„Baśnie” – H. Ch. Andersen

Z pewnością każdy z nas jako dziecko zetknął się z tą cudowną książką. Książką pełną czarów, morałów i niespotykanych historii. Książka może nauczyć dzieci bycia współczującym, poznaje znaczenie empatii do drugiego człowieka. Właśnie o to nam chodzi. By nasze dzieci odróżniały dobro, od zła, by potrafili współczuć kochać i rozumieć.

Cóż można rzec o samej książce? Ja zaczynając  ją czytać robiłam to ze świadomością, że mogę ich nie odebrać tak jak dziecko. Ale gdy wkroczyłam w świat Baśni od razu przepadłam. Znajdujemy tu te  znane jak na przykład Calineczka, Mała syrenka, Dziewczynka z zapałami czy Królowa Śniegu, które nawiasem mówiąc ubóstwiałam jako mała dziewczynka i tak samo teraz. Wydaje mi się, że ich opisywać nie muszę. Czytamy też mniej znane takie jak Towarzysz podróży, Cień, Szczęśliwa rodzina, Coś  czy Kto był najszczęśliwszy. Te baśnie przynajmniej dla mnie są mniej znane.

Jedną z mniej znanych baśni jest  Towarzysz podróży, która  mówi o Janie, który po śmierci ojca wyrusza w podróż. Podczas wędrówki trafił do małego kościoła gdzie przespał noc. Rano zauważył, że dwóch ludzi chce z trumny wyjąć umarłego. Daje im wszystko co ma by zostawili go w spokoju. Gdy mu to obiecują wyrusza dalej. Spotyka drugiego człowieka, który też wędrują. Zaczynają razem wędrować, po drodze spotyka ich parę przygód… Jakich przekonajcie się sami ;)


Autor: H. Ch. Andersen
Tytuł: Baśnie
Wydawnictwo: Biblioteka klaski polskiej i obcej, Państwowy Instytut Wydawniczy
Rok wydania: brak informacji na książce
Liczba stron: 495

Zdjęcie z internetu ponieważ nie mogłam znaleźć tej książki, którą czytałam.

13 komentarze:

  1. Uwielbiam baśnie Andersena:)). Mam w domu bardzo stare, piękine wydanie... Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam baśnie Andersena, przede wszystkim te klasyczne i oklepane, bo te mniej znane, przynajmniej część z nich, przeraziła mnie kiedyś swoim niesamowicie martyrologicznie krwawym chrześcijaństwem i symbolizmem w tym stylu właśnie. Ale "Calineczka" forever, zdecydowanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie bym do niej wróciła..
    O widzę, że z Novae Res zaczęłaś współpracować;) Nie mogę się doczekać, co mi polecisz;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach jak ja lubiałam baśnie Andersena.
    Gdzieś leżą w domu, chyba je przekartkuję, tak dla przypomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam takie fajne wydanie, będę czytać siostrzenicy jak podrośnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Baśnie, szczególnie Andersena to klasyka sama w sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja również uwielbiam bajki i baśnie. Chyba już z tego nie wyrosnę. Od kilku lat mam okazje odkrywać książki dla dzieci na nowo za sprawą mojej czteroletniej siostrzenicy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam baśnie Andersena. jakby się w nie bardziej wgłębić, to wcale nie takie urocze i puste bajeczki z nich.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pamiętam ,pamiętam Andersena....

    OdpowiedzUsuń
  10. Oooo! Kocham je!:) Najbardziej kocham O Matce i O towarzyszu podróży :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzięki Tobie zanurzyłam się w piwnicy i odświeżyłam baśnie. Moja ulubiona: "Dzikie łabędzie". Szkoda tylko, że wszystkie są takie smutne ...

    OdpowiedzUsuń
  12. Cieszę się, że dzięki moim dziwactwom czytelniczym powróciliście choć na chwilę do dzieciństwa ;)

    @ Scathach - na dniach mam dostać książki, ale wybrałam takie lekkie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam te baśnie! Pamiętam jak mama, czytała je nam (mnie i rodzeństwu) do snu. Cudowne :) Na pewno nie raz do nich powrócę ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku!

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony po sobie ślad. Pamiętaj, proszę, o podpisie - lubię wiedzieć z kim mam przyjemność dyskutować. ;)

Pozdrawiam!