„Spacer po szczęście” – Lucy Dillon

          „(...) psy czasami dają ci powód, żeby wstać z łóżka, kiedy nie masz na to ochoty.”*

            Czasem dzieje się tak, że ktoś nam bliski umiera, a my wtedy tracimy chęć do życia, wszystko traci sens, musimy uporać się z pustką, osamotnieniem i rozczarowaniem. Potrzeba nam czasu na pogodzenie się z tym co nas spotkało. Pragniemy być sami, ale to na dłuższy czas nie jest zbyt dobrym rozwiązaniem i wtedy właśnie pomoc niosą przyjaciele, rodzina, a nawet… pies.

            Juliet Falconer cierpi po nagłej śmierci męża Bena, który zmarł na zawał serca. Kobieta po tej tragicznej śmierci została sama w nie wyremontowanym domu i za jedynego towarzysza ma psa Mintona. Jej dzień polega na oglądaniu telewizji, dziewczyna wpada w odrętwienie. Denerwuje ją też zbyt wielka troska ze strony rodziny. Juliet nie chce się z nikim spotykać, a oni cały czas ją zmuszali. Ona chciała tylko przetrwać rok bo wszystkie poradniki mówią, że po roku człowiek już tak nie cierpi, nie czuje tego bólu.
            Mimo tego, że Juliet jest czasem opryskliwa Diane - matka kobiety -  wpada na pomysł, iż córka będzie opiekować się jej psem Coco. Wiąże się to z wychodzeniem w dzień z domu czego Falconer do tej pory unikała. Początkowo robi to bardzo niechętnie i jest zła na mamę, że ją w to wplątało. Diane nie przejmując się tym zbytnio załatwia córce jeszcze kilku podopiecznych. Juliet sama niewiedzą czemu zaczyna się opiekować zwierzętami i... zaczyna jej się to podobać. A co najważniejsze czerpie z tego radość i spokój. W tym wszystkim poznaje Michaela (właściciela jednego psa, którym się zajmuje) oraz Lorcan (przyjaciel jej nowych sąsiadów). Obydwóch panów lubi, ale czy po równo to już sama nie wie. A może czas zacząć nowy rozdział w życiu…
            Co uczyni Juliet? Da sobie szansę na nowe życie czy może nadal będzie żyła wspomnieniami? Da szansę innemu mężczyźnie? Jaki w tym wszystkim mają udział czworonożni przyjaciele?

            Jest to książka, która tchnie spokojem, ciepłem, energią. Mimo spokojnej akcji nie sposób się od niej oderwać. Książka jest pełna uczuć, wiary, nadziei, które sprawiają, że na naszych twarzach gości ciepły uśmiech. Bardzo mi się podoba to, że autorka pisze w niej o tym, że zwierzęta mają duże znaczenie w życiu człowieka, to, że ich przywiązanie, oddanie i miłość czasem mogą nam pomóc, a na pewno zawsze wywołują w nas ciepło i wdzięczność za ich wierność. Jest to też opowieść o tym, że zawsze znajdzie się ktoś na kogo możemy liczyć nawet gdy się tego nie spodziewamy. O tym, że rodzina zawsze będzie gdy jest potrzebna.
            Postacie są barwne i ciekawe. Rodzina Juliet to osoby z różnymi charakterami, ale zarazem bardzo podobne. Potrafią zaskoczyć wzruszyć jak i rozbawić. Ciekawym dodatkiem byli sąsiedzi, rodzina Kellych. Są pozytywnie zakręceni, głośni zabawni, a za razem sympatyczni i troskliwi. Moją sympatię zdobył też Lorcan, nie naciskał Juliet, nie prowokował, po prostu czeka aż sama podejmie decyzję. No i ten jego wygląd i charakter ;)
            Książka jest napisana w sposób nieskomplikowany językiem prostym i łatwym w odbiorze. Autorka ma niesamowity talent do pisania w taki sposób, że nawet gdy w powieści akcja oczy się powoli i niespiesznie rozwija się fabuła nam to w żaden sposób nie przeszkadza.Polecam ;)



*str. 236
Autor: Lucy Dillon
Tytuł; Spacer po szczęście
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: październik 2011
Liczba stron: 400

26 komentarze:

  1. Spodobało mi się to co piszesz o książce i fabuła wydaje się być "przyjemna", tzn miła w odbiorze ale trudna, każda strata jest trudna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna książka, dla mnie bardzo wzruszająca.

    OdpowiedzUsuń
  3. Już widziałam trochę recenzji i myślę, że książka warta uwagi :) Po twojej recenzji jeszcze bardziej się przekonałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj kusisz Bujaczku...chętnie przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem właśnie w trakcie lektury - całkiem przyjemna historia i faktycznie czyta się lekko i miło.

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam tej autorki inna książkę, i strasznie mam ochotę i na tą :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam i zgadzam się z twoją opinią. Łatwo się ją czyta mimo trudnej tematyki, lecz naprawdę warto.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak ja kocham psy:)). Takie książki są dla mnie stworzone!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo, bardzo mile wspominam tę książkę. Niby historia romansowa, ale taka jakaś głębsza... super się czytało:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Chętnie się z nią zapoznam, tym bardziej że wydało ją moje ukochane wydawnictwo :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Od długiego czasu mam ochotę na tą książkę, chyba w końcu będę musiała ją zakupić :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Już na którymś blogu czytałem o tej książce i tam też spotkałem się z pozytywną oceną. Na pewno przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piesek z okładki słodki *.*
    Lubię czasami przeczytać tego typu książki,tak więc i za tą się w najbliższym czasie postaram wziać.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam książkę ale jeszcze nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Odkąd zobaczyłam recenzję tej książki sama na nią poluje, zapowiada się całkiem ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Czasem takie spokojne i ciepłe lektury zarażają optymizmem i poprawiają humor ;) Mogłabym się zakochać w tytule tej książki, pewnie będzie mi on siedział w głowie do czasu aż wreszcie po nią sięgnę - jak widzę warto! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem po lekturze tej książki i w moich wspomnieniach zapisała się dokładnie tak jak o niej piszesz, ciepła, nieskomplikowana :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Może akurat teraz taka książka by mi się przydała? Cóż po burzy zawsze wychodzi słońce, w to trzeba wierzyć a zwierzaki są najwierniejszymi towarzyszami w cierpieniu... i w szczęściu :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Książkę mam w planach, wydaje się bardzo sympatyczną i ciepłą lekturą z psiakami w tle :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mimo tej pozytywnej recenzji i wielu pozytywnych komentarzy, odnoszę wrażenie, że motyw romantycznego zakochania tuż po stracie ukochanego męża jest trochę oklepany. No nie wiem, może powinnam przeczytać i sprawdzić czy mam rację...

    OdpowiedzUsuń
  21. Kolejna zachęcająca recenzja. Myślę, że najwyższy czas się za nią rozejrzeć:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Och, pies na okładce! Już chociażby z tego względu chcę przeczytać tę książkę ;) Co do cytatu: jest on jak najbardziej prawdziwy! Wiem to z doświadczeń z moim milusińskim ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. Jeżeli gdzieś na nią wpadnę to z chęcią sięgnę. Idealna książka na chłodne, szare dni.

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak jak zaznaczyłam - może przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Naprawdę fajnie się zapowiada. Muszę wreszcie coś takiego przeczytać, bo ostatnio to tylko kryminały :)

    OdpowiedzUsuń
  26. @ jusssi - naprawdę warto ją przeczytać ;)
    @ agnieszkapohl - taka ciepła i miła w odbiorze ;)
    @ Kornelia - naprawdę warto ją przeczytać ;)
    @ Madlen - no tak jakoś ;)
    @ Futbolowa - czytałam Twoją opinię i powiem Ci, że myślałam podobnie ;)
    @ toska82 - właśnie poluję na tą drugą książkę ;)
    @ cyrysia, Catalina, Gabrielle_, Domi, tetis, Irytacja, miqa - ;)
    @ kasandra_85 - dokładnie to samo myślę ;D
    @ Isadora - gdyby nie ten głębszy sens książka była by przeciętna
    @ Sarenkasarna - polecam ;)
    @ Miravelle - też pierw zwróciłam uwagę na psa ;)
    @ cecyliarodzinaidom -tak więc miłego czytania ;)
    @ Mery - jest ciekawa ;)
    @ giffin - też tak mam z niektórymi książkami ;)
    @ Fuzja - oj tak, wiem to z doświadczenia ;)
    @ Dusia - czekam na wrażenia ;)
    @ poduszkowietz - yślę, że powinnaś przeczytać. Romansu tu jak na lekarstwo ;)
    @ Cinnamon - hi hi dokładnie tak samo zareagowałam ;)
    @ Ktosia - czyli to coś dla Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!