„Syrena” - Tricia Rayburn


„Dotarłaś tak daleko... Proszę nie odchodź...”*

Strach towarzyszy nam od zawsze. W mniejszym czy większym stopniu, ale zawsze jest gdzieś obok nas... Boimy się o bliskich, o to czy zdamy egzamin, możemy się też obawiać wysokości, ciasnych pomieszczeń... Jednak czy można bać się wszystkiego? Dosłownie WSZYSTKIEGO. Jakbyś poradził sobie z wiecznie towarzyszącym lękiem?

Vanessa i Justine Sands są siostrami. Zawsze mogą na siebie liczyć. Młodsza Justine jest śliczna i przebojowa. Ma wielu przyjaciół oraz bardzo aktywne życie. Od zawsze chroniła starszą Vanesse, gdy ta potrzebowała wsparcia oraz kogoś do rozmowy. Wraz z rodzicami byli normalną rodziną i nikt nie przewidywał nadchodzących zdarzeń. Podczas wakacji w Winter Harbor dochodzi do tragedii. Młodsza siostra po sprzeczce wybiega z domu i już nie wraca, a na drugi dzień morze wyrzuca jej martwe ciało na plażę. Samobójstwo? Nieszczęśliwy wypadek? Czy może morderstwo? I czy kolejne ciała mężczyzn wyrzucane przez morze mają z tym jakiś związek?

„Syrena” z początku mnie nie zachwyciła i obawiałam się, że do końca będzie mi się dłużyć. Mimo wszystko uparcie czytałam strona po stronie i dzięki temu miałam okazję poznać fascynującą historię o tajemniczych i niebezpiecznych istotach. Są piękne, urzekające i czarujące. Gdy nadchodzą wszystko zamiera, a następnie zaczyna kręcić wokół nich tak, jakby istniały tylko one i nic innego nie miało znaczenia. Ich legenda zaczyna się w „Odysei”, a mężczyźni będący pod ich urokiem są już straceni. Tak, mowa o Syrenach...

Książka ma według mnie dwa minusy. Pierwszym jest przeciągająca się akcja, która się dłuży. Jako czytelniczka lubię gdy autor pisze w taki sposób, że nie można się oderwać od śledzonej historii. W tym przypadku mi tego zabrakło, tego napięcia, potrzeby jak najszybszego poznania końca. Zabrakło mi też uczuć. W żaden sposób nie mogłam ocenić czy mi się podobała czy też nie. Po prostu ot tak, czytałam bo nie lubię przerywać tego co zaczęłam. Drugi minus to ujawnienie, że chodzi o syreny, choć cokolwiek w związku z nimi wydarzyło się prawie na samym końcu i dopiero wtedy zaczęło się tak naprawdę dziać. Szkoda tylko, iż tak krótko.

Po solidnej dawce krytyki wspomnę również o pozytywnych aspektach „Syreny”. Powieściopisarka splotła ze sobą kilka wątków i w żaden sposób to nie męczyło czy też nie irytowało w trakcie czytania. Wbrew pozorom chyba dzięki tym wątkom książka utrzymuje jaki taki poziom. Widzimy tu bardzo silną więź między siostrami, rozwijający się związek dwójki przyjaciół, walka ze swoimi lękami oraz poszukiwania odpowiedzi na coraz więcej pojawiających się pytań. Ciekawe było też odkrywanie prawdy: przydługie, ale interesujące. Miało się wrażenie, że bierzemy w tym udział. Dużym plusem były też postacie. Dobrze wykreowane, wywołujące zainteresowanie w mniejszym bądź większym stopniu. Same Syreny były opisane bardzo plastycznie, co może wywołać niepokój u niektórych czytelników.

Recenzowany thriller nie jest wymagającą lekturą, nie zaspokoi kogoś oczekującego dużej dawki napięcia i niesamowitych wrażeń. To raczej opcja na długi leniwy dzień lub popołudnie gdy chcesz przeczytać coś lekkiego. Osobiście mam nadzieję, że kontynuacja będzie lepsza od części pierwszej. Zakończenie „Syreny” na to wskazuje. Ani nie odradzam, ani nie polecam.

*str. 120
Autor: Tricia Rayburn
Tytuł: Syrena
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Rok wydania: maj 2011
Liczba stron: 360

Baza recenzji Syndykatu ZwB

20 komentarze:

  1. Zgadzam się całkowicie. Ta przedłużająca się akcja była najsłabszym elementem książki. No i w gruncie rzeczy historia przewidywalna, mało zaskakująca.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda. Książka stoi u mnie na półeczce i pewnie niedługo po nią sięgnę, ale miałam nadzieję, że wypadnie lepiej. Będziesz czytać kontynuację, czy jednak zakończysz swoją przygodę z tym cyklem już na pierwszej części?

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie się bardzo ta ksiązka podobała - niedługo biorę się za kontynuację ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No proszę - dwa zasadnicze minusy, na tyle poważne, że mój entuzjazm porządnie oklapł:( Chyba jednak sobie odpuszczę:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. A mi się ta książka baardzo podobała. Może nie była cudem świata, ale wciągnęła mnie i zainteresowała. Owszem, niektóre rozwiązania może są proste, ale gdyby były inne... To by nie były takie ciekawe! - przynajmniej dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślałam, że będzie odrobinkę lepsza, ale i tak chcę przeczytać :)
    Pozdrawiam słonecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeciągająca się akcja raczej nie wpływa nie dobry odbiór książki przeze mnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. o już dawno nie słyszałam o tej książce, ale nadal mam na nią ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A mi wręcz przeciwnie - opowieść podobała się szalenie i akcją ( a także napięcie) było stale obecne. Lubię czytać inne opinie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Fabuła mnie zaciekawiła, ale skoro akcja się dłuży to już sama nie wiem. Do przemyślenia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam jeszcze, ale chętnie to zmienię i poznam Syrenę :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie czytałam tej serii i chyba na razie ją sobie odpuszczę.:D

    OdpowiedzUsuń
  13. Książkę czytałam w ubiegłe wakacje, jednak nie podbiła ona mojego serca. Jednak dam autorce drugą szansę i przy najbliższej okazji sięgnę po drugi tom. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie czytałam i widzę, że dużo nie straciłam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam ją właśnie zamówić, teraz wstrzymam się z jej zakupem.

    OdpowiedzUsuń
  16. Okładka wpadła mi w oko. Jeżeli nadarzy się okazja, to sięgnę po nią z czystej ciekawości. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. jakos nie przekonuje mnie ta książka. Myślę ze jest wiecej lepszych pozycji ktore sa bardziej warte uwagi :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Te minusy zniechęcają, jestem za wartką akcją, gdzie ciągle coś się dzieje. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mimo wszystko chciałabym przeczytać tą książkę. :3

    OdpowiedzUsuń
  20. Widać, ze książka faktycznie robi takie nijakie wrażenie. Bo już czytałam recenzję podobną do Twojej jeśli chodzi o odczucia. Szkoda, bo zapowiadało się, że książka może naprawdę zaskoczyć i zauroczyć... eh no cóż, może autorka musi jeszcze popracować... ;)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!