„Marzenia się spełniają” – Barbara Delinsky


            „(…)stała z zamkniętymi oczami, z trudem łapiąc powietrze, oddalona od rzeczywistości o tysiące kilometrów, przeniesiona gdzieś, gdzie pocałunki dotykały serca.”*

            Marzyła o karierze. W jej życiu nie ma miejsca na miłość i rodzinę. Miała prosty plan bycia niezależną i samowystarczalną. Ale w życiu nie zawsze jest tak jak planujemy. Życie ma dla niej inne plany. Czy zrozumie, że czasem trzeba iść na ustępstwo i że w związku nie jest się całkowicie uzależnionym od partnera zależy tylko od niej.

            „Marzenia się spełniają” to już trzecia książka Barbary Delinsky, w której poznajemy losy osób związanych z konsorcjum Crosslyn Rise. Przystąpienie do tej działalności zmienia im życie. Tym razem głównymi postaciami są Nina Stone oraz John Sawyer.
            Ona jest pewną siebie i niezależną kobietą, która goni za karierom. Nie myśli o miłości – uważa, że nie ma w jej życiu na to miejsca. Praca jest tylko wymówką przed jakim kolwiek związkiem. Do grupy związanej z  Crosslyn Rise przyłącza się z nadzieją na duży i szybki zysk ze sprzedaży.
            On jest cichy, spokojny i powolny. Cały czas poświęca swojej księgarni „Mól książkowy” i synkowi, który jest głuchoniemy. John liczy tylko na to, że za zyski z konsorcjum będzie mógł uzyskać pieniądze na szkołę dla synka na specjalną szkołę. Takie kobiety jak Nina źle wpływają na niego ponieważ przypominają mu jego zmarłą żonę.
            Tych dwoje od początku za sobą nie przepada. Nine denerwuje powolność Johna, a go denerwuje jej ciągłe życie w biegu. Od początku też nie potrafią dogadać się w sprawach konsorcjum, reszta członków umywa ręce i każe im się dogadać. Nina i John zaczynają spotykać się sami i choć ciągle czują do siebie niechęć coś zaczyna się między nimi dziać. W powietrzu nosi się nić podniecenia i fascynacji. To John pomaga Ninie w przeprowadzce i to do Sawyera dzwoni w nocy gdy strasznie boli ją brzuch – potem pielęgnuje ją po operacji….
            Ale czy to wszystko wystarczy by się zrozumieli i nauczyli razem żyć? Czy uczucie, które się między nimi rodzi jest na tyle silne by pokonali swoje obawy i dali szansę? A może przeszłość nie da o sobie  zapomnieć i obawy będą silniejsze od uczuć…

            Ostatnio tyle się na czytałam o zdradach, kłamstwach i niedomówieniach, że książka „Marzenia się spełniają” były dla mnie jak świerzy powiew wiatru. Znany, ale mile widziany. Lubię styl Delinsky. Pisze o miłości, ale nie ma tu zdrad i kłamstw, nie ma uciekania się do gróźb. Jest tylko miłość i problemy z zaufaniem po tym co było w przeszłości. Autorka bardzo ciekawie opisuje to, że nawet największe i najmniej prawdopodobne (dla nas) marzenie może się spełnić. Pokazuje też, że w życiu są ważniejsze rzeczy niż praca i kariera. Miłość nie jest taka straszna, a dzielenie z kimś swoich trosk jest… potrzebne.
            Bohaterowie są różnorodni. Każdy z nich ma swoje zainteresowania, poglądy. Są interesujący i barwni. Mają swoje historie, które ich ukształtowały. Polubiłam Johna za jego opanowanie, podejście do życia i oddanie synkowi.
            Książki Barbary Delinsky czyta się szybko i z prawdziwą przyjemnością, język jest łatwy w odbiorze. Gdy zaczyna się czytać nie sposób się oderwać i niecierpliwie przewraca się strona po stronie by poznać zakończenie. Nie są to zwykłe romanse – pokazują, że warto marzyć i wierzyć w spełnienie owych marzeń.

Za możliwość przeczytania dziękuję:

*str. 77
Autor : Barbara Delinsky
Tytuł: Marzenia się spełniają
Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: 30 wrzesień 2011
Liczba stron: 224

7 komentarze:

  1. Kolejna pozytywna opinia o tej książce, więc z chęcią ją przeczytam:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro taka dobra, więc może i ja sięgnę?

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię Delinsky.Napewno przeczytam.Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio mam straszne parcie na romansowe historie; tej autorki jeszcze nic nie czytałam, więc czemu nie?

    Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  5. Twoja recenzja zachęca mnie i przekonuje, aby po nią sięgnąć, ale ta okładka...zdecydowanie nie zachęca mnie do lektury:) Ale, że postanowiłam walczyć ze swoją okładkową słabością, przeczytam ją na pewno:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miło przeczytać czasami coś normalnego, nie zabarwionego tragiczną miłością. Czekam na premierę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak recenzja zachęcająca, ale nie wydaje mi się, że to było coś co z chęcią bym teraz przeczytała. Może kiedyś sięgnę. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!