„Zaćmienie” – Marta Magaczewska


      „Jeśli nie będę żyła tak, jak tego chcę, śmierć nie będzie zbawieniem, lecz klęską.”*

      Boicie się śmierci? Myślicie o niej? Niby to jest naturalne – ktoś się rodzi, ktoś umiera. Ale strach jest w nas. Strach przed bólem, strach przed tym co będzie po śmierci. Obawa, że nasi bliscy będą cierpieć.

      Dwie różne postacie. Marius – matematyk, jego hobby jest astronomia. Spędza wakacje w ruchu podróżując w różne miejsca. Lydia, Mara, Vivienne – tak się przedstawia (jakie jest jej prawdziwe imię?) tajemnicza kobieta, która w oczach ma głęboki smutek. Tych dwoje spotkało się przez przypadek lub za pomocą przeznaczenia. Podczas spaceru Marius zauważa kogoś na skałach oraz nadchodzący przypływ. Pomaga dziewczynie z nich zejść i przepada. Już wtedy Lydia zaintrygowała go i mimo chłodnego traktowania nie rezygnował. Wreszcie zgodziła się z nim porozmawiać (jeśli można tak to nazwać). Gdy Marius proponuje jej wyprawę do Plouha po długim wahania zgadza się, gdy docierają tam ona znika. Matematyka intryguje coraz bardziej ta dziewczyna, jej smutek, zainteresowanie śmiercią:
„"Dieppe, Plouha, Ploumilliau, la Roche, Roscoff. Gdzie jeszcze Lydia będzie chciała być?- zapytywałem się w duchu. Gdzie jeszcze znajdzie śmierć? Wędrowała jej tropem od miasta do miasta. Zwiedzała kościoły, cmentarze, ossuaria..."**
Próbuje wzbudzić w niej szczęście pokazać, że mimo wszystko można żyć z uśmiechem na twarzy, a zabicie się jest posunięciem tchórzliwym. Jednak czy mu się to uda? Czy odkryje czemu Lydia jest otoczona mgłą porażającego smutku i jedyne czego pragnie to śmierć? Jak on z tego wyjdzie?

      Gdy zobaczyłam ile ma stron pomyślałam, że szybko pójdzie. Jak bardzo się myliłam. Nie jest książka prosta i przyjemna, nie jest to książka na letnie dni. Z reguły też nie lubię książek o tematyce śmierci. Ale powieść ma coś w sobie. Zaczęłam czytać i musiałam skończyć. Choć były momenty kiedy chciałam odłożyć gdy czytałam o śmierci, o bezsensownym życiu, o braku miłości w życiu Lydi… To jednak nie zrobiłam tego. Może dlatego, że między tym były przemyślenia tak trafnie opisujące – nas ludzi, że aż przerażające. Nie był u mnie to czas na nią, ale dała mi do myślenia do zatrzymania się na chwilę i pomyślenia nad tym co jest dla mnie ważne. Ważnym moim zdaniem były fragmenty pamiętnika umieszczane na koniec każdego rozdziału. To one właśnie zawierają prawdę o nas jak i pozwalają nam trochę bardziej poznać Lydię.

      Czy polecam? Tak. Czy powinna dalej wędrować? Owszem. Mimo, że nie jest to książka na lato ani nie jest łatwa i przyjemna zostawia w czytelniku głęboki ślad oraz skłania do przemyśleń.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Janka oraz „Włóczykijce”!


*str. 34
**str. 121
Autor: Marta Magaczewska
Tytuł: Zaćmienie
Wydawnictwo: Janka
Rok wydania: czerwiec 2010
Liczba stron: 176

13 komentarze:

  1. Kiedyś ja przeczytam, ale na razie jakoś za cięzka, i ta śmierć. Musi być dla niej odpowiedni czas :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje się ciekawa. Lubię czasem trudne książki. Zapadają w pamięć.

    Zapraszam do mnie na rozdawajke:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę może kiedyś przeczytam, na razie nie mam ochoty na czytanie takich książek :) Poza tym świetna recenzja, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bujaczku, chciałam Ci napisać, że wczoraj skończyłam czytać Hyperversum :) A raczej dzisiaj bo było już przed 1 w nocy na zegarze. Ale się zaparłam. Tak ciekawa byłam zakończenia, że jestem już po lekturze. Po fantastycznej lekturze! Przepraszam za wykrzyknik ale musiałam :) Recenzja już niebawem u mnie w paciaciakowie. Dziękuję Ci za pożyczenie książki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytam tę książkę na pewno. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. 7Y8UUUU76 .,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,


    em... to jest komentarz, który mój kot dla Ciebie zostawił :D Na pewno spodobała mu się książka ;) Jeśli zaś chodzi o mnie ,to może kiedyś... ?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ksiązka, która chyba rzeczywiście wymaga odpowiedniej chwili i nastroju na czytanie. Myślę jednak, że ma w sobie coś interesującego i może warto :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie mam jeszcze wyrobionego zdania co do chęci przeczytania tej książki

    OdpowiedzUsuń
  9. Na pewno po nię sięgnę, po przeczytaniu twojej recenzji :D

    Pozdrawiam ! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam i uwielbiam postać Lydii. Cała ta lektura jest magiczna i trochę mną wstrząsnęła. Przykre, że ludzie nadal mają zamknięte oczy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chętnie dałabym tej książce szansę;)))

    OdpowiedzUsuń
  12. brzmi interesująco :) może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A great love story with a truly original plot and beautifully written.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!