„Matka Wszystkich Lalek” - Monika Szwaja

            „Nigdzie nie ma tak soczystej trawy, tak zmiennego w swej urodzie nieba, skał, zatoczek, urwisk i plaż. Nigdzie nie ma tylu tęcz zakwitających w wilgotnym, morskim powietrzu. No i te elfy, korrigany, wróżki i duchy dawnej Kornwalii, w której król Artur miał swój zamek i okrągły Stół..."*

            Człowiek to taka istota, która musi czuć, że pasuje do miejsca w którym przebywa. Chce być pewien, że to jest to co chciał osiągnąć, że znalazł „swój kawałek podłogi”. Czasem odkrycie tego ważnego elementu nie jest wcale takie łatwe, napotyka się przeszkody, trzeba walczyć z przeszłością, a czasem z kimś kto postanowi poplątać komuś w życiu...

            Dwiema głównymi postaciami są Claire Autret oraz Elżunia Schumacher. Pierwsza to młoda kobieta zamieszkująca w Bretanii na jednej z małych wysepek wraz z rodzicami. Po studiach wraca do domu by pomóc im w prowadzeniu restauracji. Cały czas była pewna, że jej ojcem jest Vincent jednak niespodziewanie na wyspie zjawiają się dwaj bracia: Egon i Erwin z listem, który przewróci jej życie do góry nogami. Co robi Claire po poznaniu prawdy? Co przyniesie jej los w tej nowej sytuacji?
            Druga postać, Elżunia jest opiekunką ojca Clarie. Gdy była dzieckiem organizacja Lebensborn przydzieliła ją niemieckiej rodzinie, którzy zajęli się jej wychowaniem. Elżunia jest też tytułową matką wszystkich lalek, które zbiera... Po zakończeniu wojny dowiaduje się, że jest polką. Czy będzie chciała odkryć prawdę i znaleźć swoją polską rodzinę?
            Co łączy te dwie młode kobiety?

            O Monice Szwai naczytałam się wiele i od dawna chciałam przeczytać coś spod jej pióra. Trafiło na „Matkę wszystkich lalek”, która ciekawiła mnie od momentu ukazania się jej zapowiedzi. Przed rozpoczęciem czytania zapoznałam się trochę z tym jak pisze ta polska pisarka, żeby mniej więcej wiedzieć czego mogę się spodziewać. Jednak mimo wszystko kilkanaście pierwszych stron mozolnie mi szło, styl pisania Szwai różni się trochę od innych, z pewnością jest to duży plus autorki tak wielu dzieł. Mnie jednak początkowo trudno było się wczuć w czytaną powieść, zaczynałam się nawet obawiać, że tak będzie do samego końca. W trakcie śledzenia historii głównych bohaterek coś się zmieniło i dalej chciałam tylko poznać zakończenie. Z czasem przyłapałam się też na tym, że nawet inny styl pisania już mi nie sprawia problemów, a nawet zaczyna podobać. To chyba kwestia przyzwyczajenia i wczucia się w to co akurat czytamy.
            Monika Szwaja ma niesamowity talent  do opisywania miejsc, w których dzieje się akcja, dzięki niej Bretania oraz nasze polskie Karkonosze stają nam przed oczami, a my chcielibyśmy je zwiedzić. Spotkamy tu też opisy pełne uroku i magii, mamy możliwość spotkania wielu interesujących postaci.
            „Matka wszystkich lalek” to wielowątkowa historia, kilku osób, które połączy los. Znajdziemy tu wspomnienia z czasów II wojny światowej dzięki którym łatwiej nam zrozumieć teraźniejszość. Widzimy też jak wojna wpłynęła na życie ludzi i niektóre decyzje.  Jest to historia, która mogła spotkać każdego z nas i pewnie dlatego czytelnik tak łatwo daje się pochłonąć fabule powieści. Porusza nas tym bardziej, że spotykamy tu osoby osobę odważną, nie bojącą walczyć się o swoje szczęście, poglądy i miłości.
            Dużym plusem powieści są też postacie. Najbardziej polubiłam chyba Egona i Erwina za ich sposób bycia oraz babcię Anę – taka radosna, zawsze potrafiła rozjaśnić ciemne strony... Tak naprawdę do wszyscy byli stworzeni po mistrzowsku, czytelnik może znaleźć na kartkach tej powieści chyba wszystkie charaktery jakie są. Każdy ma swoje poglądy i spostrzeżenia co dodatkowo uatrakcyjnia najnowsze dzieło polskiej pisarki.
            Nieskomplikowana powieść o tym co mogło stać się naprawdę napisana stylem lekkim i prostym, ale nie banalnym. W „Matce wszystkich lalek” chodzi głównie o odnalezieniu oraz odkryciu czy to co mamy jest tym czego pragniemy. Czasem warto zaryzykować... Fani twórczości tej pisarki mają kolejny smakowity kąsek, a Ci co nie znają jej twórczości niech się przełamią - pisarka w prosty sposób skłania nas do spojrzenia w głąb siebie.

TEKST STANOWI OFICJALNĄ RECENZJĘ DLA PORTALU nakapanie.pl


*cytat pochodzi z książki „Matka Wszystkich Lalek” - Monika Szwaja
Autor: Monika Szwaja
Tytuł: Matka Wszystkich Lalek
Wydawnictwo: SOL
Rok wydania: listopad 2011
Liczba stron: 350

16 komentarze:

  1. A ja nadal jestem zrażona do twórczości rodzimych pisarzy, ale może powinnam się przełamać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto Cię zraził?
      Wybór wśród polskiej literatury jest ogromny :)

      Usuń
  2. Zdecydowanie najlepsza książka pani Moniki Szwai :):):)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nie jestem przekonana do tej autorki, więc raczej nie... :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam jeszcze nic tej pisarki, ale jak sama wiesz, lubię naszą rodzima literaturę, dlatego chętnie rozejrzę się w wolnej chwili za ,,Matką Wszystkich Lalek''.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Od jakiegoś czasu ciągnie mnie do tej książki. Po tej recenzji muszę ją przeczytac i już!

    OdpowiedzUsuń
  6. Powinnam w końcu zabrać się za polską literaturę. Może to byłby dobry początek. W każdym razie mam ochotę na twórczość autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już dawno mam zamiar przeczytać coś pani Moniki Szwai, ale zawsze coś staje mi na przeszkodzie. Po twojej bardzo pozytywnej recenzji pierwszą książką tej autorki jaką przeczytam będzie oczywiście "Matka wszystkich lalek" :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Strasznie podoba mi się okładka, naprawdę :D A o autorce również słyszałam, tylko niestety nie miałam okazji jeszcze czytać żadnej jej książki. Mam nadzieję, że to się niedługo zmieni!

    OdpowiedzUsuń
  9. mam jedną książkę tej autorki na półce, ale jeszcze nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem, jak pisze autorka, ale do polskich pisarek mam raczej długie "zęby" ;P

    OdpowiedzUsuń
  11. @ Marcepankowa - ja też byłam, ale z doświadczenia wiem, że czasem trzeba dać szansę innym pisarzom ;)
    @ sabinka.t1 - to moja pierwsze zetknięcie z Szwają więc nie mam porównania ;)
    @ Karolka - ;) nie zmuszam
    @ cyrysia - polecam, podejrzewam, że przypadnie Ci do gustu ;)
    @ Mery - polecam, naprawdę warto przeczytać ;)
    @ Bezimienna - jeśli zaczynasz to polecam Ci właśnie Szwaję, Michalak i Lingas-Łoniewską ;)
    @ Yui Tamashi - prawda? Mnie też trochę przeraża... Ale zawartość jest mniej przerażająca ;D
    @ Wakacyjna - za nic nie biorę odpowiedzialności ;D
    @ Miqa - hmmm... ta okładka jest przerażająca! ;D
    @ Magda - ja też mam jeszcze jedną jej książkę na półce, ciekawe jak ją odbiorę ;D
    @ Dusia - może warto się przełamać??;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię Monikę Szwaję, więc czemu nie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. lubię Szwaję, jest fantastyczną Autorką i Kobietą :) poznałam osobiście :) chętnie przeczytam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. no ej a czemu moich komentarzy nie widac :(

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!