Kolejna zbiórka książek oraz Wydawnictwo Kwiaty Orientu i Sztukater polecają!

ZBIÓRKA!!

Zaglądając do statystyk stwierdziłam, że sporą popularnością cieszy się post o zbiórce książek.
Ta o której pisałam w marcu już się skończyła, napiszę dziś o akcji, którz trwa przez cały czas.
Organizuje ją Fundacja Wykluczeni z Torunia.
Adresatami są dzieci ze świetlic środowiskowych, które prowadzi, bądź z którymi współpracuje fundacja.

Zbiórka dotyczy:
-książek dla dzieci i młodzieży
-książek popularnonaukowych (dla młodszego użytkownika), słowników
-szczególnie poszukiwane są materiały do nauki angielskiego, a zwłaszcza słowniki obrazkowe, także multimedialne.

Adres wysyłki:

Fundacja Wykluczeni
ul. Rydygiera 36/2
87-100 Toruń
www: http://www.wykluczeni.org/
mail: wykluczeni@o2.pl
Na stronie Fundacji podany jest również kontakt telefoniczny.

Fundacja prowadzi również inne ciekawe akcje w tym książkową adopcję (KLIK)

- polegającą na pomocy konkretnemu dziecku objętemu programem. Zachęcam do zajrzenia na stronę.

Fundacja jest aktywna na portalu wymiany podaj.net.  (KLIK)
znajdziecie kilka dodatkowych szczegółów, także korespondencję z fundacją.



POSTA MOŻNA KOPIOWAĆ LINKOWAĆ CZY CO TAM JESZCZE ;))


 Wydawnictwo Kwiaty Orientu i Sztukater polecają!

"Już nigdy nie pomyślisz o swojej mamie w ten sam sposób po przeczytaniu tej książki.
"Zaopiekuj się moją mamą" to niezwykła i głęboko poruszająca historia o rodzinie poszukującej matki, która znika pewnego popołudnia wśród tłumu na stacji metra. Opowiedziana z perspektywy córki, syna, męża i samej matki jest uniwersalną opowieścią o miłości, rodzinnych sekretach, przeszłości i współczesności.
Stanowi chwytającą za serce sentymentalną podróż świadomości, która doprowadza cię do spotkania twarzą z twarz z gorzką prawdą - że nie wiesz nic o swojej matce.
"Ja nie znam mamy. Wiem tylko, że zaginęła..."
....Gdy wynajął pokój w mieście, mama zaczęła przyjeżdżać do niego w odwiedziny. Wysiadała na stacji Seul i kroczyła po peronie niczym uchodźca wojenny. Na głowie niosła tobołki, które zwisały jej aż do ramion, a w dłoniach trzymała różne pakunki. Paczki, których nie zdołała unieść w rękach, były przywiązane do pasa. Zadziwiające, że nadal mogła iść. Przyjeżdżała w odwiedziny z bakłażanami lub dyniami przytroczonymi nawet do nóg. Z kieszeni często wystawały jej zawinięte w gazetę niedojrzałe papryczki, obrane kasztany i czosnek. Ilekroć wychodził po nią na dworzec, przyglądał się stertom paczek przywiązanych do jej ciała. Był zdumiony, że jedna kobieta jest w stanie sama tyle unieść. A ona wśród tych wszystkich pakunków, z wypiekami na twarzy, czekała, aż wreszcie po nią przyjdzie..."


Jednym z patronatów jest portal:
 
 
 

1 komentarze:

  1. Bujaczku- wielkie dzięki za rozpowszechnienie wiadomości:).

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!