia o nieodwracalnej krzywdzie. Lulu i Mery na zawsze będą żyły w cieniu tego co się zdarzyło kilkanaście lat temu oraz kolejnych następstw. Książka wciąga i nie pozwala o sobie zapomnieć. Pozostawia ślad na zawsze...



*str. 26
Autor: Susan Randy Meyers
Tytuł: Córki mordercy
Wydawnictwo: Vieograf II
Rok wydania: listopad 2011
Liczba stron: 336

17 komentarze:

  1. Książkę czytałam jakiś czas temu, ale pamiętam, że zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tematycznie widzę, że jest to bardzo poruszająca i trudna książka, mimo to, mam ogromną ochotę poznać ją bliżej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się dobrze. Wypadałoby jakoś do niej trafić...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak denerwują mnie takie ckliwe okładki tak samą książkę chętnie bym przeczytała. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaciekawiłaś mnie swoją recenzją. Jeśli natrafię na tę powieść, na pewno ją przeczytam;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam takie książki tak więc książkę na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Poruszająca lektura, naprawdę warto przeczytać.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Interesujący temat, a lektura z pewnością nie należy do najlżejszych, ale chętnie po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapowiada się mocna lektura, poszukam jej w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam tę książkę na liście. Oby spodobała mi się tak jak Tobie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam tę książkę na oku, już od jakiegoś czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka raczej nie dla mnie. Może kiedyś przeczytam, ale jakoś specjalnie szukać nie będę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Smutna książka. Ale brzmi interesująco.
    M.

    OdpowiedzUsuń
  14. Odpuszczę sobie Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak skończy się ten "cięższy" okres tuż przed wystawieniem ocen, to bardzo chętnie sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!