„Długi wrześniowy weekend” - Joyce Maynard


           „Wiedziałem, że w końcu w naszym życiu coś się wydarzy. Może będzie źle, może będzie strasznie, ale jedno było pewne – będzie inaczej.”*

            Jeden weekend, a tyle zmienił. Jedna wyprawa do sklepu, jedno spotkanie. Czy możliwe jest żeby jeden człowiek wniósł w nasze życie zmiany, które są jak świeży powiew wiatru w upalny dzień? Co on ma w sobie, że od razu życie zmienia się o 360° i zaczynamy oddychać pełną piersią, czuć, kochać i wierzyć…

            W USA zbliża się długi weekend z okazji Święta Pracy. Adele i Henry jadą do centrum handlowego aby zrobić zakupy przed wolnym. W centrum trzynastoletni chłopak przy stoisku z gazetami spotyka pewnego mężczyznę, który przedstawia się jako Frank i prosi go o pomoc. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby Frank nie krwawił. Co dziwniejsze prosi by podwieźli go do ich własnego domu. Matka chłopaka czyni to bez żadnego protestu i nawet gdy już wie, że Frank jest zbiegłym więźniem nie popada w  panikę.
            Frank nie traktuje ich źle. Czyni tylko wszystko by później w razie czego byli bezpieczni i nie oskarżano ich o pomoc mu. W brew wszystkiemu uciekający mężczyzna nie jest tym za kogo go wszyscy mają i jest nie winny. Znalazł się tylko w złym miejscu i czasie. Przebywając w domu Adele pomaga jej w czynnościach domowych, gotuje i naprawia co się da. Uczy nawet Henry’ego grać w futbol. Między Frankiem, a Adele rodzi się uczucie, które ożywia kobietę. Dotąd była smutna, zamknięta w sobie, spragniona męskiego dotyku.
            Jak potoczą się losy bohaterów? Czy Frankowi uda się uciec przed organami prawa? A co z Adele i jej synem, jak na tą dwójkę wpłynie obecność zbiega? Czy właśnie tego potrzebowali by zobaczyć jak wygląda szczęście? Będą mogli się im cieszyć czy może coś ich rozdzieli…?

            Długo się zastanawiałam nad tą pozycją. Z jednej trony jest absurdem to, że bez niczego Adele zawiozła krwawiącego mężczyznę do domu zamiast wezwać pogotowie i policję, tak samo gdy już wiedziała, że to zbieg nie przejęła się tym. Ani ona, ani Henry, raczej bardziej chcieli go poznać. Czuli się bezpieczni, akceptowani, doceniani. Adele odkryła, że jest jeszcze atrakcyjna i potrafi kochać, a Henry nauczył się, że trzeba wierzyć aby coś się udało. To mnie właśnie ujęło, ten przekaz uczuć, uczenie ich przez Franka, że czasem trzeba tylko chcieć. On sam był bardzo interesującą postacią. Spokojny, mądry, zrównoważony.
            Postacie są nieprzewidywalni i brak tu stereotypu, Zaskakują nas na każdym kroku. Adele, która nienawidzi mężczyzn i uważa, że je czas już się skończył odkrywa się na nowo, Henry borykający się z swoimi młodzieńczymi problemami, no i Frank, który jest zagadką, a jego postępowanie nieprawdopodobne z racji tego co go spotkało w życiu.
            Powieść czyta się szybko i z prawdziwą przyjemnością. Autorka piszę językiem nieskomplikowanym i łatwym w odbiorze. Naprawdę trudno się od niej oderwać. Polecam!



*str. 29
Autor: Joyce Maynard
Tytuł: Długi wrześniowy weekend
Wydawnictwo: Videograf II
Rok wydania: wrzesień 2010
Liczba stron: 272

20 komentarze:

  1. Okładka kojarzy się z leniwym weekendem (na przykład spędzonym z książką w ręku ;)), ale jak widzę tematyka jest zupełnie inna, bo mamy tu misz-masz: jest trochę strachu i adrenaliny (w każdym razie ja na miejscu bohaterów trochę bym się bała, nieważne czy byłabym niewinną osobą oskarżoną o coś, czego nie zrobiłam, czy musiałabym przebywać w towarzystwie osoby poszukiwanej przez policję...), jest też chyba trochę romantyzmu, czyli wszystko, czego mi do szczęścia trzeba ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałam kiedyś film o bardzo podobnej tematyce. Ona odnalazła w sobie zapomnianą kobiecość, a on wcale nie był taki zły, jak na początku wyglądał.Tylko nie było happy endu niestety. Ciekawe jak jest tutaj.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm.Coś dużo książek czeka u mnie w kolejce.Twoje recenzje zachęcają do czytania coraz to nowszych pozycji.Życia na to wszystko nie starczy!Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna książka. Bardzo mi się spodobała.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Od kilku miesięcy jestem pełna podziwu dla okładek tego wydawnictwa. Są one skromne, a jednocześnie przykuwające uwagę potencjalnych czytelników ;) Super!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgodzę się z Leną, okładka choc skromna, skutecznie przykuwa uwagę. Fabuła też interesująca, więc dlaczego nie?

    OdpowiedzUsuń
  7. Okładka jest cudowna! Co do treści nie jestem już tak bardzo przekonana, ale okładka hipnotyzuje:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. okładka rzeczywiście przepiękna :) ksiązka wygląda na taką, która i mnie by zainteresowała, rozejrzę się:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Okładka jest piękna. :) Kojarzy mi się z jesienią, może przeczytam? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawie opisujesz tę książkę. Mam ochotę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zbyt romansowe, tak mi się wydaje. Odpuszczę sobie

    OdpowiedzUsuń
  12. t niestety nie mój typ książki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Choć taka sytuacja wydaje się być dość absurdalna to nie powiem, bo jednak mnie bardzo zaciekawiła ta książka :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Możliwe, że kiedyś po nią sięgnę, ale w najbliższym czasie raczej nie

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie jestem pewna czy to książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Rzadko czepiam się banalnego motywu w książkach. Ten o Adele i zbiegłym więźniu też dla mnie taki nie jest. Z chęcią przeczytałabym tą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie byłam wcale przekonana do tej książki, jednak Twoja recenzja bardzo mnie zachęciła :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Całkiem fajna okładka, a treść i Twoja recenzja mnie zachęcają. Ah i bardzo piękny szablon. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Widziałam ją ostatnio na którejś z półek, albo siostry albo koleżanki. Przeprowadzę małe dochodzenie i pożyczę :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!