Klątwa Jessabelle

„Jestem Jessabelle!”

Horrory są gatunkiem, który notorycznie mnie rozczarowuje a i tak co chwilę sięgam po filmy mające podobno mnie przestraszyć i zaskoczyć. Czy Klątwa Jessabelle twórcy szóstej i siódmej Piły (które szczerze mówiąc były kiepskie) - Kevina Greutert’a – spełniła pokładane w niej nadzieje?

Jessie (Sarah Snook) ma zamiar rozpocząć nowy etap w życiu, spodziewa się dziecka i właśnie zabiera ostatnie rzeczy z domu by zamieszkać ze swoim chłopakiem. W drodze do ich wspólnego gniazdka dochodzi niestety do nieszczęśliwego wypadku w skutek którego mężczyzna umiera, a Jessie traci dziecko i dostaje urazu kości piszczelowych. Jej jedyną rodziną jest ojciec mieszkający w Luizjanie, gdzie musi się przenieść na czas powrotu do zdrowia. Już pierwszej nocy nawiedzają ją koszmary i wizje czarnej młodej kobiety. Ponadto Jessie odkrywa nagrania na taśmach gdzie jej mama ostrzega ją przed tajemniczą obecnością zagrażającą jej życiu…
fot. filmweb

Greutert w tym filmie postanowił chyba wrzucić do jednego worka wszystko to co jest dobrze znane w tym gatunku: voodoo, nawiedzony dom, klątwa, nawiązanie do znanego poniekąd klasyku Dziecka Rosemary, mroczny klimat. Całość początkowo zapowiada się naprawdę obiecująco, ale im dłużej trwał film tym bardziej przekonywałam się, że oto patrzę na kolejną przeciętną produkcję. Okazuje się, że to co miało mnie przekonać było fiaskiem, bo o ile pierwsze minuty wywoływały ciarki a rozpoczęte wątki wzbudzały zainteresowanie o tyle w dalszej części stawało się nudne, przewidywalne, a co najgorsze reżyser popełnił masę przewinień kończąc bez sensu wątki mogące nadać filmowi więcej dynamiczności i tego czegoś, co by stawiało go w lepszym świetle. Brak w nim spójności, czasem nawet i logiczności, ale przyznać muszę, że nie jest jednak tak tragicznie. Ostatecznie Klątwę Jessabelle da się obejrzeć bez ziewania i zerkania ile minut pozostało do końca.

fot. filmweb

Co się tyczy obsady, to chyba największe zastrzeżenia mam do odtwórczyni głównej roli - Sarah Snook, która swoją grą – jeśli chodzi o okazywanie strachu – zupełnie  mnie nie przekonała. Było to sztuczne i nie do przełknięcia, tym bardziej, że już robienie maślanych oczu do byłej miłości wychodziło jej zaskakująco dobrze. W tego typu produkcjach często drażni mnie też fakt, że nie wiadomo ile by przeszła bohaterka zawsze jest wypoczęta, zadbana i ze Świerzym makijażem. No nie wygląda to zbyt realnie. Z kolei Mark Weber (Preston) i David Andrews (Leon, ojciec Jessie) swoje role odegrali naprawdę dobrze i nie mam się do czego przyczepić.
fot. filmweb

Klątwa Jessabelle ma swoje plusy i minusy. Nie można odmówić scenarzyście tego iż sceny grozy - koszmary, pojawianie się zjawy (zbliżająca się na wózku inwalidzkim postać z zasłoniętą włosami twarzą, odchylająca zasłonę dłonią ze zniszczonymi paznokciami – były zaskakująco dobre. Mroczne obrazy, nastrojowa, dobrana ścieżka dźwiękowa faktycznie tworzą klimat rodem z horroru. Plusem okazał się również krajobraz Luizjany idealnie wpasowujący się w klimat produkcji. Ale dla mnie to niestety za mało by ocenić film bardziej pozytywnie. Masa rozpoczętych wątków, za dużo różnych elementów, które tylko chyba służyły jako zapychacze, zakończonych bez sensu i zbyt szybko, brak spójności, przewidywalne zakończenie i niestety kiepska gra odtwórczyni głównej roli zdecydowanie są na minus i przeważają w całości.
fot. filmweb

Reasumując mogę powiedzieć, że nie jest to ani nic nowego, ani zaskakującego. Film nie wzbudza grozy, ale i nie nuży. Żałuję, że  Kevin Greutert nie rozwinął tematu voodoo i nie poszedł bardziej w tym kierunku, ciekawi mnie ten temat a i sam sobie otworzył furtkę z której mógł skorzystać i stworzyć coś o wiele lepszego. Klątwę Jessabelle mogę polecić komuś kto nie wymaga zbyt wiele od horroru. 


Produkcja: Stany Zjednoczone, 2015
Premiera: 2015-04-20
Reżyseria: Kevin Greutert
Obsada: Sarah Snook, Mark Webber, Joelle Carter
Dystrybutor: Monolith
Język: angielski DD 5.1 - polski lektor DD 5.1
Napisy: polskie


Samobójstwo czy morderstwo?

„Umarli mogą mówić jedynie ustami tych, którzy nadal żyją, i za pośrednictwem pozostawionych po sobie śladów”*.

Mówi się, że pieniądze to rzecz nabyta, dzisiaj się je ma, jutro może ich nie być. Przeciętny człowiek jest tego świadomy i stara się, aby starczyło mu od pierwszego do pierwszego. Jednak ci, którzy uważają, że nie muszą liczyć się z każdym groszem, żyją rozrzutnie, nie dbając o to, że istnieje  prawdopodobieństwo, iż gotówki zabraknie. Gdy to nastąpi, są gotowi zrobić wszystko, aby tylko znów stać się osobami majętnymi, i będą nawet w stanie przekroczyć moralne, a nawet prawne granice.

Trzy miesiące temu zginęła młoda super modelka, Lula Landry. Policja szybko udowadnia, że to samobójstwo. Jej brat, John Bristol, nadal nie wierzy, by jego siostra chciała się zabić, nie opuszcza go pewność, że komuś zależało na śmierci młodej kobiety, postanawia więc odkryć, jak było w rzeczywistości. W tym celu zatrudnia prywatnego detektywa, Cormorana Strike'a. Mężczyzna początkowo nie chce brać tego zadania – jego prywatne życie legło właśnie w gruzach, a i sprawy zawodowe mają się niewesoło – po namyśle jednak przyjmuje zlecenie i rozpoczyna żmudny proces dochodzenia do prawdy. W tym samym czasie trafia do niego Robin Ellacott, sekretarka skierowana przez agencję „Tymczasowe Rozwiązania”. Po początkowych uprzedzeniach Strike zauważa, że jest ona inna niż poprzednie pracowniczki i okazuje się bardzo pomocna.

Robert Galbraith to tak naprawdę pseudonim literacki J.K. Rowling, autorki słynnej serii o Harrym Potterze. Żeby nie wprowadzać zamętu w tekście, będę się posługiwać jej prawdziwym nazwiskiem. Już w momencie ukazania się zapowiedzi Wołania kukułki byłam ciekawa, czym autorka uraczy czytelników. Po blurbie można wywnioskować, iż powieściopisarka stworzyła powieść z ciekawą intrygą. Czy rzeczywiście tak jest?

Rowling może i miała ciekawy pomysł na fabułę, ale z wykonaniem nie poszło jej już tak dobrze.  To, co od razu rzuciło mi się w oczy, to fakt, że autorka kryjąca się pod męskim nazwiskiem za bardzo stara się pisać jak przedstawiciel płci przeciwnej, trochę sucho, bez zbyt głębokiego opisywania uczuć i analizowania zachowań niezwiązanych ze sprawą. Przez to czasami miałam wrażenie, jakby treść została kreowana na siłę. Kolejnym mankamentem okazało się dla mnie rozciągnięcie wszystkiego na tyle stron – spokojnie można byłoby skrócić lub pominąć niektóre wątki – oraz nazbyt szczegółowe przedstawianie, krok po kroku, tego, co się dzieje. Lubię, gdy autor drobiazgowo opisuje bieg wydarzeń, ale co za dużo, to niezdrowo. Przykładowo, nie bardzo mnie interesuje, co akurat zostało zjedzone i ile to kosztowało, a takich i innych według mnie zbędnych fragmentów tutaj nie szczędzono. Ponadto zabrakło napięcia towarzyszącego rozwikłaniu zagadki, nagłych, zaskakujących zwrotów wydarzeń i niepewności. Historię stworzoną przez J. K. Rowling cechuje też strasznie nierówne tempo, przez długi czas nic się nie dzieje, by za chwilę akcja na krótki moment przyspieszyła, a następnie ponownie wróciła monotonia.

Jeśli chodzi o bohaterów, to bardzo mi się spodobały ich charaktery, szczególnie Cormorana Strike'a, człowieka spostrzegawczego i inteligentnego. Cechował się on również chłodem oraz szorstkością; życie dało mu mocno popalić i stąd takie podejście do świata oraz ludzi. Obecnie znalazł się na rozstaju dróg – porzucony, praktycznie bez szans na rozkręcenie na nowo działalności detektywistycznej. Sprawa, której się podjął, okazuje się ostatnią szansą, by mógł się wybić. Nie mniej intrygującą postacią była Robin ze swoją ciekawością tego, jak przebiega praca detektywa, oraz jasnym i przenikliwym umysłem. Ogólnie o pozostałych bohaterach mogę powiedzieć, że są skrupulatnie stworzeni i różnią się od siebie, każdy z nich mógł mieć powód, by zabić, wszyscy posiadają tajemnice i przez to różnie się zachowują, co automatycznie sprawia, że stają się podejrzani. Pod tym względem autorka pokazała się z jak najlepszej strony.

Miałam duże oczekiwania względem tej publikacji i chyba dlatego tak bardzo się nią rozczarowałam. Czytanie strasznie mnie męczyło i bardzo się dłużyło, wątek zagadki praktycznie nie ciekawił, a zbyt duża ilość zbędnych opisów nużyła. Nie mogłam wczuć się w akcję i co chwilę moje myśli błądziły wszędzie, tylko nie wokół powieści. Do tego co chwilę łapałam się na tym, iż często sprawdzałam, ile zostało mi jeszcze do końca. Nie twierdzę, że „Wołanie kukułki” to zła książka, po prostu nie przemawia do mnie ślimaczy bieg wydarzeń oraz rozwleczenie całości utworu w czasie. Lubię, gdy coś się dzieje, kiedy akcja toczy się szybko i momentami zaskakuje, a tutaj jedyną taką chwilą było odkrycie prawdy – okazała się zupełnie różna od obstawianego przeze mnie finału sprawy. Jednak to za mało, by patrzeć na całokształt bardziej przychylnym okiem. Już dawno nie wymęczyłam się tak przy lekturze i, szczerze mówiąc, nie sądzę, abym szybko sięgnęła po Jedwabnik - drugi tom serii.

Twórczość J. K. Rowling kryjącej się pod pseudonimem Roberta Galbraitha mnie nie przekonała i nie polecam jej osobom lubiącym, kiedy w książce dzieje się dużo, a wydarzenia toczą się szybko – tego tu na pewno się nie spotka. Natomiast jeśli ktoś lubi, gdy śledztwo przebiega wolno, na wyjaśnienie niektórych szczegółów trzeba długo czekać, to z pewnością się nie zawiedzie. Ostatecznie ani nie odradzam, ani nie polecam.

„Jakże łatwo wykorzystać czyjeś skłonności do autodestrukcji, jak łatwo strącić kogoś takiego w niebyt, a potem się odsunąć, wzruszyć ramionami i przyznać, że to nieuchronny skutek chaotycznego, tragicznego życia”**.

*Robert Galbraith, „Wołanie kukułki”, str. 281.
** tamże, str. 376.
Autor: Robert Galbraith
Tytuł: Wołanie kukułki
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Data wydania: 2013 -12-04
Kategoria: kryminał
Liczba stron: 452
ISBN: 9788327150738

Cormoran Strike:
Wołanie kukułki | Jedwabnik | Career Of Evil


Nowości/zapowiedzi #8/2015 - SIERPIEŃ

Nowości/zapowiedzi - to cykl ukazujący się raz - dwa razy w miesiącu, który przedstawia nadchodzące zapowiedzi lub nowości wydawnicze na dany miesiąc. Moje wybory są całkowicie subiektywne i dokonane pod kątem moich zainteresowań czytelniczych.
Legenda: tytuły są podlinkowane i przenoszą do opisu książki;
/// czerwone - muszę mieć,  
// zielone - mam/w drodze do mnie,  
/ niebieskie - ciekawią mnie, ale mogę na nie poczekać.

03.08
/// Wszystko czego pragnęła - Barbara Freethy / Bis - Obyczajowa

04.08
/ Jeśli się odnajdziemy, kotku - Wioletta Sawicka / Prószyński i S-ka - Obyczajowa
/// Miłość po miłości - Sandi Lynn / Amber - New Adlut

05.08
/// Chodząca katastrofa - Jamie McGuire / Albatros - New Adlut

06.08
/ We dnie, w nocy - Agata Kołakowska / Prószyński i S-ka - Obyczajowa
/// Nasze forever - Jasinda Wilder / Amber - New Adlut

10.08
// Horyzonty uczuć - Dorota Schrammek / Szara Godzina - Obyczajowa

11.08
// Wyspa - Joanna Miszczuk / Prószyński i S-ka - Obyczajowa (opinia na dniach)


12.08
/// Ekspozycja - Remigiusz Mróz / Filia - Kryminał
// 450 stron - Patrycja Gryciuk / Czwarta Strona - Kryminał (opinia na dniach)
/ 29 - Aldena Halpern / Świat Książki - Obyczajowa
/// Nieznajomy mąż - Holly Peterson / Świat Książki - Obyczajowa
/ Ognisty krzyż - Diana Gabaldon / Świat Książki - Fantastyka
// Central Park - Guillaume Musso / Albatros - Kryminał
/// Oddam ci słońce - Jandy Nelson / Moondive - New Adlut
/// Jak być szczęśliwym - Lee Crutchley / Otwarte - Poradnik
/// Nie mów mi co mam robić - Alice Clayton / Pascal - Romans
// Źródło - J.D. Horn / Feeria - Fantastyka (opinia 03.08)
/// Ukryta czarodziejka - Debora Geary / Editio - Fantastyka


13.08
// Złączeni - Carol Cassella / Prószyński i S-ka - Obyczajowa
/ Nieprzewidziane konsekwencje miłości - Jill Mansell / Literackie - Obyczajowa

17.08
/// Porządek rzeczy - Paola Capriola / Dreams - Obyczajowa

19.08
/// Wybrana o zmroku - C. C. Hunter / Feeria - Fantastyka

20.08
/// Miłość ponad miłość  Sandi Lynn / Amber - New Adlut

24.08
/ After. Bez siebie nie przetrwamy - Anna Todd / Między słowami - Romans, New Adlut
// Marzenie Łucji - Dorota Gąsiorowska / Między słowami - Obyczajowa

25.08
// Szczęście do poprawki - Arleta Tylewicz / Prószyński i S-ka - Obyczajowa


26.08
/// Szczęśliwy dom - Krystyna Mirek / Filia - Obyczajowa
/// Zniewoleni - Emma Chase / Filia - Erotyk
/ Gabriela, goździki i cynamon - Jorge Amado / Filia - Romans
/// Przypadki pewnej desperatki - Magdalena Wala / Czwarta Strona - Komedia
/// Wyspa potępionych - Melissa De La Cruze / Egmont - Fantastyka

27.08
// Cudze jabłka - A. Krakowiak- Kondracka / Literackie - Obyczajowa
/// Spełnienia marzeń - Katarzyna Michalak / Literackie - Obyczajowa

Uginają się regały #7/2015

Kiedy ten lipiec minął to ja nie wiem... Tak samo jak nie wiem skąd u mnie tyle nowych książek - no dobra, to akurat wiem, ale mogę się trochę pooszukiwać, no nie? ;) 
W sumie to myślałam czy by was czymś nie pozanudzać, ale nic mi ciekawego nie przychodzi do głowy więc wyjątkowo przejdę do tej tony książek. ;)

"Dom bez mężczyzn" Karine Lambert - tak ogólnie to książka Agaty do recenzji, ale będę chciała ją pożyczyć więc niech już sobie będzie. ;)
"Miłość przychodzi z deszczem" Mila Rudnik - zaciekawił mnie blurb i okładka i fakt, że wydał ją Prószek... Ale czemu jej jeszcze nie przeczytałam, to nie wiem...
"Gabriela" A. Lingas-Łoniewska - finalny tom lawendowej trylogii, dobry aczkolwiek oczekiwałam czegoś więcej. Niemniej cała trylogia bardzo dobra i polecam.
"Kiedy na mnie patrzysz" A. Czykierda-Grabowska - książka, która zaskoczyła mnie - pozytywnie rzecz jasna - i chętnie poczytałabym coś jeszcze p. Agaty

"Lato koloru wiśni" Carina Bartsch - od początku chciałam ją przeczytać, ale dopiero opinia Sherry sprawiła, że musiałam ją mieć na ten tychmiast. Jednak pewna jestem, że się nie zawiodę.
"Ten jeden dzień" Gayle Forman - bardzo lubię jej książki więc oczywistym jest, że musiałam mieć i tę. ;)
"Ogień i woda" Victoria Scott - bo Vicky poleciła... jestem okropnie podatna na polecenia, nie? :D
"We dwoje" Katarzyna Wożniczka - muszę zacząć chować książki przed mamą, bo coś przeczyta i potem ocha i acha a ja kombinuję gdzie ją wcisnąć i przeczytać... :D
"Świat na żółto" Albert Espinosa - zaczęłam i chwilowo kręcę noskiem... nie wróży to dobrze...

"Pan tygrys dziczeje" Peter Brown - była i się zmyła, ale Julci się podoba. Ciocia odetchnęła z ulgą. :D
"Jesienne werble" Diana Gabaldon - no serio? Czy ta seria musi być taaaaaaaaka gruba? Ale mam czwarty tom i w ogóle nie zwracam uwagi na to iż mami a ich widok patrzy na mnie dziwnie... xD
"Próby ognia" Josephine Angelini - w końcu mam! I aż trudno, że po tylu poszukiwaniach jej w rozsądnej cenie udało mi się ją zdobyć tak łatwo. Wietrzę jakiś spisek...
"Uroczysko" Magdalena Kordel - kocham, kocham, kocham <3 Nie pamiętam kiedy ostatnio śmiałam się tak jak przy tym cudeńku!
"Pustułka" Katarzyna Berenika Miszczuk - od czasu rewelacyjnej "Ja, diablica" biorę książki autorki w ciemno.
"Musierowicz na Gwiazdkę" Małgorzata Musierowicz - bo chcę mieć wszystkie jej książki ;)

Nowa Fantastyka 08/2015 - w sumie to czytam ją od dawna, ale nie wiem czy chcecie by jej omówienia pojawiały się na blogu? To jak, pisać o NF, czy nie pisać?
"Nowoczesna czarodziejka" Debora Geary - też mi ktoś polecił, tylko kto... <myśli> A nie ważne, liczy się, że fajne, prawda? ;)
"W zderzeniu z miłością" K. Bromberg - czytałam pierwsze dwa tomy i jestem ciekawa co będzie dalej, tym bardziej, że dwójka zakończyła się mocnym zakończeniem.
"Bezcenna miłość" Lisa Kleypas - kocham mami i zapewniam jej lektury, które uwielbia. Ależ ze mnie dobre dziecko :P
"Lista gości" Melissa Hill - hm, w tym przypadku kocham nas obie, bo to i dla mnie i dla mamy :D a c, trzeba sobie słodzić! ;)
"Powrót do Daringham Hall" Kathryn Taylor - bardzo udany początek sagi rodzinnej, chcę już drugi tom!
"Fangirl" Rainbow Rowell - sama sobie kupiłam na urodziny, ale to Rowell - no musiałam mieć!
"Cudze jabłka" A Krakowiak-Kondracka - opinia pojawi się w okolicach premiery, a teraz pomilczę sobie w związku z tym tytułem. Taka wredna będę! xD
"Ślad na lustrze" Janis Heaphy Durham - temat trochę nie w moim guście, ale wyjątkowo mnie ten tytuł zaciekawił na tyle by po niego sięgnąć.

"Jesteś zagadką" Kendall Ryan - zaczęłam czytać i... no tego to ja się nie spodziewałam! A jednak erotyk może zaskakiwać, po skończeniu osądzę czy było to pozytywne zaskoczenie.
"Rosół z kury domowej" Natasza Socha - prawda, że cudny tytuł? Znając autorkę książka ma drugie dno a ja zmierzam je odkryć...
"Grając w miłość" Abbi Glines - i ten pisk i ten szał i ta radość, że nikt nie widział jak mi odbija na widok książki xD
"Jedną nogą w grobie" Jeaniene Frost - Sherry wie pewnie jak bardzo ucieszyłam się gdy książka wpadła w me łapki, co nie Sherry? :D
"Jak znaleźć faceta w wielkim mieście" Melissa Pimentel - wiem, że mieszkam na wsi, ale wiecie - warto się podszkolić. :D
"Wypowiedź jej imię" James Dawson - dzięki, o dzięki dobrej duszy za ten tytuł! ;)
"Bycie miłym to przekleństwo" Jacqiu Marson - kocham tę książkę za tytuł! ;) I bardzo, bardzo dziękuję E. za tak cudowny prezent :*

Koooooooooooooniec, idę czytać... Tylko co?!

Czy zemsta wynagrodzi krzywdy?

„Jeśli ktoś staje się dla nas ważny, jeśli dopuszczamy go zbyt blisko, jesteśmy bezbronni wobec bólu, jaki może nam zadać”.[1]

Tak, zemsta bywa słodka, zwłaszcza ta wykonana na zimno, dobrze przemyślana, by zabolała najmocniej jak to tylko możliwe. Czasem warto odwdzięczyć się tym, którzy skrzywdzili, ale trzeba pamiętać aby być pewnym, że jest za co się mścić.

Ben Sterling to bogaty biznesmen z Nowego Jorku, który pewnego dnia postanawia dowiedzieć się czegoś o ojcu, który go nie chciał i w dodatku kazał odejść żonie. Odkrywa, że jest spadkobiercą rodzinnej posiadłości Daringham Hall. W ramach zemsty postanawia udać się do Anglii i odebrać co jego, pech chciał, że po dotarciu na miejsce zostaje napadnięty i traci pamięć. Pomocy udziela mu Kate będąca weterynarzem w owej miejscowości. Czy Ben odzyska pamięć i osiągnie to po co przybył?

To już druga książka Kathryn Taylor jaka została u nas wydana, ale zarazem moje pierwsze spotkanie z piórem autorki. Do Powrotu do Daringham Hall zachęcił mnie blurb  a także szybko pojawiające się opinie zapewniające iż będzie to powieść pełna emocji oraz angielskich krajobrazów. Oczekiwałam czegoś lekkiego, ale i wciągającego, czy Daringham Hall takie było?

Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po twórczości Kathryn Taylor, ale bardzo szybko przekonała mnie do tego by dać jej szansę. Autorka zaskoczyła mnie pozytywnie samym faktem, że nie skupiła się głównie na wątku miłosnym między głównymi bohaterami, ale zgrabnie prowadzi wiele wątków łącząc je ze sobą i tworząc fabułę, która wzbudza ciekawość i chęć odkrycia prawdy. Co prawda w pierwszym tomie niewiele można odkryć, ale kilka informacji można uzyskać, nie da się też nie spekulować nad przeszłością, jak i przyszłością. Taylor potrafi zaintrygować nie tylko biegiem wydarzeń, ale także malowniczymi opisami Wschodniej Anglii, wiejskich posiadłości, arystokratycznego sposobu życia. Potrafi nimi oczarować i sprawić, że bez problemu można wyobrazić sobie nie tylko posiadłość Daringham Hall, ale i jej otoczenie. To bardzo dobrze napisany początek trylogii, który wzbudza zainteresowanie i zachęcający, by sięgnąć po kolejny tom.

W tej książce można spotkać prawdziwy kalejdoskop osobowości i do tego dosłownie każda postać wyróżnia się na tle pozostałych. Różne charaktery, zachowania, sposoby bycia, poglądy, różnorodne temperamenty. Wszyscy mają swoje historie, niektórzy nawet posiadają tajemnice. Najbardziej chyba polubiłam Kate, za jej, urok, dobre serce, za miłość do zwierząt i za to, że pomimo trudnego dzieciństwa nie stała się zgorzkniała. Również Ben zyskał sobie moją sympatię, nawet pomimo swojego wycofania, nieangażowania się i trzymania wszystkich na dystans. Podoba mi się, że Taylor nie pomija żadnego bohatera, nie ważne pierwszo czy drugoplanowy, każdy ma do odegrania ważną rolę w całej historii, są potrzebni, pełnokrwiści, z wadami i zaletami.

Oczekiwałam lekkiego romansu, a dostałam intrygującą sagę rodzinną z wątkiem miłosnym w tle. Wystarczyły mi niecałe dwa dni aby zapoznać się z powieścią i był to czas spędzony bardzo przyjemnie. Historia wciąga od pierwszych stron, bez problemu zatopiłam się w snutej przez autorkę opowieści z zainteresowaniem śledziłam toczące się wydarzenia. Polubiłam bohaterów więc ich losy nie były mi obojętne i trzymałam kciuki za rozwój wypadków. Ogromnym plusem jest iż fabuła nie toczy się tylko wokół Kate i Bena, a wszystkich, co powoduje, że poszczególne wątki łączą się w spójną całość. Taylor wzbudziła we mnie ciekawość i z całą pewnością sięgnę po kontynuację, bo muszę poznać odpowiedzi na piętrzące się pytania.

Zachwycająco obrazowe opisy wiejskiej Anglii, posiadłości, stylu życia arystokracji, tajemnice, miłość, przyjaźń – wszystko to i wiele więcej zapewnia Kathryn Taylor w swojej najnowszej powieści. Idealna pozycja na letnie dni i długie zimowe wieczory, zdecydowanie polecam.

[1] Kathryn Taylor, Powrót do Daringham Hall, s. 229
Autor: Kathryn Taylor
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 2015-07-29
Kategoria: obyczajowa
ISBN: 9788375153484
Liczba stron: 295

Daringham Hall:
Powrót do Daringham Hall | Daringham Hall - Die Entscheidung | Daringham Hall - Die Rückkehr


Uważaj, wampiry gryzą

„Jak głoszą litery z kamienia,

Wyrocznia jej los odmienia:
Ta Druga zasiądzie na tronie,
By w zdrady zanurzyć się tonie.
Dwie z życia złożone ofiary
Bez grzechu, bez winy, bez kary.
By zbudzić Dziewiątą z jej mary”.*

Czasem to co uważamy za mit, wymysł na potrzeby rozrywki może okazać się prawdą. Prawdą, którą ciężko zaakceptować i zrozumieć, tym bardziej gdy nagle jest się wyrwanym z dobrze znanego świata bez gwarancji powrotu do niego.

Violet Lee czeka samotnie w parku na znajomych, z którymi była umówiona, gdy nagle zauważa coś niepokojącego. Ukrywa się szybko i nie dowierza temu co widzi, bo na jej oczach odbywa się masowy mord w wykonaniu… wampirów. Co gorsza, zamiast uciekać patrzy na wszystko i jeszcze komentuje, a to powoduje, że pakuje się w kolejne kłopoty. Z niewyjaśnionych powodów krwiożercze istoty nie zabijają jej na miejscu tylko porywają. Jak dużo życia jej zostało?

Nie spodziewam się po paranormal romance czegoś wybitnego, ale przez moje ręce przewinęło się kilkanaście bardzo dobrych książek z tego gatunku i w związku z tym jakieś tam oczekiwania jednak mam. Dawno też, oj bardzo dawno, nie czytałam niczego co mówiłoby głównie o wampirach dlatego też sięgnęłam w końcu po Kolację z wampirem. Jednak czy Abigail Gibbs sprostała moim minimalnym oczekiwaniom?

Sama nie wiem od którego zarzutu powinnam zacząć, bo wszystkie na raz cisną mi się w myślach na pierwsze miejsce. Zacznijmy może od pozytywów… Hm, mam! Język jakim posługuje się autorka jest (na całe szczęście) lekki i łatwy w odbiorze, ponadto przyznać muszę iż Gibbs posiada poczucie humoru, którego nie brakuje w powieści, a dzięki temu dało się jakoś przetrwać te około pięćset stron. To chyba byłoby na tyle jeśli chodzi o pozytywne aspekty tej... powieści. Co do minusów. Brak logiczności, spójności w akcji, niedopracowane wątki. O porządnym wyłożeniu dziejów wampirów można zapomnieć chociaż czegoś tam niby się dowiedziałam. Najgorsze jednak z tego wszystkiego, to fakt iż ta historia jest całkowicie oderwana od realności, absolutnie nikt nie zachowywałby się tak jak Violet gdyby został porwany przez krwiożercze istoty, które nie znają litości, a człowieka traktują jak pojemnik dla pokarmu. Zaprzyjaźnić się lub pokochać wampira nie dbającego o uczucia, nie znającego litości, zabijającego bez mrugnięcia okiem, mordercę z wydumanym ego? Dziękuję, postoję, masochistką aż taką nie jestem. Nie, nie i jeszcze raz nie.

O bohaterach też nie mam zbyt wiele dobrego do powiedzenia. Jestem w stanie przytaknąć temu jak stworzono wampiry, autorka może nie wymyśliła niczego nowego, ale przywróciła do łask wampiry w wersji hard, blade, bezduszne, uważające, że mogą wszystko. Niestety postać Violet jest dla mnie totalnym nieporozumieniem, do tego z wadliwym instynktem obronnym. Kobieta okazuje się zwyczajnie głupia, pozwala się poniżać, gryźć, niby oczekuje wyjaśnień (jej stanowczość to i ja bym wyśmiała i zbywała ochłapami informacji), z fascynacją patrzy na morderstwa i nie ucieka gdy ma szansę. Albo ze mną jest coś nie tak, że nie pojmuje jej zachowania, albo… wolę tego nie kończyć. Nie polubiłam jej, w gruncie rzeczy nikogo z tej książki nie darzę sympatią. Nie da się.

Co prawda Kolację z wampirem przeczytałam zaledwie w trzy dni, z przerwą na inną książkę (równie kiepską), co uważam za sukces biorąc pod uwagę to z czym musiałam się zmierzyć, ale było to co najmniej… męczące. Nie przekonała mnie ta książka, nie zżyłam się z bohaterami, nie czekałam niecierpliwie na rozwój wydarzeń. Prawdę mówiąc obawiałam się czym autorka zaskoczy mnie na kolejnej stronie, bo wyobraźnię to ma, ale poszła z fabułą w złym kierunku. Jedynym mocnym plusem publikacji jest fakt iż pomimo wszystko czyta się ją szybko, ale to na prawdę za mało. Przeraża mnie myśl, że będę musiała przebrnąć przez Jesienną różę stanowiącą drugi tom serii chociaż zupełnie mnie nie ciekawi co będzie dalej. Brr…

Jeśli mam być szczera to zupełnie nie rozumiem zachwytów nad tą serią, pierwszy tom jest zwyczajnie zły. Niedopracowane wątki, brak wyjaśnień, irytujący bohaterowie, niespójny bieg wydarzeń gdzie niby dużo się dzieje, ale nijak to wpływa na odbiór całości. Odetchnęłam z ulgą gdy ostatecznie zamknęłam książkę. Nie polecam, a wręcz odradzam.

*Abigail Anne Gibbs, Kolacja z wampirem
Autor: Abigail Anne Gibbs
Tytuł: Kolacja z wampirem
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2013-10-23
Kategoria: paranormal romance
ISBN: 9788377584897
Liczba stron: 570

Mroczna Bohaterka:
Kolacja z wampirem | Jesienna róża


Przypadki pewnej dwójki

„A co, jeśli zaryzykuję i wszystko się rozpadnie? Jeśli znów komuś zaufam, a on mnie czegoś pozbawi? Wiele mi nie brakuje, aby w środku mnie zapanowała pustka”.*

Są czasem rany i wydarzenia, których nic nie jest w stanie uleczyć i naprawić. No może nic po za tą jedną prawdziwą miłością. Tylko jak zaufać gdy odebrano ci wiarę w ludzi?

Callie od wielu lat ma tajemnicę, w jej życiu wydarzyło się coś co zmieniło ją na zawsze. Z ślicznej młodej dziewczynki zmieniła się w osobę stroniącą od kontaktu z innymi, ubierającą się w workowate rzeczy, pragnącą być niewidzialną. Swój sekret ma również Kaden, ale on robi wszystko by ukryć go pod pozornym płaszczykiem idealnego życia. Tych dwoje zapewne nigdy by ze sobą nawet nie wymieniło zwykłego cześć gdyby Callie nie interweniowała i nie pomogła chłopakowi. Po tym wydarzeniu coś się zmieniło i potoczyło za sobą szereg kolejnych wydarzeń. Jaki będzie finał?

Przypadki Callie i Kaydena najpierw przykuły moją uwagę okładką a dopiero później samym blurbem, który ostatecznie przekonał mnie do sięgnięcia po tę powieść. Uwielbiam romanse i nurt New Adlut, mogę czytać jeden tytuł za drugim, ale jednak muszą mieć to coś w sobie.  Czy Jessice Sorensen udało się przekonać mnie do siebie?

Co prawda Sorensen porusza się po schematach dobrze znanych dla gatunku NA (młodzi ludzie wkraczający w dorosłe życie, zmagający się z traumatycznymi wspomnieniami), ale nie można jej odmówić tego, że poszła o jeden krok do przodu. Już sam fakt, że nie spotkałam się tutaj z szybkim rozwojem akcji, nie było szybkiego i gwałtownego zakochania, a powolne oswajanie i przekonywanie się do siebie, do tego iż może warto zaryzykować, zaufać, wyjawić mroczne i ciążące na sercu tajemnice. Co równie istotne to nie jest tylko opowieść o miłości, w gruncie rzeczy tutaj bardziej chodzi o zmagania z wspomnieniami, próbą normalnego życia i walką z tym co ogranicza. Ta książka jest… dramatyczna, pełna bólu, żalu, smutku, braku wiary w lepsze jutro, ale dla równowagi autorka serwuje dużo zabawnych oraz wzruszających scen. Powieść została w pełni przemyślana i chociaż nie wywołuje morza łez nie pozwala o sobie zapomnieć i trafia do serca.

Jeśli chodzi o bohaterów, to zastanawiam się jak opisać ich pokrótce, tak by zbyt dużo przy tym nie zdradzić. Dla niektórych ich zachowanie może uchodzić za głupie i ja to rozumiem, bo wystarczyło coś komuś powiedzieć, wyjawić co się przeżyło. Poniekąd sama tak początkowo myślałam jednak z drugiej strony jestem wstanie zrozumieć czemu postąpili tak a nie inaczej. Autorka świetnie wykreowała Callie, Kaydena oraz ich przyjaciół, zwykli ludzie zmagający się z codziennością oraz przeszłością. Każdy inaczej, na swój sposób, z mniejszym lub większym skutkiem. Wszyscy mają swoje tajemnice, swoje osobiste historie, powoli je można odkryć, ale to naprawdę stopniowy proces w czasie którego coś się zmienia, trzeba mieć tylko nadzieję, że na dobre.

Zupełnie nie wiedziałam czego mam się spodziewać po piórze Sorensen, ale nawet przez chwilę nie podejrzewałam, że pochłonie mnie ona w takim stopniu, bym musiała jak najszybciej sięgnąć po kontynuację. Po tak dramatycznym zakończeniu jaki zaserwowała pisarka prostu musiałam wiedzieć co było dalej. Jessica bez problemu przekonała mnie do stworzonej przez siebie historii i trzymała w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Trudno było mi pogodzić się z wyborami bohaterów, ale jednocześnie byłam w stanie je zrozumieć, bo strach, wstyd, obawa przed opinią innych, zastraszanie może być bardzo skutecznym motywem aby milczeć. Nie mam roztrzaskanego serca, nie czuję pustki po zakończeniu, ale jednocześnie uważam, że to jedna z lepszych książek jakie dotychczas czytałam. Sorensen pisze o ukrywaniu się za maską, tworzeniu pozorów a także przyjaźni jakiej można pozazdrościć, mocy miłości której każdy z nas chciałby doświadczyć. Przypadki Callie i Kaydena to książka której bardzo długo nie będę w stanie zapomnieć.

Pierwszy tom The Coincidence okazał się dla mnie strzałem w dziesiątkę, wciąga, intryguje, sprawiła, że zapomniałam o tym co dzieje się wokół mnie. Sorensen pisze lekko, ale tekst jest odpowiednio przepełniony emocjami, tymi dobrymi oraz złymi. Jeśli tylko ktoś lubi romanse, New Adlut, powieści pełne uczuć, to Przypadki Callie i Kaydena sprawdzą się idealnie.

„W trakcie naszej egzystencji pojawia się ten jedyny przypadek, który zbliża nas do siebie i przez chwilę nasze serca biją tym samym rytmem”.*

*Jessica Sorensen, Przypadki Callie i Kaydena
Autor: Jessica Sorensen
Tytuł: Przypadki Callie i Kaydena
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2015-06-08
Kategoria: romans, New Adlut
ISBN: 9788377856963
Liczba stron: 365


The Coincidence:
Przypadki Callie i Kaydena | The Redemption of Callie & Kayden | The Destiny of Violet & Luke | The Probability of Violet & Luke | The Certainty of Violet & Luke | The Resolution of Callie & Kayden | Seth & Greyson