Zapowiedź: Jak powietrze Agata Czykierda-Grabowska


Jako jedna z ambasadorek najnowszej książki Agaty Czykierdy-Grabowskiej miło mi poinformować (pewnie każdy już to wie, ale wspomnieć nie zaszkodzi), że już 20 lipca odbędzie się premiera Jak powietrze. Powieści, którą mogło napisać życie. Jest ona bowiem o zwykłym chłopaku i zwykłej dziewczynie. O ludziach, którzy nigdy by się nie spotkali gdyby nie... Nie, nie opowiem co w fabule piszczy, ale zapewniam, że warto zapisać w kalendarzu informację o tym tytule, bo Agata stworzyła coś przepięknego!

Szykujcie się na trochę spamowania i konkursy! :D



Zapowiedź:
Autor: Agata Czykierda - Grabowska
Tytuł: Jak powietrze
Wydawnictwo: OMG Books
Data wydania: 2016-07-20
Kategoria: New Adlut, obyczajowa, romans
ISBN: 9788324036448
Liczba stron: 512

Zwykła dziewczyna, zwykły chłopak, niezwykła miłość.
Pierwsza polska powieść new adult!

Niektórym może się wydawać, że Oliwii niczego nie brakuje – przystojny chłopak, świetne studia, wieczory spędzane w warszawskich klubach. Ale gdy los stawia na jej drodze Dominika, w jego bursztynowych oczach dziewczyna dostrzega coś, czego nie dał jej wcześniej nikt inny.
Dominik mieszka w obskurnej kamienicy na Pradze i musi zajmować się młodszym rodzeństwem. W jego życiu nie ma miejsca na rozrywki ani nawet na marzenia.

Choć pochodzą z dwóch różnych światów, wkrótce okazuje się, że nie mogą bez siebie żyć. On przynosi jej długo oczekiwany spokój, ona jest dla niego jak powietrze. Ale czy taka miłość ma szanse przetrwać? Czy Dominik potrafi odciąć się od bolesnej przeszłości? Czy da się żyć bez powietrza?

„Jak powietrze to powieść do bólu realna, przepełniona kalejdoskopem emocji i z postaciami, których nie sposób nie pokochać – zdobyła moje serce szturmem i na długo w nim pozostanie".
Irena Bujak

„Jak powietrze to dowód na to, że w new adult nie wszystko zostało dotychczas powiedziane oraz że możliwe jest stworzenie historii, która nie będzie bliźniaczo podobna do innych".
Martyna Lewandowska

„Fascynująca i absolutnie wyjątkowa – najpiękniejsza definicja miłości”.
Beata Moskwa

„Autorka pokazała nam magię, jaką niesie ze sobą życie”.

 Karolina Pająk



Czekacie na Jak powietrze?

Uciekająca panna młoda

 
- Zdecydowanie na kolację powinniśmy zjeść naleśniki. (...)
- Lucas, jest po północy. Już dawno minęła pora kolacji.
- W takim razie powinniśmy zjeść naleśniki jako przekąskę północną.
- Przecież nie umiesz robić naleśników (...).
- Nie rozumiesz, co?
- Ja mam zrobić ci naleśniki?
 
- Świetny pomysł! [s. 247]

Kiedy przez cały czas ktoś nam mówi co jest dla nas najlepsze, jak powinniśmy postępować i się zachowywać bywa, że temu ulegamy. Robimy rzeczy zdobywające aprobatę innych, ale niekoniecznie wywołujące u nas poczucie, że działamy z godnie z tym co czujemy. Dlatego czasem warto się wsłuchać w siebie i zmienić swoje życie zanim będzie za późno.

Może się wydawać, że Chloe ma wszystko czego może pragnąć kobieta. Piękny wygląd, tytuł miss, bogaci rodzice i przystojny oraz dobrze usytuowany narzeczony. Do ślubu zostało niewiele czasu, ale w Chloe coś się buntuje, nie jest pewna czy chce by to, co ją czeka było jej życiem i czy jest zakochana w swoim wybranku. W dzień tego wielkiego wydarzenia dociera do niej, że nie chce wyjść za tego mężczyznę. Abu przemyśleć wszystko i zdecydować co chce robić wyjeżdża do innej miejscowości i w rezultacie otwiera Klan Urwisów (schronisko dla porzuconych psów) w czym pomaga jej przystojny weterynarz...

Ponownie w krótkim czasie sięgnęłam po książkę Alice Clayton, bo wiedziałam, że zapewni mi ona lekką i niezobowiązującą do intensywnego myślenia lekturę. W takie upały pozycje tego typu są wręcz idealne, a co ważniejsze Zapomnij o tym, co było zapowiadało się niezwykle ciekawie. Czy takie było?

Ponownie jestem mile zaskoczona tym, że autorka i tym razem odeszła od pikantniejszej historii a oddała w nasze ręce komedię romantyczną, która bawi, wzrusza i nie pozwala się odłożyć na później. Historię głównej bohaterki mogło napisać samo życie i chociaż jej zakończenie jest łatwe do przewidzenia, to fabuła jest tak przemyślana i dopracowana, że nie ma mowy o nudzie. Po raz kolejny uśmiałam się z komicznych sytuacji, dialogów czy powiedzonek i z ciekawością śledziłam nawet najkrótsze wątki, bo wspólnie tworzyły bardzo dobrą całość.

Chloe przez długi czas robiła to, co jej kazano i wmawiano, że służy jej dobru, a że się nigdy nie buntowała wydawało się, że wszystko jest dobrze. Kiedy się w końcu zdecydowała zrobić w zgodzie z sobą musi ponieś pewne konsekwencje, ale liczne perspektywy do wyboru stwarzane przez los są tego warte. Polubiłam ją za to, że jednak nie dała się presji i zawalczyła o swoje szczęście. Jest jednak coś jeszcze za co ją polubiłam, jest to oczywiście miłość do psów oraz Klan Urwisów. Wspominam tylko o niej, ale każda z postaci jest pełnokrwista i realna.

Zapomnij o tym, co było nie jest niczym ambitnym, ale czyta się szybko, przyjemnie i z ogromnym zainteresowaniem. Chloe jest postacią, którą łatwo polubić i się z nią zżyć.Jej przeżycia absorbują i wręcz mimowolnie zaczęłam jej kibicować, by wszystko dobrze się skończyło. Chociaż początkowo mało w siebie wierzy daje szansę temu co niesie jej los i odkrywa, że nie jest tylko pięknością, ale i mądra a co ważniejsze może robić coś istotnego i sama o sobie decydować. Pośmiałam się i mile spędziłam czas z tą książką, z pewnością kiedyś do niej wrócę – jest nie tylko zabawna oraz romantyczna, ale i urocza.

Alice Clayton posługuje się lekkim językiem, serwuje dużo humoru oraz wzruszeń. Zapomnij o tym, co było jest odrębną hostorią więc pokojnie możecie czytać ją bez znajomości poprzednich tomów. Polecam serdecznie i po cichu marzę, że ktoś zekranizuje tę historię, bo byłby z niej świetny film. 

Autor: Alice Clayton
Tytuł: Zapomnij o tym, co było
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 2016-04-13
Kategoria: romans
ISBN: 9788376426761 
Liczba stron: 288
Ocena: 7/10

Nie dajesz mi spać:
Nie dajesz mi spać | Z tobą się nie nudzę | Nie mów mi, co mam robić | Zapomnij o tym, co było | Nie dzwoń do mnie

Znajdź swoje spełnienie

Porażająca jakość zdjęcia, ale aparat e tel. był bezlitosny...


Dużo łatwiej jest o czymś marzyć i śnić, niż naprawdę zacząć działać, narażając się na klęskę i odrzucenie. *

Pamiętacie jak w dzieciństwie bawiło się w dom i każdy wymyślał sobie dorosłe czynności oraz zawody. Mogło się być kim tylko się chciało, ale z biegiem lat trzeba wybrać kierunek w jakim chce się iść, pracę zapewniającą nam nie tylko zarobki ale i satysfakcje. To od nas zależy kim się staniemy i czy odważymy się wykonywać to, co lubimy i sprawia nam radość.

Bóg zawsze znajdzie Ci pracę. 50 lekcji jak szukać spełnienia to 50 krótkich tekstów opowiadających o tym co spotkało Regine oraz jej znajomych. To nie tylko zwykłe historie, ale wydarzenia, które coś zmieniły w jej życiu, pozwoliły zdobyć doświadczenie i wiedzę nie tylko o ludziach, ale i życiu. Za ich pomocą próbuje przekazać jak przewrotne może być życie i że czasem potrzeba tylko odwagi i determinacji.

Odwaga to stan, kiedy nikt inny nie wie, że się boisz.*

Naczytałam się dużo dobrego na temat książek Reginy Brett i chciałam sprawdzić o co tyle szumu wokół jej nazwiska. Najpierw w moje ręce wpadł kalendarz wykonany przez nią i tylko podsycił moją ciekawość by przeczytać coś jej autorstwa. Jak odebrałam Bóg zawsze znajdzie Ci pracę. 50 lekcji jak szukać spełnienia?

Książki Brett mają miano poradników, ale ja tej pozycji tak nie odbieram. To raczej zbiór historii, które są wzięte z życia,  które autorka zgromadziła w jednym miejscu i oddając w ręce swoich czytelników pokazuje, że czasem potrzeba dużo czasu, by dojść tam gdzie chcemy tak naprawdę być. Oraz to, że wszystko, co działo się po drodze, nie ważne czy zakończone sukcesem czy też porażką, ma jakiś sens. Uczy nas życia, różnych doświadczeń, pozwala poznać przeróżnych ludzi ich zachowanie, a nawet zdobyć wiedzę, która może przydać się w momentach w których nawet się tego nie spodziewamy. Regina pisze lekko, bez zbędnego ubarwiania czy używania wielkich słów, prostym językiem trafia do czytelnika i ładuje pozytywną energią.

Wcale nie musiałam znaleźć właściwej osoby dla siebie. Musiałam stać się właściwą osobą.*

Obawiałam się moralizowania oraz zbyt dużego nawiązywania do Boga i religii, a w rezultacie tego pierwszego w ogóle nie było. Co do religii – widać, że jest ona istotna dla autorki, ale nie przytłacza nią, wzmianki są naturalne i nikomu nie powinny przeszkadzać. Bóg zawsze znajdzie Ci pracę. 50 lekcji jak szukać spełnienia czyta się szybko, lekko i przyjemnie, ale pomimo tego skłania ona do refleksji oraz zapada w pamięć. I to nie jest tak, że wszystko przyjdzie za pstryknięciem palców – na zmiany i odkrycie swojego celu trzeba ogromu pracy i czasu. Widać, że Brett ma wprawę w pisaniu, bo na zaledwie kilku stronach nie prezentuje suchych faktów, a coś co ma głębie i jest realne. Jestem tym mile zaskoczona i z pewnością w swoim czasie sięgnę po inne jej publikacje.

Polecam tym, którzy lubią sięgać po publikacje tego typu lub chcą spróbować pierwszy raz poczytać coś w tym stylu. Regina Brett ma lekki, plastyczny język. Pisze życiowo a co ważniejsze nie wymusza na odbiorcach swoich poglądów.

To co wygląda na koniec , może być nowym początkiem. *


Autor: Regina Brett
Tytuł: Bóg zawsze znajdzie Ci pracę. 50 lekcji jak szukać spełnienia
Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: 2014-11-04
Kategoria: poradnik
ISBN: 9788363944667
Liczba stron: 368
Ocena: brak

Wyzwania:Klucznik 2016
(2. Książka z długim tytułem)

Citybreaki



Daleka podróż jest fajna i bliska... też. Każda jest dobra, bo każda nas czegoś uczy. Nie ma znaczenia, jak daleko jedziemy, ważne, żeby przywieźć coś z powrotem. [s. 10]

Chyba każdy gdzieś kiedyś wyjechał – wakacje, wycieczka, odwiedziny rodziny bądź znajomych czy też wspólny wypad. Nie ważne co jest powodem wyruszenia z domu, tylko co dzięki temu można zobaczyć, poznać, posmakować oraz nauczyć się czegoś nowego.

Porada na Europę. Tanie podróżowanie to opis dziesięciu wypadów Jakuba Porady, które nie trwały dłużej niż dwa dni. Tak zwane citybreaki można zaplanować na weekend lub nawet w środku tygodnia jeśli ma się tyle potrzebnego wolnego czasu. Porada w tej publikacji udowadnia, że przy odpowiednim planowaniu oraz przygotowaniu można zwiedzić wiele ciekawych miejsc i przy tym się nie wykosztować.

Sięgnięcie po ten tytuł było z mojej strony całkowicie spontaniczne. Kojarzę autora z telewizji, ale nie miałam pojęcia, że podróżuje i opisuje swoje wyprawy. Nie wiedziałam jak pisze, nie miałam pojęcia czego mogę się spodziewać po zawartości, ale coś mnie pokusiło i mam. Czy był to trafny wybór?

Na początek wspomnę może o tym jak została ona wydana. Każda podróż to tak jakby rozdział, można je czytać po kolei albo losowo, kto jak woli i co go bardziej ciekawi. Na początku każdego nowego rozdziału są Parametry podróży (po co, czym, za ile, czas na dotarcie, pobyt oraz co warto zapamiętać) a na końcu znajduje się zawsze małe podsumowanie w którym mowa o plusach i minusach miejsca pobytu, lista płac (czyli co ile kosztuje) oraz plan dla luzaków lub prymusów. Na początku publikacji znajduje się też mały wstęp o raz kila porad, co warto mieć w podróży i jak się do niej przygotować. Zaś na końcu znajduje się kilka istotnych zasad. Ciekawym dodatkiem są najważniejsze zwroty w kilku językach na wewnętrznych stronach okładki.

Ale to, co najważniejsze, to relacja tego gdzie był i co widział Jakub Porada. Jestem zachwycona jego podejściem do tych spontanicznych, ale jednocześnie zaplanowanych wypraw. To niesamowicie otwarty człowiek nie tylko na nowe miejsca, ale również ludzi, smaki i obyczaje. Do tego ma talent do opisywania tego co się mu przydarzyło, posiada lekkość pisania, poczucie humoru a co ważniejsze nie ubarwia niczego. Z ogromną ciekawością pochłaniałam kolejne strony i zachwycałam się zdjęciami. Jest ich cała masa, nie mal na każdej stronie i skutecznie odwracają uwagę od tekstu. Cieszę się, że ich nie zabrakło, bo dla mnie książka podróżnicza musi składać się ze słów oraz mnóstwa zdjęć, by wyobraźnia mogła sobie poszaleć.

Najlepsze w tym wszystkim jest jednak to, że takie podróże są naprawdę realne. Wystarczy spontaniczna decyzja, zaplanowanie wszystkiego, sprawdzenie potrzebnych rzeczy, zamówienie biletów, rezerwacja pokoju i... można jechać. Oczywiście nic nie jest pewne, mogą wydarzyć się niespodziewane sytuacje, ale zawsze w końcu znajdzie się jakieś rozwiązanie. Trzeba też pamiętać, by za dużo nie planować na raz oraz brać pod uwagę, że może się nie udać zrealizować całego.

Gorąco polecam Poradę na Europę. Tanie podróżowanie wszystkim miłośnikom publikacji podróżniczych. Autor pisze przyjemnie, szczerze i ciekawie, pokazuje swoim czytelnikom miejsca godne odwiedzin i okrutnie kusi. Od nas zależy czy mu na to pozwolimy.

Ps. Jak odzyskam aparat pokażę kilka zdjęć. ;)

Autor: Jakub Porada
Tytuł: Porada na Europę. Tanie podróżowanie
Wydawnictwo: National Geographic
Data wydania: 2014-04-13
Kategoria: podróżnicza
ISBN: 9788375967319
Liczba stron: 320
Ocena: 8/10

Wyzwania: Klucznik 2016
(1. Ładne oczy masz, 2. Książka z długim tytułem)

Bo ja chyba żyję w książce


Zakochiwanie się nie zawsze musi być trudne. Czasem trzeba jedynie dojrzeć to, co masz przed samymi oczami. [s. 272]

Jest na świecie wiele osób wierzących w przeznaczenie. W to, że nic nie dzieje się bez przyczyny i wszystko ma jakiś cel. Los przecież potrafi płatać figle i mieszać w życiu ludzi prowadząc tam gdzie nikt się nie spodziewał.

Viv odbiera w środku nocy niespodziewany telefon z wiadomością, że niedawno umarła jej dawno niewidziana ciotka. Przeżywa jeszcze większy szok kiedy dowiaduje się, że dostała w spadku dom. Nie zastanawiając się długo jedzie do Kalifornii, by sprawdzić co tam zastanie. Postanawia odremontować zabytkowy budynek i być może w nim zamieszkać. Na miejscu poznaje nowych znajomych a w śród nich jest niesamowicie seksowny i małomówny Hank oraz skromny, zabawny i uroczy Clark. Jak potoczą się losy Viv w nowym miejscu?

Znam wcześniejsze pozycje Alice Clayton i muszę przyznać, że wspominam je bardzo miło. Nie brakowało im pieprzyku, ale przede wszystkim lekkości oraz poczucia humoru autorki. Chętnie sięgnęłam po kolejną część serii, mówiącą już o innych bohaterach, licząc na coś lekkiego. Nie spodziewałam się jednak zaskoczenia, które mnie w tym przypadku spotkało...

Wcześniej Alice Clayton kojarzyła mi się z książkami z dużą dawką humoru oraz pikanterii, a czytając  Nie mów mi, co mam robić dostałam dużą dawkę tego pierwszego i zaledwie szczyptę gorących scen (w większości w wyobraźni lub snach głównej bohaterki). I przyznaję, że była to miła odmiana, chociaż nie mam zastrzeżeń do scen intymnych w wykonaniu pisarki, bo opisuje je ze smakiem i odpowiednim napięciem. Niemniej podobał mi taki lekki, trochę bajkowy klimat powieści. Powieściopisarka nie stworzyła w prawdzie nic nowego, ale potrafi stworzyć fabułę, która zaciekawi i nie pozwoli się nudzić. Książka bawi i rozczula, a akcja przybiera czasem zaskakujące obroty.

Polubiłam Viv, jest pełna sprzeczności i przez to niezwykle interesująca. Lekko zbuntowana, łaknąca przygód i lubiąca złych chłopców, a zarazem rodzinna, przyjacielska, szukająca swojego miejsca na ziemi i lubiąca pogawędki z tymi grzecznymi mężczyznami. Podobała mi się jej niezależność, zadziorność oraz uwielbienie do literatury. No i Clark, taki niepozorny bibliotekarz, który po bliższym poznaniu wiele zyskuje w oczach nie tylko Viv, ale i czytelniczek jak mniemam.

Nie mów mi, co mam robić zapewniło mi kilka miłych godzin pełnych śmiechu oraz rozczulenia. Od książki trudno się oderwać ponieważ wciąga od pierwszych stron, Viv jest tak sympatyczną postacią, że jej poczynania absorbują i angażują, by wraz z nią wszystko przeżywać. Alice Clayton posługuje się lekkim językiem, serwuje dużo humoru oraz ujmuje tym, że Viv opowiada jakby zwracała się bezpośrednio do nas. To taki przewidywalny romans, który pomimo wszystko spełnia się jako idealny czasoumilacz na letnie dni.

Reasumując, polecam fanom pióra Alice Clayton, lekkich romansów z dużą dawką śmiechu oraz szczyptą pikanterii. Z pewnością się nie zawiedziecie. Ponadto Nie mów mi, co mam robić można spokojnie czytać bez znajomości poprzednich części ponieważ mówi o innych postaciach. Autorka trzyma poziom i spełnia się idealnie jako odskocznia od codzienności.
Autor: Alice Clayton
Tytuł: Nie mów mi, co mam robić
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 2015-08-12
Kategoria: romans
ISBN: 978837642577
Liczba stron: 272
Ocena: 7/10

Nie dajesz mi spać:
Nie dajesz mi spać | Z tobą się nie nudzę | Nie mów mi, co mam robić | Zapomnij o tym, co było | Nie dzwoń do mnie
Wyzwania: Klucznik 2016
(2. Książka z długim tytułem)

Więc nie bój się. Żyj.



(...) gdyby wszystko szło zawsze gładko (...) człowiek za bardzo by się do tego przyzwyczaił. W przeciwnym razie nigdy nie mogłabyś się cieszyć, kiedy wreszcie coś ci wyjdzie na prawdę dobrze. [s. 107]

Każdy z nas się z czasem zmienia, zaczynamy postrzegać inaczej różne sprawy. Zmieniają nas przeżycia, chęć pracy nad sobą, bo chcemy być lepsi, chcemy się czuć dobrze z samym sobą. Czasem pracy nad sobą wymagają inni, chcą kogoś idealnego, pasującego do swojego życia, tylko czy mają prawo wymagać tego od nas?

Jason, chłopak Macy, jest idealny i ona też taka musi być, by do niego pasować. Nastolatka też robi wszystko, co powinna by nie zawieść oczekiwań swojej mamy. Pragnie ona uporządkowanego życia i tego samego wymaga od córki, bo chos może wszystko zmienić. Do obecnych wakacji taki stan rzeczy Macy nie przeszkadzał, ale kiedy zbiegiem okoliczności w jej życie wkracza ten właśnie chaos zaczyna rozumieć, że to nie jest takie złe i okazywanie słabości nie jest czymś niedopuszczalnym.

Po tym jak przeczytałam Kołysankę Dessen byłam pewna, że sięgnę również po inne jej powieści. Podoba mi się jej sposób pisania oraz lekkość pióra przy poruszaniu tematów trudnych i bolesnych. Jak odebrałam Teraz albo nigdy?

Lubię wady, uważam, że dzięki nim człowiek staje się interesujący. [s. 207]

Sarah Dessen nie tworzy powieści z nagłymi zwrotami akcji, z wydarzeniami, które wywołują galop myśli i mieszaninę emocji. Nie ma w jej książkach nagłej miłości, seksu, zdrad... I właśnie tym się wyróżni, ponownie stworzyła powieść toczącą sie niespiesznie, w swoim tempie. Przy czym sprawia, że czytelnik się nie nudzi, tylko z zainteresowaniem śledzi fabułę, przeżywa ją i duma nad tym co spotkało bohaterów. Lekka, zabawna, poruszająca, skłaniająca do myślenia. Nie brak w tej książce emocji, mądrych słów oraz przesłania dla każdego, niezależnie od wieku.

Ulubiony bohater? W Kołysance trudno było mi wskazać jednego i tym razem jest podobnie. Wszyscy nowi przyjaciele Macy zdobyli moją sympatię przez to jacy byli – lekko zwariowani, ale serdeczni, empatyczni, wyrozumiali i troskliwi. Nawet Macy wzbudziła we mnie ciepłe uczucia, pokazała, że ma odwagę, by żyć jak chce ona sama a nie jak wymagają tego inni. Nie sposób ich nie polubić. Sarah Dessen ponownie zadbała o to żeby każdy był jedyny w swoim rodzaju, nie spotkałam w tej powieści dwóch takich samych postaci.

Pomimo tego, że wiedziałam czego mogę się spodziewać po piórze Dessen muszę przyznać, że jestem odrobinę zaskoczona. Oczywiście jest to miłe zaskoczenie, bo Teraz albo nigdy spodobało mi się dużo bardziej niż Kołysanka. Książka wciąga od początku i nawet powolny bieg wydarzeń, który w tym przypadku jest plusem, nie pozwalał odłożyć jej na bok. Dessen pisze dla młodzieży, porusza tematy ważne i nie musi między nie wpychać niepotrzebnych spraw. Podoba mi się jej spojrzenie na świat, zmysł obserwacji oraz umiejętność opisywania emocji.

Teraz albo nigdy oczywiście polecam. Autorka porusza nie tylko temat etapów radzenia sobie z żałobą, ale również zmian zachodzących w człowieku, tego co dają te chciane i te w jakimś stopniu wymuszone. To wszystko jest przedstawione w lekkiej i przyjemnej w odbiorze formie.

Wieczność oznacza tak wiele różnych rzeczy. Nieustannie się zmienia, i o to chodzi. Czasem trwa dwadzieścia minut, czasem sto lat, a innym razem po prostu tę jedną chwilę, która mogłaby się ciągnąć w nieskończoność. W wieczności ważne jest tylko to, że trwa. [s. 384]

Autor: Sarah Dessen
Tytuł: Teraz albo nigdy
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: 2016-05-18
Kategoria: romans, New Adlut
ISBN: 9788327618405
Liczba stron: 384
Ocena: 8/10

Nawiedzony dom


- Teraz rozumiem (...). To znaczy, że mieszkasz z mamą w Dreszczowisku.
- Gdzie? (...)
- W Dreszczowisku. No, wiesz, każdego, kto tam mieszka, prędzej czy później spotyka coś złego (...). To na pewno kwestia przypadku, bo duchy przecież nie istnieją. [s. 63]

Każde domy mają swoje historie, im starsze tym jest ich więcej. W ścianach zachowane są opowieści, śmiech... ale i ludzkie tragedie.Co zrobić kiedy zamieszka się w jednym z takich starych domów, gdzie zaczynają się dziać rzeczy dziwne, niewytłumaczalne i wskazujące na to, że nie jesteśmy tutaj jedynymi mieszkańcami?

Niedługo po śmierci męża mama Billie postanawia, że przeprowadzą się do Ahus - miejscowości jej dzieciństwa - i tam zaczną nowe życie. Dwunastolatka nie może się za bardzo sprzeciwiać i przeprowadza się z mamą do nowego domu, chociaż podejrzane jest dla niej, że poprzedni właściciele zostawili wszystko tak, jakby mieli zaraz wrócić. Dlaczego porzucili większość cennych rzeczy? Czy nagła zmiana pracy jest powodem, by opuścić w pośpiechu dom zapominając o pamiątkach? Zdecydowanie tutaj jest coś nie tak i Billie postanawia odkryć prawdziwy powód szybkiej wyprowadzki, tym bardziej, że zauważa niepokojące zjawiska, takie jak odcisk małej rączki, który pojawił się gdy nikogo nie było w domu lub kołysząca się lampa w salonie... Co takiego dzieje się w jej domu?

Z twórczością Kristiny Ohlsson miałam już do czynienia przy okazji czytania jej książki dla dorosłych. Pamiętam, że Na skraju ciszy przypadło mi do gustu i chciałam poznać inne jej powieści, dlatego też bardzo chętnie sięgnęłam po Szklane dzieci. Nie tylko zaciekawił mnie blurb, ale byłam również ciekawa jak autorka poradzi sobie z literaturą dziecięcą.

I z zadowoleniem mogę powiedzieć, że Ohlsson poradziła sobie wyśmienicie z napisaniem powieści dla dzieci (11+), zadbała o to by było ciekawie, strasznie (ale nie za strasznie) i klimatycznie. Pomimo tego, że to pozycja dla nieco młodszych czytelników Kirstina odmalowała skandynawski klimat w taki sposób, że nawet ja czułam dreszczyk niepewności, niepokoju a nawet strachu, kiedy bohaterka zauważała kolejne zjawiska. Przyznaję bałam się razem z Billie. Oczywiście całość dostosowano do odpowiedniego wieku czytelnika, ale książka trzyma w napięciu. Powieściopisarka stworzyła fabułę przemyślaną i dopracowaną, stopniowo dochodzi się do prawdy, powoli odkrywa kolejne elementy układanki i co ważniejsze nie jest to łatwe i trzeba się trochę na główkować. Zakończenie zaś wzbudza niedosyt i poczucie niepokoju.

Bohaterowie są kolejnym plusem, każdy jest inny, nieco tajemniczy. Wyróżniają się osobowością, zachowaniem, sposobem myślenia. Bez problemu można rozróżnić kto jest kim, ale co ważniejsze postacie dziecięce są inteligentne, ale niepozbawione dziecięcej niewinności. Nie zachowują się jak starsi, nie mówią dorosłym językiem. Polubiłam Billie i jej przyjaciół właśnie za to jacy są.

Przyznaję, że nie tego się spodziewałam po Szklanych dzieciach, ale jednocześnie jestem z tego zadowolona, bo teraz dzieci mają mocne nerwy i nie boją się byle czego. Tutaj mają okazję poczuć strach (jest czego się bać), rozwiązać zagadkę i dobrze się przy tym bawić. Kristina Olhsson zadbała o to by książka nie nużyła tylko wzbudzała zainteresowanie tym co będzie dalej oraz odkryciem czy krążące opowieści o Dreszczowisku są prawdziwe. Fajne jest też wydanie książki - twarda i kolorowa okładka ze starym domem, duży druk i krótkie rozdziały.

Szklane dzieci są udanym początkiem serii, który z pewnością wzbudzi zainteresowanie u młodych czytelników. Wywołuje dreszczyk strachu i niepokoju, ale też sprawia, że wraz z bohaterami chce się odkrywać tajemnice domu. Polecam, idealna na prezent (wraz z drugim tomem - Srebrny chłopiec) oraz niespodzianka bez okazji. 

Autor: Kristina Ohlsson
Tytuł: Szklane dzieci
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 2016-03-30
Kategoria: literatura młodzieżowa, horror
ISBN: 9788380080959
Liczba stron: 224
Ocena: 8/10

Szklane dzieci:
Szklane dzieci | Srebrny chłopiec | Kamienne anioły