Od przyjaźni po miłość


Serce chce tego, czego chce serce. [s. 119]

Niezależnie od wieku bywają momenty, które w jednej chwili zmieniają całe nasze życie. Sprawiają, że nawet w najgorszych momentach dają siłę do przetrwania, pozwala odnaleźć bratnią duszę, kogoś komu możesz bezwarunkowo ufać, bo zawsze usłyszysz od niej tylko prawdę...

Boyce nie miał łatwego życia, porzucony w dzieciństwie przez matkę, bity i poniżany przez ojca alkoholika, mieszkający w przyczepie, jedynie nieco starszy brat był dla niego ostoją dopóki nie zginął na służbie. Pearl to dziewczyna skromnego pochodzenia, ale dzięki ojczymowi uprzywilejowana i z widokiem na przyszłość na wysokim poziomie. W jaki sposób pewny siebie, zbuntowany i bezkompromisowy chłopak zaprzyjaźnił się z cichą, skromną i dobrze wychowaną dziewczyną?

Po Tak blisko... Tammary Webber z niecierpliwością wyczekuję jej każdej nowej książki. Urzekła mnie swoim stylem i nie mogłam oderwać się od czytania. Czy Tak słodko... było równie cudowne i zajmujące?

Lubie w twórczości Webber jej spokojny, ale jednocześnie nie pozbawiony emocji oraz zaskakujących momentów styl pisania. Po prostu jako jedna z nielicznych autorek ma talent tworzenia pięknych historii, w których nie dominują dramatyczne wydarzenia a bardziej motyw przyjaźni, zaufania, poczucia wiary w siebie, walki o swoje marzenia i to co się należy oraz miłości. Tak słodko... nie przebiło w moim odczuciu Tak blisko..., ale równocześnie nic tej książce nie brakowało. Ciekawa fabuła, przemyślane i dopracowane wątki, akcja, która nie nuży tylko wzrusza, bawi i żywo interesuje. Nie ma w powieści sztucznych dramatów, niepotrzebnych sytuacji a co ważniejsze jest ona przepełniona emocjami, zarówno złymi, jak i dobrymi.

Bardzo polubiłam głównych bohaterów, oboje przez swoje przeżycia mogli się zmienić na gorsze a pomimo wszystko nic takiego się nie stało. Boyce nie miał za dobrej opinii, nie stał się jednak jakimś gniewnym, był inny, ironiczny, ale sobie radził najlepiej jak mógł. Cieszy mnie, że Pearl nie stała się snobką po tym jak nagle mogła pozwolić sobie na wszystko, tylko nadal była sobą, Osobą, która nie ocenia po statusie społecznym, wykształceniu, tylko po tym jaki ktoś jest. Postacie, zarówno te kluczowe, jak i poboczni, są różnorodni, rozbudowani, żywi i pełnowymiarowi.

Czytając Tak słodko... spędziłam kilka przyjemnych godzin żyjąc losami Pearl oraz Boyce'a. Z zainteresowaniem śledziłam bieg wydarzeń, z radością obserwowałam jak wieloletni przyjaciele dają dojść sercom do głosu i rosnące napięcie. Nie dało się nie polubić tych dwoje i z nimi nie zżyć, ich rozmowy, bawiły, wzruszały a nawet wprawiały w chwilę zadumy. Tammara Webber ujmuje mnie tym, że potrafi czymś zwyczajnym wzbudzić szereg emocji, przykuć uwagę i ją utrzymać. Biorę w ciemno wszystko, co napisze.

To trzeci tom serii, ale spokojnie można czytać go bez znajomości poprzednich tomów - bohaterowie z nich co prawda występują, ale nie ma dużych nawiązań do poprzedniczek. Tak słodko... to dobrze napisana mieszanka romansu i dramatu. Nie da się przy niej nudzić, prostymi, ale posiadającymi głębszy sens, słowami opowiada historię dwojga ludzi, którzy muszą odnaleźć drogę do siebie.


Myślę, że życie jest jak test, na który przyszliśmy niezbyt dobrze przegotowani. Staramy się najlepiej, jak tylko możemy, i dopiero na koniec dowiadujemy się, jak nam poszło. [s. 151]
 

Autor: Tammara Webber
Tytuł: Tak słodko...
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 2016-02-23
Kategoria: romans, New Adlut
ISBN: 9788376864044
Liczba stron: 400
Ocena: 7/10

Kontury serca:
Tak blisko... | Tak krucho... | Tak słodko... | Brave

Nowości/zapowiedzi #05/2016 - MAJ


Nowości/zapowiedzi - to cykl ukazujący się raz  w miesiącu, który przedstawia nadchodzące zapowiedzi lub nowości wydawnicze na dany miesiąc. Moje wybory są całkowicie subiektywne i dokonane pod kątem moich zainteresowań czytelniczych. 
Legenda: tytuły są podlinkowane i przenoszą do opisu książki; 
/// czerwone - muszę mieć,    
// zielone - mam/w drodze do mnie,  
/ niebieskie - ciekawią mnie, ale mogę na nie poczekać.


05.05
/ Jedyna - Marisa de los Santos / Prószyński i S-ka - Obyczajowa

10.05
// Życie ma smak pomarańczy - Judith Fertig / Prószyński i S-ka - Obyczajowa

11.05
// Moje serce należy do ciebie - Alessio Pulo / Muza - Obyczajowa 
/// Promyczek - Kim Holden / Filia - New Adlut
/// To skomplikowane. Julie - Jessica Park / OMGBooks - New Adlut

12.05
/ Aż miłość nas uniesie - Courtney Cole / Amber - New Adlut 
// Niewypowiedziana - C.C. Hunter / Feeria Young - Fantastyka

17.05
// Pasterska korona - Terry Pratchett / Prószyński i S-ka / Fantastyka


18.05
/ Furia mać - Sylwia Kubryńska / Czwarta Strona - Obyczajowa
// Bez ciebie - Agata Przybyłek / Czwarta Strona - Obyczajowa
/// Byłaś moja - Abbi Glines / Pascal - Romans, New Adlut
/// Korona - Kiera Cas / Jaguar  - Fantastyka
// Miłość i kłamstwa - Cecelia Ahern / Akurat - Obyczajowa
/ Moje nowe życie - Meg Rosoff / YA! - Young Adlut
/ Ogniste oczyszczenie - Francesca Haig / Uroboros - New Adlut
/ Pięć kilometrów do świtu - Aldona Bognar / W. A. B. - Obyczajowa
// Niebezpieczne kłamstwa - Becca Fitzpatrick / Moondrive
// Szczęśliwe zakończenie - Vera Falski / Otwarte - Obyczajowa
// Zostawić Daringham Hall - Kathryn Taylor / Otwarte - Obyczajowa
// Od złej do przeklętej - Katie Alender / Feeria Young - Horror
/// Ponad wszystko - Nicola Yoon / Dolnośląskie - New Adlut
/// Trawers - Remigiusz Mróz / Filia - Kryminał
/ Teraz albo nigdy - Sarah Dessen / HarperCollins Polska - New Adlut
/// Ukryta wyrocznia - Rick Riordan / Galeria Książki - Fantastyka
/// Raced Ścigani uczuciami - K. Bromberg / Septem - Erotyk


19.05
// Zacznij od nowa - Susan Sussman / Prószyński i S-ka - Obyczajowa 
/// Kochaj mnie, mamo - Casey Watson / Amber - Lit. faktu
/// Ponad marzenia - Rebecca Yarros / Amber - New Adlut

21.05
/// Habbatum - Augusta Docher /Bis - Fantastyka

23.05
/// Nasze kiedyś - Natalia Jagiełło- Dąbrowska / Zysk i S-ka - Obyczajowa
/// Niebo w kruszonce - Monika A. Oleksa / Zysk  S-ka - Obyczajowa

Liczysz się tylko ty


Liam również bardzo się o mnie martwił, ale nie potrafiliśmy się dogadać. I nie zmieniał tego fakt, że co noc przez ostatnich osiem lat spał w moim łóżku, tuląc mnie do siebie. [s. 18]

Miłość bywa czasem zaskakująca. Możemy kogoś znać całe życie i nie wiedzieć, że pomimo wszystkich docinków, dokuczania i głupich żartów ta osoba coś do nas czuje od bardzo dawna. Co ciekawsze my sami czasem nie wiemy, że nasze serca już wybrały i biją tylko dla tego jedynego...

Szesnastoletnia Amber mieszka z mamą i starszym o dwa lata bratem Jake'm. Rodzeństwo ma też ojca, ale nie chcą go w swoim życiu ponieważ zgotował swojej rodzinie piekło. Po tym jak Jake i jego najlepszy przyjaciel Liam uratowali Amber przed ojcem wszystko się jakoś układa, ale nastolatka nosi w sobie blizny, które nigdy nie znikną. Boi się dotyku innych, wzmianki o ojcu wywołują u niej panikę oraz koszmary. Uspokoić może ją tylko dotyk Liama, który w dzień jest strasznym dupkiem, ale... od kilku lat śpi z Amber w łóżku i odpędza całe zło...

Książka Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno zaintrygowała mnie już samym tytułem, coś mi mówiło, że może mi się spodobać ten tytuł. Zaufałam przeczuciu, zamówiłam, przeczytałam i... jestem zauroczona. Nie wiedziałam czego mam się spodziewać, ale to co zaserwowała Kirsty Moseley było warte porzucenia na jeden dzień wszystkich obowiązków i czytania bez przerwy.

(…) codziennie jesteśmy tak blisko, a zarazem tak daleko. [s.81]

To było moje pierwsze spotkanie z piórem Moseley więc nie miałam zbytnio żadnych oczekiwań. Liczyłam tylko na dobrze napisaną i ciekawą powieść, która umili mi kilka popołudni. A w rzeczywistości dostałam coś o wiele lepszego i tak pochłaniającego, że nie liczyło się nic tylko ta historia. Kirsty miała świetny pomysł na fabułę i go wykorzystała. Stworzyła opowieść osadzoną w realnych czasach, ale nie mogę odmówić jej klimatu baśni lub amerykańskich romantycznych komedii. Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno to publikacja nieco dramatyczna, niebywale subtelna, niewinna, słodka i urocza, momentami troszeczkę naiwna. Przepełniona zabawnymi dialogami, docinkami, wzruszającymi momentami i romantycznymi gestami. Akcja powieści nie zaskakuje niczym specjalnym, ale też absolutnie nie nuży, jest przemyślana i dopracowana, chociaż muszę przyznać, że wątek z ojcem rodzeństwa jest trochę sztuczny i potraktowany po macoszemu. Ale! Nie on tu gra pierwsze skrzypce, a cała reszta chwyta za serce i nie daje o sobie zapomnieć.

A już szczególnie nie daje się wyprzeć z pamięci Liam i chociaż ja taka stara a on ma dopiero osiemnaście lat, to jest moją nową miłością. Zachwycił mnie, zdobył moje serce szturmem i zauroczył całkowicie. Jest taki idealny, kochany i uroczo nieśmiały gdy mu na czymś naprawdę zależy... Jest w nim odrobina łobuza, ale poza tym cechuje się opiekuńczością, cierpliwością, wyrozumiałością, niezachwianą lojalnością. Chcę takiego faceta! Na uwagę zasługuje również Jake, jako opiekuńczy i kochający brat spełnia się pierwszorzędnie i nawet go zazdrościłam Amber trochę. A ona sama? To dziewczyna, która sporo przeszła, ale nie dała się i walczyła z tym tak bardzo jak tylko mogła.

Nie poradzę nic na to, że jestem niepoprawną romantyczką (chociaż temu uparcie zaprzeczam) i uwielbiam książki tego typu. Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno miał mi zapewnić odrobinę rozrywki a sprawił, że w ciągu kilkunastu godzin z małymi wyjątkami uśmiech nie schodził mi z twarzy, kilkanaście razy śmiałam się w głos i nieustannie wzdychałam rozanielona nad tym jak zachowywał się Liam. Kirsty Moseley przykuła moją uwagę, nie pozwoliła odłożyć książki na później, sprawiła, że dałam się pochłonąć tej przeuroczej, w baśniowym klimacie powieści. Wraz z bohaterami przeżywałam wszystkie emocje i zachwycałam się tym, że obyło się bez niepotrzebnych rozstań, ataków zazdrości i głupich działań. To jest jej duży plus i właśnie dzięki jej poczuciu humoru, klimatowi i pozytywnym fluidom będę ją polecać i czytać w gorsze dni.

Wiem, że Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno zbiera skrajne opinie, od negatywnych po zachwyty i ja zdecydowanie nalezę do tej grupy, którym książka przypadła do gustu, ale wiem, że nie jest pozbawiona wad. To opowieść o przyjaźni, oddaniu, miłości, zaufaniu. Zabawna, słodka, czasami smutna i dramatyczna, ale przepełniona nadzieją.

- Liam, czego ode mnie chcesz? – zapytałam cicho, gapiąc się na moje przemoczone trampki. Położył palec pod moją brodą i uniósł ją, żebym na niego spojrzała. 
- Wszystkiego – powiedział. Moje serce zatrzymało się, a następnie zaczęło bić szalonym tempem, przez to jak słodko to zabrzmiało. [s.73]

Autor: Kirsty Moseley
Tytuł: Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: 2016-03-30
Kategoria: dramat, romans, Young Adlut
ISBN: 18929065
Liczba stron: 352
Ocena: 9/10

Klątwa Stałocieplnych


(...) Możesz uciekać, ale przepowiednia i tak cię dopadnie. [s. 70]

Kiedy kolejna przepowiednia zaczyna się realizować nie pozostaje nic innego, jak tylko zmierzyć się z tym co nas czeka. Tym bardziej kiedy to od nas zależy życie wszystkich mieszkańców oraz najbliższej osoby.

Jedenastoletni Gregor od momentu ostatniego pobytu w Podziemiach analizuje nową przepowiednie i oczekuje na wieści od podziemnych znajomych. Chociaż pragnie tylko spokoju i normalnego życia wie, że Klątwa Stałocieplnych zmusi go do powrotu do równoległego świata. Kiedy nadchodzi czas tym razem chłopakowi i Botce towarzyszy mama dzieci. Okazuje się, że w Podziemiu panuje epidemia i tylko kolejna niebezpieczna wyprawa może wszystkich uratować. Gregora do wyprawy motywuje choroba przyjaciół, ale kiedy dopada ona też jego mamę nie będzie innego wyjścia, jak tylko odnaleźć lekarstwo. Co tym razem czeka członków wyprawy?

Suzanne Collins nie zdobyła mojego serca Igrzyskami Śmierci, ale po przeczytaniu pierwszego tomu Kronik Podziemi przepadłam i na każdą nową część czekam z utęsknieniem, bo wręcz tupie z ciekawości czym tym razem zaskoczy mnie autorka.

Nie wiem jak autorka to robi, ale z każdym kolejnym tomem jest coraz lepiej, ta część przebija swoje poprzedniczki pod każdym możliwym względem. Gregor i Klątwa Stałocieplnych to jeszcze więcej akcji, emocji, wrażeń i niespodziewanych wydarzeń, to kolejni bohaterowie, którzy urozmaicają historie i wywołują zamieszanie oraz ciekawość swoim pojawieniem. Zapewne się powtarzam, ale Collins zachwyca wymyślonym przez siebie światem, nadaje mu autentyczność i realność poprzez mieszkańców tego baśniowego, ale i mrocznego miejsca, gdzie żyją nie tylko ludzie, ale i ogromne, myślące, potrafiące mówić zwierzęta.

Właśnie to obok pomysłowości, intrygującej fabuły, całej masy wrażeń mnie przyciąga - postacie i to nie tylko te ludzkie. Ogromnie boje się wszelkiego robactwa, szczurów, myszy, karaluchów a tutaj Collins mnie do nich przekonuje tym jacy są, nadaje im osobowość, umiejętność odczuwania i myślenia. Sprawia, że z sympatią uśmiecham się kiedy pojawiają się moi ulubieńcy. Cieszy mnie też, że nic się nie zmieniło w przypadku Gregora oraz Botki, których uwielbiam za to jacy są. Dziewczynki nie da się nie kochać, bo jest wulkanem energii, radości oraz dobroci, zaś chłopak nawet jako furiat dba o dobre stosunki i sprawiedliwość, potrafi powiedzieć co myśli i liczy się ze zdaniem innych.

Zwlekałam trochę z czytaniem tego tomu, bo obawiałam się czekania na kolejny tyle czasu, ale wiedziałam, że w końcu muszę się zabrać za Gregora i Klątwę Stałocieplnych. Zaczęłam czytanie bez żadnych obaw, ale z dużymi wymaganiami, które w pełni zostały spełnione. Od pierwszych stron wciągnęłam się w wir wydarzeń i wraz z bohaterami przeżywałam wszystko co się działo, a działo się dużo. Było trochę zabawnie, śmiertelnie niebezpiecznie, pouczająco... Suzanne Collins udowodniła mi już, że posiada bogatą wyobraźnię, że potrafi zaskakiwać, ale w tej części wywołała we mnie huragan emocji i sprawiła, że w pewnym momencie zaszkliły mi się oczy i nawet spadło kilka łez, bo stworzyła coś rewelacyjnego.

Polecam bez najmniejszych wątpliwości ponieważ każdy wielbiciel fantastyki, niezależnie od wieku, będzie zadowolony z poznawania losów Naziemnego i przeżywania tych wszystkich przygód. To kawał dobrej roboty i mam nadzieję, że Kroniki Podziemia będą docenione równie mocno jak Igrzyska.

Autor: Suzanne Collins
Tytuł: Gregor i Klątwa Stałlocieplnych
Wydawnictwo: Iuvi
Data wydania: 2016-01-13
Kategoria: fantastyka
ISBN: 9788379660179
Liczba stron: 384
Ocena: 9/10

Kroniki Podziemia:
Gregor i Niedokończona Przepowiednia | Gregor i Przepowiednia Zagłady | Gregor i Klątwa Stałocieplnych | Gregor i tajemne znaki | Greggor and the Code of Claw



Poznaj siebie


Powinnyśmy postrzegać same siebie jako cuda.
Virginia Stair

Wierzycie w siebie? W swoje wartości, umiejętności i wewnętrzną siłę? Czy może boicie tego, że nie podołacie wyzwaniom, że nie ma w was nic wartościowego i godnego uwagi? Chyba każda z nas ma gorsze dni i myśli to nie dla mnie, nie dam rady, ale jeśli to trwa cały czas, to znaczy, że czas coś zmienić. Bo przecież wiecie, że my wszystkie mamy swoje mocne strony, coś co nas wyróżnia i tylko na chwilę o tym zapomniałyśmy, z jakiś powodów się pogubiłyśmy...

W poczuciu własnej wartości nie jest typowym poradnikiem. Książka składa się z kilku etapów wypełnionych w większości ćwiczeniami, do wypełnienia i wykonania, dotyczącymi nas samych, tego co lubimy, jakie jesteśmy, co potrafimy i jakie są nasze mocne orz słabe strony. Poprzez ich wypełnienie mamy szansę poznania/ przypomnienia sobie siebie z innej strony. Te etapy są podzielone na rozdziały, w których oprócz pytań są różne historie autorek oraz znanych przez nich ludzi a także ciekawe cytaty. Jest miejsce na refleksje co jakiś czas i na końcu małe podsumowanie do stworzenia również przez nas same.

Mało kiedy sięgam po poradniki dotyczące zmian w nas samych. Nie przemawiają do mnie puste słowa, mówiące co powinnyśmy robić, jak si do tego zabrać i jaki powinno uzyskać się efekt. To takie katalogowanie ludzi, a przecież każdy jest inny, nie ma dwóch takich samych osób. Dlatego takim mówię stanowcze NIE, ale czasem, kiedy trafię na jakiś kreatywny, w którym muszę się napracować, by osiągnąć efekt... to czemu by nie?

Podoba mi się wydanie tej książki, chociaż wizualnie jakoś specjalnie piękna, to jej zawartość zajmuje całą uwagę. Autorki nie moralizują, nie piszą co powinno się czuć i pisać oraz robić przy wykonywaniu zadań. Tekst pomiędzy ćwiczeniami to opowieści z życia innych osób, w których można odnaleźć coś ze swojego albo zobaczyć czego unikać. To wszystko jest jednak dodatkiem, by odetchnąć po zajrzeniu w głąb siebie lub by się do tego przygotować.

Jakieś zasady? Najważniejsze to być szczerą wobec siebie, momentami wręcz brutalnie szczerą. Pisać samą prawdę, to co dyktuje nam serce i rozum, a nie, co myślą o nas inni. Wykonywać ćwiczenia gdy jest się samemu lub ma się spokój przez jakiś czas. Przy niektórych pytaniach wskazane jest wypisanie pierwsze, co przyjdzie na myśl, przy innych należy pomyśleć i wybrać, to co czujemy, że naprawdę mówi o nas samych. Mi nawet czasem potrzeba było kilku dni, by być pewnym tego, co napisać. Nie warto robić czegoś na siłę czy bez przekonania, nie ma potrzeby wyznaczania ile stron przerobi się w danym dniu – wszystko zależy od czasu i chęci.

Ta książka nas nie zmieni, żadna nie ma takiej mocy, ale daje nam możliwość odnalezienia swoich atutów i mankamentów, by nad nimi pracować. Przypomną (jeśli zapomniałyśmy), że jesteśmy pełnowartościowe, że są rzeczy, na których się znamy, że jesteśmy w czymś dobre. Przypomina, że są rzeczy ważne i ważniejsze, że warto powiedzieć czasem STOP i skupić się na sobie, zrobić coś aby było nam przyjemnie. Przynajmniej na chwilę obecną ja tyle z niej wyniosłam. Co będzie dalej? Czas pokaże.

Ze swojej strony polecam każdej kobiecie, niezależnie od tego czy ma gorszy okres w swoim życiu czy nie. Nad poczuciem własnej wartości warto pracować cały czas.

Autor: Kamila Kozioł, Anna Kosińska
Tytuł: W poczuciu własnej wartości. Zbuduj swoją wewnętrzną siłę
Wydawnictwo: Kamila Kozioł Coaching
Data wydania: 2015-09
Kategoria: poradnik
ISBN: 9788394218607
Liczba stron: 147
Ocena: BRAK


(Pik, 7 – Napisał książkę przed trzydziestką)

Prezent od losu


- Dlaczego chcesz się we mnie zakochać?
- Wcale tego nie chciałem. (...) Jesteś dość wredna i męcząca. Gdyby moje serce pytało mnie o zdanie, kazałbym mu zmądrzeć. [s. 154-155]

Dzieją się w naszym życiu czasami rzeczy niewytłumaczalne, trudne do zrozumienia. Jak zaakceptować utratę najbliższych? W jaki sposób pogodzić się z chorobą? Po co na naszej drodze stają niektóre osoby? Jaki plan ma wobec nas Bóg? Co jest naszym zadaniem?

Lubiany przez wszystkich i bardzo zdolny Janek zaczyna klasę maturalną, jest też wolontariuszem w Cienistej Dolinie. Do jego klasy chodzi też Ula, która jest poważnie chora i przez większość czasu ma indywidualny tok nauczania. Teraz jednak chce uczęszczać na lekcje, ale ma niestety problemy z matematyką. Swoją pomoc oferuje Janek, który ma też swoje powody by zbliżyć się do koleżanki, musi wykonać pewne zadanie, jednak początki ich znajomości są dość nie przyjemne, bo dziewczyna jest niemiła i utrzymuje dystans. Czy Jankowi starczy cierpliwości by przebić się przez mur jakim otoczyła się Ula? I jaką tajemnicę skrywa nastolatek?

Dziewczyna o kruchym sercu zastała mi polecona przez koleżankę, ale i na długo przed tym zwróciłam na nią uwagę. Coś mnie do niej ciągnęło, mówiło mi, że muszę ją mieć bez względu na wszystko. Po prostu czułam iż ta książka jakoś na mnie wpłynie. I miałam rację. Zmiażdżyła mnie emocjonalnie, złamała moje serce na kawałeczki i sprawiła, że przepadłam. Całkowicie.

Od momentu zakończenia czytania, a było to kilka dni temu, bije się z myślami jak ubrać w słowa to, co czuję względem tego tytułu. I uwierzcie, nie jest to łatwe, bo to jedna z tych pozycji, w której trudno dobrać odpowiednie słowa, by należycie oddać jej piękno. Elżbieta Rodzeń stworzyła historię, która z pozoru może wydawać się jedną z wielu, ale im dłużej się ją czyta tym lepiej dostrzega się jaka jest wyjątkowa. Początkowo to nic nadzwyczajnego, jest on i ona, zupełnie odmienni, dwa różne światy, które nagle się stykają a czytelnik zagłębia się w ich zaplątane losy, obserwuje poczynania, słucha myśli i dylematów. Zastanawia się nad sensem działań losu, życia i śmierci. Stara się zrozumieć to przez co muszą przejść bohaterowie i przy tym nie płakać i nie dać skrzywdzić swojego serca. Ale to nie możliwe, bo Dziewczyna o kruchym sercu jest przepełniona emocjami, dobrymi oraz złymi, bawi, wzrusza, załamuje....

Pod równie wielkim wrażeniem jestem jeśli chodzi o postacie. Każdy, nawet ten poboczny bohater, ma swoje charakterystyczne cechy i na swój sposób intryguje. Szczególnie duże wrażenie zrobiły na mnie kreacje osobowości Ulki i Janka. Ona zamknięta w sobie, nieprzyjemna, kłótliwa, wręcz odpychająca, ale nie stała się taka bo to lubi lub by chronić siebie, tyko tych, którzy by ją pokochali czy polubili. Wie, że za jakiś czas zniknie na zawsze z ich życia i chce ich chronić. Polubiłam ją i to bardzo, ale jeszcze bardziej lubię Janka. Trochę taki bawidamek, lubi imprezy, towarzystwo dziewczyn, ale ich nie wykorzystuje, gdy ktoś go zainteresuje poświęca mu całą uwagę. Podziwiałam jego stanowczość, zaangażowanie i oddanie. Jest czuły, zabawny, empatyczny i... ma tajemnice. Przez długi czas nie dało się odkryć kim jest i na czym polega jego zadanie.

To moje pierwsze spotkanie z Rodzeń, ale na pewno nie ostatnie, bo gdy jakaś autorka sprawia, że chichoczę, śmieje się w głos, chlipię i szlocham rozdzierająco automatycznie mnie do siebie przekonuje. W tej chwili mam rozdarte serce, bo nie mogłam podejść do historii Uli i Janka na chłodno, nie dało się, ona w ciąga od pierwszych stron i nie daje o sobie zapomnieć, sprawia, że emocje w niej zawarte kotłują się w sercu oraz głowie. W raz z bohaterami przeżywałam wszystkie wydarzenia, to co czują, czego się poją i przed czym się bronią. Dodatkowo też próbowałam rozgryźć kim jest Janek i na czym polega jego zadanie. Elżbieta Rodzeń pokusiła się o stworzenie powieści po trochu dramatycznej, psychologicznej, romansu i z nutką metafizyki, poruszyła przy tym temat choroby oraz Boga (bez obaw, nie ma tu moralizowania). Mieszanka ogromna, trochę ryzykowna, ale na szczęście niezwykle udana.

Utrata kogoś, kogo się tak bardzo kochało, nie jest czymś, co można tak po postu opowiedzieć. [s. 532] Tak samo jest właśnie z tą historią, jej nie można opowiedzieć, nie da się wyrazić wszystkich uczuć względem niej, tego jak wgryza się w dusze i daje do myślenia. Przepiękna, poruszająca, słodko-gorzka. Musicie przeczytać, naprawdę... 

- Dobrze, że dzwonisz, bo koszmarnie zaspałam.
- A po co chciałaś się zrywać białym świtem?
- Dziś jest dzień biszkoptów, kruchych spodów i ciasteczek. No i muszę jeszcze rozmrozić migdałowe krążki na bożonarodzeniowy kopiec.
- Przy tym ostatnim poczułem się, jakbyś przemówiła do mnie w obcym języku. [s. 275]

Autor: Elżbieta Rodzeń
Tytuł: Dziewczyna o kruchym sercu
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2016-03-21
Kategoria: obyczajowa, młodzieżowa
ISBN: 9788377858677
Liczba stron: 568
Ocena: 10/10

(Kier, 4 – Powieść psychologiczna)

Światowy Dzień Książki 23 kwietnia 2016 - zaczytaj się na wiosnę


Umberto Eco mawiał, że „kto czyta książki, żyje podwójnie”. Szymborska czytanie nazywała „najpiękniejszą zabawą, jaką ludzkość wymyśliła”, Bolesław Prus określał to „nowym zmysłem”, a autor „Małego księcia” uważał, że „czytelnika nie można zniewalać, czytelnika się urzeka”. My też pragniemy Was urzec i uwieźć książkowymi historiami, jakich jeszcze nie znacie…
Książkowe preferencje – jak czytamy i co lubimy?

Raporty na temat czytelnictwa nie są zadowalające... Z danych Biblioteki Narodowej wynika, że 63% Polaków nie przeczytało w minionym roku ani jednej książki. Zamiast papierowych wydań czytamy sporo w Internecie, zmienia się medium jakie wybieramy, ale nie zanika proces czytania. Na świecie wciąż wydaje się bardzo dużo książek - w tej dziedzinie przodują Anglia oraz Niemcy. Nic nie zastąpi jednak prawdziwej książki, dotyku kartek, zapachu druku, magii obcowania z „żywą” literaturą...

Z badań przeprowadzonych na przełomie ostatnich lat dowiadujemy się, że najchętniej w Polsce czytają studenci i nastolatkowie. Nic dziwnego, że w plebiscycie 100 książek, które trzeba przeczytać - przeprowadzonym przez Empik, pierwsze miejsce w głosowaniu użytkowników zajął „Harry Potter”. Czytelnicy coraz częściej sięgają też po kryminały (polskie i skandynawskie), erotyki, poradniki (głównie o zdrowym stylu życia) oraz książki publicystyczne czy kreatywne, w których to odbiorca staje się współautorem – koloruje, pisze, tworzy…                   


Kochaj i czytaj, czyli o książkowych afrodyzjakach… i innych korzyściach

Hasła czytanie jest sexy i nie czytasz – nie idę z Tobą do łóżka znają już pewnie wszyscy. Czy wiecie, że poza grą słowną jest w tym wiele prawdy…? Naukowcy zachęcają do wspólnego czytania, które zbliża, pomaga nawiązywać głębszą relacją, potęguje wspólną pasję, nadaje tematów do rozmów, uczy szczerej rozmowy i romantyzmu. Dodatkowo głos drugiej osoby uspokaja nas, relaksuje. Udowodniono też, że pary, które razem czytają stają się sobie bliższe. Umawiajcie się na książkowe randki!

A jeśli wciąż Wam mało korzyści z czytania lub nie zwracacie uwagi na aspekty związkowe – poznajcie te fakty. Czytanie już od najmłodszych lat pozwala dzieciom szybciej i łatwiej nauczyć się mówić, pisać; rozwija ich wyobraźnię. Również jako dorośli, dzięki książkom trenujemy swoją pamięć, szybciej się uczymy, budujemy poczucie własnej wartości, łatwiej się koncentrujemy i stale ćwiczymy nasz mózg.

Świętuj literacko - Światowy Dzień i Stolica Książki

Pretekstem do literackich rozmów jest też dzień książki - obchodzony na całym świecie 23 kwietnia. To symboliczna data powiązana z urodzinami lub śmiercią słynnych pisarzy, takich jak: Miguel de Cervantes, William Shakespeare, Vladimir Nabokov. Święto ustanowiono w 1995 roku, a wszystko zaczęło się w Hiszpanii, gdzie książkowe uroczystości celebruje się dawna (w Polsce ta impreza literacka przyjęła się od 2007 roku). Szczególnie huczne obchody można zaobserwować w Katalonii, kiedy to 23 kwietnia przypada dzień patrona – św. Jerzego. Zgodnie z tradycją panie obdarowywane są wtedy czerwonymi różami (symbol krwi smoka, którego pokonał waleczny święty), a panowie od swoich wybranek otrzymują książki. Ten prezent to pomysł, na który na początku XX wieku wpadł słynny lokalny wydawca. Zwyczaj przetrwał do dziś i tak zrodził się Światowy Dzień Książki.

Skoro mamy ten wyjątkowy dzień – przyda się również odpowiednia oprawa. Dlatego co roku wybierane jest inne światowe miasto (godnie angażujące się w promowanie czytelnictwa), które zyskuje status Światowej Stolicy Książki. Zaczęło się od Madrytu, a w tym roku takie miano otrzymał Wrocław. Będą odbywać się tam przeróżne atrakcje.

Z tej okazji na czytelników czekają również niespodzianki w salonach Empik i na www.empik.com, gdzie w dniach 22-23 kwietnia obowiązywać będzie specjalna promocja 3 za 2 – kupując trzy książki jedną otrzymamy gratis!

Zatem czytajcie, świętujcie i niech książki będą z Wami!