„Wichrołak” – Paweł Szlachetko

          „Policjant obrócił się i wskazał za siebie. Roman poszedł w jego ślady i… zaniemówił. Zobaczył odartą z kory sosnę. Jej czubek był ścięty. Z pozostałej reszty pnia wystawało kilkanaście równie nagich konarów. Na trzech z nich wisiały pętle z łyka. W tym widoku było coś złowrogiego.”*

            Nawet w małej, spokojnej mieścinie może się darzyć coś co wywoła ciarki i odruch patrzenia do tyłu jakby coś Ci groziło. Tajemnicze morderstwa, dziwna propozycja. Coś tu jest nie tak…

            Roman jest początkującym dziennikarzem. Do zdobycia kariery brakuje mu tylko sensacyjnego artykułu. Właśnie poszukując tematu na ten artykuł trafił do Szremli małych, jest to górska wioska gdzieś w Tatrach. To tam dochodzi do tajemniczych samobójstw. Aby nie budzić podejrzeń podaje się za pracownik stacji epidemiologicznej, którego przysłali by zbadał nagłą śmiertelność owiec. Dostaje propozycje zamieszkania u Jóźwy, który jest sołtysem wioski. Sołtys nie robi tego bezinteresownie.
            Romaowi zostaje złożona dość dziwna propozycja. Ma być „ojcem” syna córki Jóźwy, która wróciła z wielkiego miasta z dzieckiem, lecz bez ojca. Jak wiadomo w takich małych miejscowościach to wstyd i hańba i stąd ta propozycja. Dla Jóźwy liczy się dobre imię rodziny.  Co dziwniejsze Roman w córce sołtysa rozpoznaje Martę – swoją byłą dziewczynę.
            Kim tak naprawdę jest Roman? Kto stoi za morderstwami tłumaczonymi zmianą pogody, której nie było…?

            Muszę się przyznać, że do tej książki skusił mnie tytuł i okładka. No tak jakoś te dwa elementy przyciągały moje oko. Czy to był dobry impuls? I tak i nie. W kryminałach lubię szybką akcię, cały czas coś się musi dziać. Musi być napięcie, duże napięcie. Tu mi tego brakowało. Owszem jest tajemnica, coś się dzieje. Szremle małe to typowa wioska. W niej wszyscy o wszystkim wiedzą, każdy zna każdego. Jednak mieszkańcy wioski nie są tacy zwyczajni. Niby wierzący i żyjący zgodnie z prawem, ale jak trzeba to potrafią je nagiąć dla swoich korzyści, a i dawniej stosowana zasada „oko za oko, ząb za ząb” nie jest im obca.
            Plusem są bohaterowie ze swoim sposobem bycia. Są nieprzewidywalni. Niby ich poznasz, a tu nagle Twój zarys postaci legł w gruzach bo okazuje się zupełnie kimś innym. To mi się akurat podobało. Lubię takie zaskoczenia. Jak na góralską wioskę przystało w książce mamy iście góralski język, który mi się spodobał.
            Książkę czyta się szybko i nawet przyjemnie. Jest napisana językiem łatwym w odbiorze i nawet gwara góralska nie przeszkadza. Jeśli lubisz wolno rozwijającą się akcję to polecam.

Za możliwość przeczytania dziękuję:


*str. 210
Autor: Paweł Szlachetko
Tytuł: Wichrołak
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: lipiec 2011
Liczba stron: 336

15 komentarze:

  1. :) mam podobne odczucia, książkę czytałam już jakiś czas temu, ale z pewnością plusem jest sposób przedstawienia postaci:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Każda kolejna recenzja coraz bardziej zachęca mnie do zapoznania się z lekturą. Ta co prawda już czeka w kolejce...:)
    Trochę zniechęca mnie ta wolno rozwijająca się akcja, ale mam nadzieję, że wynagrodzą mi ją bohaterowie:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Recenzja ciekawa a kryminały lubię, więc z chęcią przeczytam:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety to nie dla mnie. Poprzednie negatywne opinie wystarczająco mnie zniechęciły.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. A jak dla mnie chyba za mroczna :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam tę książkę i niestety mnie ona nie zachwyciła. Jak na kryminał akcja za wolno się wlokła i brakowało napięcia, ale to jest takie moje zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię gdy w kryminałach ciągle coś się dzieje w tej książce tak nie jest, ale tytuł zachęca. Hmm... jak przypadkiem trafi w moje ręce to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cały czas się waham. Albo bardzo chcę przeczytac, albo książka w ogóle mnie nie interesuje. Muszę wreszcie sięgnąc i nie miec tych wątpliwości!
    Nowy szablon piękny. Tak jesiennie się u Ciebie zrobiło:)
    I widzę, że czytasz "Ulicę tysiąca kwiatów". Słyszałam, że świetna, więc czekam na Twoją recenzję.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cyztalam i strasznie mi się dłużyła XD Nudziła mnie niemiłosiernie, była jak dla mnie przewidywalna , a gwara mnie troszkę irytowała :D No, ale każdy ma trochę inny gust :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Okładka budzi lęk, choć sama nie wiem czemu. Brzmi interesująco.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta wolno rozwijająca akcja jakoś mnie nie przekonuje, choleryk jestem więc u mnie ma być wszystko na już :), ale znając życie to nie odmówię sobie przeczytania tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Góralskie klimaty mam w swojej okolicy na co dzień, a akcja w życiu płynie szybko... Nie przeczytam, skoro w tej książce się wlecze

    OdpowiedzUsuń
  13. @ Izuś - no bo my mamy często podobne odczucia ;)
    @ Isadora - mam nadzieję, że Ci się spodoba ;)
    @ kasandra - ciekawam Twojej opini ;)
    @ Maruda007 - mnie też, dlatego tak długo zwlekałam z nią.
    @ bsz - czy taka mroczna to nie wiem ;D
    @ cyrysia - tak, to duży minus tej powieści.
    @ KTOSIA - ;)
    @ Mery - też tak czasem mam z tym czy czytać czy nie. A dziękuję ;) Spodobał mi się to go wzięłam ;) Co do Ulica... to mam ją w postaci Ebooka i przez zajęcia nawet jej jeszcze nie zaczęłam ;/
    @ Tristezza - co kto lubi ;)
    @ Edyta - no mnie wła,śnie okładka skusiła.
    @ Natula - o to Ty się biedna wymęczysz z nią ;D
    @ Kornelia - i to jak!

    OdpowiedzUsuń
  14. Cieszę się, że Ci się podobała :) U mnie już tylko czeka na półce :)
    Wprost uwielbiam takie historie ;)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!