środa, 1 kwietnia 2015

Nowości/zapowiedzi #4/2015 - KWIECIEŃ

Nowości/zapowiedzi - to cykl ukazujący się raz - dwa razy w miesiącu, który przedstawia nadchodzące zapowiedzi lub nowości wydawnicze na dany miesiąc. Moje wybory są całkowicie subiektywne i dokonane pod kątem moich zainteresowań czytelniczych.
Legenda: tytuły są podlinkowane i przenoszą do opisu książki;
/// czerwone - muszę mieć,  
// zielone - mam/w drodze do mnie,  
/ niebieskie - ciekawią mnie, ale mogę na nie poczekać.



 01.04
/ Spełnić marzenia - Nora Roberts / Mira - Romans

03. 04
/ Męża poproszę - Matylda Man / Prószyński i S-ka - Komedia, Romans, Obyczajowa


08.04 
/// Biorąc oddech - Rebecca Donovan / Feeria - New Adlut, Romans
// After. Już nie wiem kim bez ciebie jestem - Anna Todd / Między słowami -  New Adlut, Romans
/// Razem będzie lepiej - Jojo Moynes / Między słowami - Romans, Obyczajowa
// Akademia Miłości - Belinda Jones / W. A. B. -  Romans, Obyczajowa
// Byliśmy łgarzami - Emily Lockhart / YA! - New Adlut
// Mała Frankie - Maeve Binchy / W. A. B. - Obyczajowa
/ Barwy miłości - Kathrynn Taylor / Akurat - Erotyk
/ Ogród księżycowy - Agnieszka Krawczyk / Filia - Obyczajowa
/// Gregor i niedokończona opowieść - Suzanne Collins / Iuvi - Fantastyka, Science Ficion
/// Zapomnij ze mną - J. Lynn / Amber - New Adlut 
/// Najpiękniejsza na niebie - Małgorzata Warda / Black Publishing - Obyczajowa
/ Przy mnie będziesz bezpieczna - Amy Hatvany / Świat Książki - Obyczajowa 
// Tulipanowy wirus - Danielle Hermans / Marginesy - Kryminał

09.04
/ Papierowy Chłopiec - Kristina Ohlsson / Prószyński i S-ka - Kryminał

15.04
/// Nie zabierajcie mi dzieci - Cathy Glass / Muza - Literatura faktu

16.04
/ Ostatnie pięć dni - Julie Lawson Timmer / Prószyński i S-ka - Obyczajowa

22.05
// Ród - J. D. Horn / Feeria -  Southern Ghotic, Fantastyka, Urban Fantasy
/// Drzwi do szczęścia - Richard Paul Evans / Znak litera nova - Psychologia, motywacja
// A ja nie chcę być księżniczką - Grzegorz Kasdepke / Nasza Księgarnia - Bajka
// Nieludzie - Kat Falls / Uroboros - Science Ficion
/ Od kiedy cię nie ma - Louise Candlish / W. A. B. - Obyczajowa
/// Cudowne tu i teraz - Tim Tharp / Bukowy Las - Obyczajowa
/// Droga do domu - Gabriela Gargaś / Filia - Obyczajowa
// Zniewolenie - Sykvia Day / Mira - Erotyk
 


23.04
/// Nie oddam dzieci! - Katarzyna Michalak / Literackie - Obyczajowa
// Tam, gdzie nie sięga już cień - Hanna KowalewskaLiterackie - Obyczajowa

wtorek, 31 marca 2015

Zostaniesz moim chłopakiem na chwilę?



„- Są w życiu pewne rzeczy, o które warto walczyć, nieważne, czy masz szansę zwyciężyć, czy nie”.*

Po bardzo udanym spotkaniu z Bliss oraz Garrickem w „Coś do stracenia” byłam pewna, że powrócę jeszcze do twórczości Cory Cormack. Potrafiła bowiem mnie rozbawić i zagrać na uczuciach i dawkować emocje. Jak „Coś do ukrycia” wypadło w porównaniu do pierwszej części?

Cade po tym jak nie udało mu się jednak zdobyć serca Bliss rozpoczyna naukę na Temple w Filadelfii. Nadal próbuje pozbierać się po utracie miłości, nie jest to jednak łatwe, ale gdy pewnego dnia będąc w kawiarni na jego drodze staje Mackenzie z dość nietypową prośbą postanawia jej pomóc. Otóż za chwilę mają zjawić się rodzice dziewczyny, by poznać jej obecnego chłopaka, jednak z pewnych przyczyn nie może przedstawić im tego prawdziwego. Prosi Cade’a aby przez chwilę udawał jej partnera. Czemu wybrała akurat jego i czy to będzie ich pierwsze, a zarazem ostatnie spotkanie?

Cora Cormack pokazała, że potrafi zaskoczyć, drugi tom znacząco różni się od pierwszego. Jest lepiej dopracowany, porusza trudne tematy, zmusza do refleksji. Owszem, nadal możemy pośmiać się do łez, ale tym razem jest bardziej życiowo. Nie brak w książce scen dramatycznych, zasmucających, ukazujących targające emocje bohaterów, z którymi muszą się zmagać. Zabawne sytuacje przeplatają się ze smutnymi. Fabuła została przemyślana i dopracowana, całość układa się w spójną oraz logiczną całość przepełnioną całą paletą uczuć. Ogromnym plusem jest fakt, że historia zaskakuje, bo dość często nie wiadomo co w danej chwili się wydarzy.

Cade moją sympatię zdobył już w pierwszym tomie, nie było go w prawdzie za dużo, ale już wtedy poznałam go jako przyjaciela, a teraz miałam możliwość zajrzenia w głąb jego duszy. I przyznać muszę, że teraz lubię go jeszcze bardziej. To taki typowy zwykły facet, który nie miał za lekko, trochę się pogubił próbując być kimś innym, ale okazał się też niezwykle czarujący, opiekuńczy, zabawny. Jako aktor nie boi się wyzwań i nietypowych ról, co udowodnił zgadzając się na propozycje Max. A skoro o niej już mowa – typowa buntowniczka dla której najważniejsza jest muzyka, to z nią wiąże swoją przyszłość. Jej charakterystycznymi cechami są cięty język oraz mur dzięki któremu odgradza się od ludzi, emocji oraz wspomnień tragicznych wydarzeń. Nie pomaga jej fakt iż rodzice chcą by była ich idealną dziewczynką, nie akceptują prawdziwej natury córki i na siłę próbują zmienić. Tych dwoje różni się od siebie, jak to tylko możliwe, ale zarazem świetnie się uzupełniają.

Książkę czytałam kilkanaście dni temu, ale cały czas jestem pod jej wrażeniem. Wciąga od samego początku i nie ma możliwości, by odłożyć ją przed przeczytaniem  ostatniego zdania. Z niecierpliwością oraz ogromnym zainteresowaniem śledziłam bieg wydarzeń i wraz z bohaterami przeżywałam ich historię, obserwowałam wzloty i upadki, czułam to co oni, śmiałam się, płakałam, denerwowałam, a także wzruszałam. Cora Cormack zdobyła moje serce tym jak pisze, jak przedstawia emocje, charakterystycznym poczuciem humoru, pomysłowością, kreacją bohaterów, a także realnością, bo nic w powieści nie jest wyidealizowane. Już nie mogę doczekać się kolejnego spotkania z nowymi bohaterami i mam nadzieję, że tymi dobrze już znanymi również.

„Coś do ukrycia” polecam fanom twórczości prozy Cory Cormack – zapewniam, że się nie zawiedziecie. Do gustu przypadnie wielbicielom gatunku New Adlut, romansów, powieści z poczuciem humoru, ale i zahaczające o temat utraty bliskich, godzenia się z tym. Amerykańska powieściopisarka pisze z sercem i sprawia, że przez parę godzin żyje się w zupełnie innym świecie.

*Cora Cormack, „Coś do ukrycia”, s. 348
Autor: Cora Cormack
Tytuł: Coś do ukrycia
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 10 września 2014
Liczba stron: 368

Losing It:
Coś do stracenia | Keeping Her (1.5) | Coś do ukrycia | Coś do ocalenia | Seeking Her (3.5)

sobota, 28 marca 2015

Każdy zasługuje na ostatnią szansę

„Mylnie zakładamy, że życie jest nam dane na zawsze. Warto zacząć żyć pełnią życia”.*

Wiele dobrego naczytałam się o twórczości Samanthy Young i w końcu skusiłam się na coś jej autorstwa. Przewrotnie dla samej siebie zaczęłam serię od końca, ale na szczęście okazało się, że każdy tom to odrębne historie, są one tylko lekko powiązane poprzez bohaterów. Lubię romanse, trochę ich mam na swoim czytelniczym koncie, zdaje sobie sprawę iż jedne są lepsze, drugie gorsze, a jakie są moje wrażenia po zapoznaniu się z „Ostatnią szansą”?

Dwudziestodwuletnia Hannah Nicholas jest nauczycielką odbywającą staż w jednej ze szkół, ponadto ma szereg innych zajęć i dużą rodzinę, która zapełnia jej wolny czas. Z pozoru życie kobiety wygląda na normalne i uporządkowane, jednak pod płaszczem pozorności kryje się smutna prawda. Przez to co przeżyła cztery lata temu trzyma wszystkich na dystans i nie potrafi dać szansy  żadnemu mężczyźnie. Co nią kieruje i czemu nadal żyje przeszłością?

W moim odczuciu Samantha Young potrzebowała czasu, by się rozkręcić przy pisaniu tej części. Początek trochę się ciągnie i trzeba przez niego przebrnąć chociaż może nużyć. Jednak im dalej w historię tym lepiej, akcja nabiera tempa i się rozkręca, dzieje się coraz więcej, ciekawiej, można czasem nawet rzecz, że odrobinę zaskakująco. Bo wiadomo jaki będzie koniec, łatwo też (po części) domyślić się co było przyczyną obecnego stanu rzeczy, ale nie wiadomo jaką ścieżkę wybiorą postacie, jak się zachowają i co powiedzą. Autorka powoli odkrywa karty, za pomocą retrospekcji przybliża to co wydarzyło się parę lat temu i pozwala zrozumieć zachowanie głównej bohaterki. Porusza tematy znane z życia codziennego, nie koloryzuje tylko przedstawia wszystko realnie. Opisuje miejsca, wydarzenia i ludzi tak, że łatwo sobie wyobrazić poszczególne wydarzenia. Książka jest przemyślana, dopracowana i spójna, czasem zabawna, przepełniona emocjami, życiowa.

Podoba mi się fakt, że bohaterowie nie są wykreowani na jakiś bogaczy lub nie posiadają wpływowej rodziny. Nie wiedzie się im źle, ale wiedzą, co znaczy ciężka praca i do wszystkiego co mają dochodzą sami. Autorka skupia się głównie na charakterystyce Hannah oraz Marco, to o nich jest najwięcej. Opisuje jacy byli i jacy są teraz, nakreśla wszystkie zmiany jakie przyniósł czas. Są realni, popełniają błędy, uczą się na nich, gdy los kładzie im kłody pod nogi jakoś je pokonują. Polubiłam Marco, pomimo tego co zrobił w przeszłości jego determinacja, upór i pewność sprawiły, że wywoływał same pozytywne emocje.

Początkowo obawiałam się, że będzie to jeden z gorszych romansów jakie było dane mi czytać, ale po dość opornym początku „wgryzłam” się w powieść i dałam się jej ponieść. Wczułam się w położenie bohaterów i wraz z nimi przeżywałam kolejne wydarzenia oraz kibicowałam, by wszystko dobrze się skończyło. „Ostatnia szansa” wywołuje masę sprzecznych emocji, smuci, wzrusza, bawi. Co mi się bardzo podobało, to fakt, że nie brakowało tu scen intymnych, pełnych namiętności i pasji, opisanych ze smakiem i obrazowo, ale nie zabrakło rozmów na różne tematy i życia codziennego. Podoba mi się styl pisania powieściopisarki i z całą pewnością sięgnę po wcześniejsze części serii, jak i po nowe tytuły jeśli tylko się u nas pojawią.

Young stworzyła lekką mieszankę gatunkową – romans z domieszką obyczajówki oraz erotyki – która zgrabnie się ze sobą łączy i sprawia, że książkę czyta się z prawdziwą przyjemnością. Pomimo kilku niedociągnięć powieść jest pełna emocji i zawiera morał, że nie wolno pozwolić wygrać strachowi, że trzeba walczyć o szczęście.

 TEKST STANOWI OFICJALNĄ RECENZJĘ DLA PORTALU DużeKa

*Samantha Young, „Ostatnia szansa”
Autor: Samantha Young
Tytuł: Ostatnia szansa
Wydawnictwo: Burda Książki
Rok wydania: 18 luty 2015
Liczba stron: 388

On Dublin Street:
Wbrew zasadom | Wszystkie odcienie pożądania | Sztuka uwodzenia | Ostatnia szansa

piątek, 20 marca 2015

Listy do…



„- Myślę, że kiedy się traci kogoś bliskiego, to trochę tak, jakby się traciło siebie”.*

Do sięgnięcia po „Kochani dlaczego się poddaliście?” skłonił mnie blurb, fakt, że to debiut autorki oraz zainteresowanie tym tytułem zaprzyjaźnionych blogerek. Gdy tylko książka zjawiła się u mnie zajrzałam do środka i… przepadłam. Uwielbiam czytać książki pisane w formie pamiętników lub listów dlatego też zacierałam ręce w oczekiwaniu na czytelniczą ucztę.

Laurel miała kiedyś rodzinę, może nie idealną, ale obok niej była mama, tata i siostra. Coś jednak nie wyszło, najpierw rozeszli się rodzice, a ona wraz z May wędrowały od jednego domu do drugiego, dla młodej dziewczyny nie był to niestety koniec tragedii – jej kolejną stratą była śmierć starszej siostry. Teraz próbuje pogodzić się z tym, co przeszła, nauczyć się żyć na nowo bez poczucia winy. By uniknąć litości ze strony znajomych idzie do innej szkoły, ale nie wszystko idzie tak jak powinno. Pewnego dnia klasa nastolatki dostaje zadanie domowe, muszą napisać list do kogoś już nieżyjącego. Laurel postanawia napisać do Kurta Cobaina, ale na tym jednym się to nie kończy, pisze kolejne listy, też do innych osób – w ten sposób opowiada o tym co się dzieje obecnie, o tym co było i co czuje.

Ava Dellaira poruszając temat śmierci, niezwykle trudny jeśli chodzi o przelanie emocji na papier, postawiła sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Tym bardziej, że to pierwsza jej książka. Okazało się jednak, że podołała temu zadaniu i napisała coś niesamowitego, z ogromnym ładunkiem emocjonalnym. Z najmniejszymi szczegółami opisuje losy piętnastolatki, która za pomocą listów do tych, co odeszli stara się uporządkować myśli, pozbyć poczucia winy i odsunięcia  Ma też tajemnicę, która ciąży jej jak kamień i atakuje wspomnieniami nagle i z całą mocą. Powieść jest niezwykle smutna, ale posiada też wesołe momenty. Ogromnym plusem jest to iż autorka odchodzi od schematów, nie miłość jest tu bodźcem do tego, by coś zmienić, ale czas, pisanie do adresatów wybranych celowo, nie ma gwałtownej poprawy i zaznaczone jest, że przed bohaterką jeszcze długa droga. Najważniejsze jest aby postawić pierwszy, najtrudniejszy krok.

Jestem pod wielkim wrażeniem kreacji bohaterów, zarówno tych głównych, jak i drugoplanowych. Są dopracowani, realni i wyraziści. Posiadają wady oraz zalety, starają się przetrwać ogrom tragedii na różne sposoby, nie zawsze dobre i skuteczne. Tutaj każdy jest inny, a na przykładzie Lauren i May Dellaira pokazuje, jak łatwo można się pogubić w życiu i jaki może być koniec gdy nie uzyska się w odpowiednim czasie pomocy

Jak już wspominałam, lubię powieści tworzone w formie listów, mam poczucie, że zaglądam piszącemu przez ramię i mogę wejrzeć w głąb jego duszy. Tak właśnie było i tym razem, czytając kolejne strony czułam jak emocje Lauren chwytają mnie za serce i sprawiały, że miałam załzawione oczy. Obok tej książki nie da się przejść obojętnie, Dellaira pisząc językiem lekko poetyckim opisuje życie nastolatków takim jakim jest w rzeczywistości. Ukazuje pewien etap dorastania, radzenia sobie z wkraczaniem w świat dorosłych, testowania tego, co zakazane. „Kochani dlaczego się poddaliście?” jest książką przemyślaną i dopracowaną, autorka wykazała się kreatywnością, a zarazem przenikliwością i niezwykłą umiejętnością opisywania uczuć. Skoro debiut wyszedł autorce tak dobrze, to niecierpliwie czekam na jej kolejne utwory, które mam nadzieję powstaną.

„Kochani dlaczego się poddaliście?” to jedna z najlepszych książek dla nastolatków jaką było mi dane czytać. Młodzież może odnaleźć tu coś z siebie, ale starszy czytelnik da się pochłonąć tej historii. Powieść mądra, przepełniona całą gamą emocji trafiających prosto do serca. Wzrusza, czasem wywołuje uśmiech, ściska za gardło i nie pozwala o sobie zapomnieć.

„(…) prawda jest piękna, nieważne, co mówi. Nawet jeśli jest przerażająca albo zła. Jest piękna po prostu dlatego, że jest prawdziwa. Prawda jest jasna. . Prawda sprawia, że jesteś bardziej sobą”.**

*Ava Dellaira, „Kochani dlaczego się poddaliście?”, s. 16
**Tamże., s. 158
Autor: Ava Dellaira
Tytuł: Kochani dlaczego się poddaliście?
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 17 marca 2015
Liczba stron: 304

wtorek, 17 marca 2015

Na ulicy Różanej…




„- Ludzie się nie zmieniają, to życie ich zmienia. Radość, smutek czy cierpienie otwierają drzwi do tych miejsc w naszej naturze, których istnienia sami nie podejrzewaliśmy”.*

W pewnym mieście Rubinie na ulicy Różanej jest pełno starych domów otoczonych ogrodami, których właściciele oddają im swoje serce i czas. Mieszkańcy ulicy doskonale się znają i jak bywa czasem w rodzinach, lubią nienawidzą, snują intrygi, kłócą się i godzą. Nad przyszłością ciąży przeszłość i niedomówienia. Świeżo rozwiedziona Marta wraca do domu, by pomyśleć i nabrać dystansu, zamierza też wrócić do biegania. Karolina, młoda matka dwójki synów nie radząca sobie z codziennością. Maria będąca starą panną w dalszym ciągu mieszkającą z matką, kochająca skrycie miłość z dawnych lat i pisząca wiersze. Tych osób i historii jest wiele więcej, każdy ma swoje tajemnice, pragnienia i marzenia.

Przyszło mi trochę czekać na najnowszą powieść Kasi Bulicz – Kasprzak, ale teraz już wiem, że było warto. W przypadku jej twórczości wystarczy mi samo nazwisko na okładce, nie muszę czytać blurbu czy też czekać na pierwsze opinie, po prostu wiem, że się nie zawiodę.

Po raz kolejny polska powieściopisarka ujęła mnie językiem, jakim została napisana książka, swoją spostrzegawczością i przenikliwością jeśli chodzi o zachowania ludzkie. Autorka nie boi się poruszać trudnych tematów, ukazuje również w jaki przeszłość może oddziaływać na  teraźniejszość i jakie szkody wyrządzić, szczególnie kiedy nie stać nas na szczerość czy chociażby pozbycie się dumy i wyciągnięcie ręki. Tworzenie pozorów jest skuteczne na jakiś czas, ale w końcu na niby idealnym życiu pojawiają się rysy i może się ono rozpaść jak domek z kart. Plącze losy bohaterów i z pewnością nie ułatwia im niczego.

To pierwsza powieść Kasi, w której głównym bohaterem jest więcej niż jedna osoba, ale bez problemu sobie z tym poradziła. Fabuła jest dopracowana w najmniejszym stopniu, wątki są przemyślane i na tyle rozpisane, by ciekawiły, troszkę rozjaśniły sytuacje, ale ich koniec na pewno jeszcze nie nastąpił, autorka pozostawiła mnie z mnóstwem pytań i domysłów. Akcja toczy się niespiesznie, ale za to zaskakuje, nigdy nie wiadomo z kim spotkamy się w kolejnym akapicie i czego tym razem dowiemy się o danej osobie. Pomimo dużej ilości bohaterów wszystko w głowie się układa i nie ma mowy, by się pogubić w tym kto jest kim. Ponadto w tym tytule ujawnia się miłość autorki do ogrodnictwa, każdy nowy rozdział jest zapoczątkowany opisem jednego gatunku róży, a i w samej treści jest dużo o uprawie ogródków. Osobiście się tym nie interesuje i troszkę poszczególne fragmenty mi się dłużyły, ale nie mogłam nie zauważyć tego, jak Bulicz-Kasprzak umiejętnie splotła prace w ziemi z życiem, całość idealnie ze sobą współgra i się wzajemnie uzupełnia.

Kolejnym plusem jest fakt iż każda postać jest dopieszczona. Dopracowani, realnie przedstawieni, różniący się jak tylko to możliwe, pełni kontrastu, potrafili zaskoczyć. Posiadają wady oraz zalety, nie są idealni, popełniają błędy, robią głupie rzeczy i czasem trzeba dużo czasu, by zaczęli się na nich uczyć. Są tacy realni i wielowymiarowi, widać, że autorka poświęciła im dużo uwagi. Każdy zapadł mi w pamięć, jeden bohater mniej, drugi bardziej zdobył moją sympatię, ale wszyscy mieli swoje przysłowiowe „pięć minut”.

Lubię twórczość Kasi, bo porusza tematy dobrze znane zwykłym ludziom, bohaterowie nie są szaleńczo bogaci i niezwykle piękni, ą jak ja i setki innych osób. Autorka pisze… swojsko. Bez problemu zagłębiłam się w treść, z ciekawością przewracałam kolejne strony i chłonęłam zdanie po zdaniu. Zżyłam się z bohaterami, przeżywałam wraz z nimi ich wzloty i upadki. Powoli odkrywałam kolejne tajemnice, pragnienia i intrygi. Książka jest też skarbnicą zdań skłaniających do zadumy, niezwykle trafnych i jakby o nas samych. Do tego te zakończenie, jak można było postawić ostatnią kropkę w takim momencie? No jak? Nie wiem jak przetrwam do premiery „Szlachetnych pobudek”, już tupie i podskakuje niecierpliwie.

„Dom na skraju” to niewątpliwie bardzo udany początek sagi o losach mieszkańców ulicy Różanej. Ludzi z krwi i kości, których losy z biegiem lat wzajemnie się ze sobą splotły. Powieść wielowątkowa, o codziennych troskach, miłości, przyjaźni, przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

„Bo życie jak rzeka – płynie tylko w jedną stronę i nie sposób go zawrócić”.**

*Kasia Bulicz-Kasprzak, „Dom na skraju”, s. 84
**Tamże., s. 195
Autor: Kasia Bulicz - Kasprzak
Tytuł: Dom na skraju
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 17 marca 2015
Liczba stron: 416

Po sąsiedzku:
Dom na skraju | Szlachetne pobudki

niedziela, 15 marca 2015

Konkurs: Uczucia są jak ogród, który należy pielęgnować...

Już 17 marca swoją premierę będzie miała najnowsza książka Kasi Bulicz - Kasprzak - "Dom na skraju", z tej okazji dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S-ka mam do rozdania 3 egzemplarze pachnące nowością. Są chętni? Jednak żeby nie było za łatwo wraz z koleżanką wymyśliłyśmy zadanie, mam nadzieję, że nie za trudne. ;)

Regulamin:

1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga "Zapatrzona w książki".
2. Konkurs trwa od 15.03.2015 r. do 31.03.2015 r. (do godziny 23.59).
3. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu do dziesięciu dni roboczych od zakończenia konkursu.
4. Zwycięzca jest zobowiązany wysłać maila z danymi adresowymi na adres konkursyb@o2.pl w ciągu trzech dni od momentu ogłoszenia wyników. Po tym terminie nastąpi wybór nowego zwycięzcy.
5. Sponsorem nagród jest  Wydawnictwo Prószyński i S-ka
6. Aby wziąć udział w konkursie należy pod tym postem pozostawić komentarz, który będzie zawierał Wasz adres mailowy, oraz odpowiedź na zadanie. W przypadku zdjęć, prac plastycznych odpowiedzi należy wysłać na maila konkursyb@o2.pl.
7. Zadanie: Uczucia są jak ogród, który należy pielęgnować, są jak kwiaty, które razem stanowią piękny obraz harmonii i jedności. Namalujcie, proszę, swój własny obraz ogrodu miłości, który pielęgnujecie głęboko w sercu. Może to być obraz malowany słowem, rysunkiem lub chwila zatrzymana na fotografii.
8. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
9. Do zdobycia są książki, których fundatorem jest wymienione wyżej wydawnictwo,  a wartość nagrody jest równoznaczna z kwotą znajdującą się na jej okładce.
10. Zwycięzcami konkursu zostaną trzy osoby, których wypowiedzi najbardziej przypadną do gustu autorce bloga "Zapatrzona w książki”.
11. Prawo do składania reklamacji w zakresie niezgodności przeprowadzenia konkursu z Regulaminem, służy każdemu uczestnikowi w ciągu trzech dni od daty wyłonienia jego laureatów. Należy je zgłaszać w formie e-maila na adres: konkursyb@o2.pl.


Powodzenia!

sobota, 14 marca 2015

„Była sobie raz dziewczynka, której nie było”*



„Był sobie raz klucz, który leżał w ukryciu.
Lecz podobnie jak w baśniach, w prawdziwym życiu wszystko, co schowane chce zostać odnalezione.
Klucz czekał, by ktoś znów wziął go do ręki i otworzył nim kuferek. Czekał cierpliwie, w miejscu, w milczeniu.
Już wkrótce miał nadejść jego czas”.**

Lumikki miała dość gorący okres w swoim życiu, najpierw afera narkotykowa, potem sekta. Liczy, że w końcu zazna trochę spokoju i odkryje rodzinną tajemnicę, która nie daje jej spokoju. Nocne koszmary i niedomówienia ciążą na niej coraz bardziej, a jakby tego było mało ktoś podpisujący się jako Cień wysyła jej anonimowe wiadomości, prześladuje i zna fakty z życia nastolatki, o których nigdy nikomu nie mówiła. Jedyną odskocznią są trwające  w szkole przygotowania do wystawienia sztuki Czarne jabłko, w którym dziewczyna gra główną rolę. Kim jest Cień i jaką tajemnicę skrywa rodzina Andersson?

Niecierpliwie wyczekiwałam finalnej części tej fińskiej trylogii, byłam ciekawa czym tym razem uraczy mnie Simukka, bo tego, że będę zaskoczona byłam pewna. Już po przeczytaniu „Czerwone jak krew” wiedziałam, że jej twórczość zapadnie mi w pamięć. W tej chwili mam już za sobą ostatni tom, jakie są moje wrażenia?

Fińska powieściopisarka już od pierwszych słów wywołuje w czytelniku niepewność i ekscytację tym, że będzie się dużo działo. Akcja toczy się szybko i zaskakująco. Pojawiają się anonimowe listy oraz sms’y z faktami z życia bohaterki. Wraz z pierwszym listem od Cienia zaczyna się głowienie nad tym kto z otoczenia Lumikki jest prześladowcą. Ktoś dobrze jej znany czy może zupełnie dla niej obcy. Wszyscy automatycznie stają się podejrzani, bo to, że nikomu nie mówiła o przeszłości nie znaczy, że się nie dowiedzieli o niej. Jeśli tylko jest się dość zdesperowanym i sprytnym wszystko można odkryć. Salla Simukka stworzyła zawiłą, ale logiczną i spójną fabułę, całość jest przemyślana i dopracowana. Praktycznie do ostatnich stron wszystko zostaje utrzymane w tajemnicy i pozostaje tylko snuć domysły i być podejrzliwym wobec każdej osoby, bo autorka buduje atmosferę napięcia, niepewności oraz zmyla mylnymi poszlakami.

Nie było dla mnie też zaskoczeniem, że charakterystyka bohaterów i tym razem przypadnie mi do gustu. Szczególnie Lumikki – tutaj znowu muszę się powtórzyć – ponieważ jest osobą z indywidualnym podejściem do świata, zachwyca trzeźwym i analitycznym tokiem rozumowania i ogólnie jest inna niż większość znanych mi postaci. Równie dopracowane i wyróżniające są pozostałe postacie, nawet te drugoplanowe zapadają w pamięć. Widać, że poświęcono im bardzo dużo czasu i zadbano o ich realność.

Ja tej książki nie przeczytałam tylko pochłonęłam za jednym razem, nie mogłam się od niej oderwać, z zapartym tchem przewracałam kolejne strony zachłannie chłonąc zdanie po zdaniu. Od pierwszych stron wciągnęłam się w wir wydarzeń i razem z Lumikki przeżywałam kolejne sytuacje, a przyznać muszę, że trochę się działo. Salla Simukka potrafi budować napięcie, tworzyć atmosferę niepewności, a nawet i obaw. Autorka pisze krótkimi zdaniami, ale język jakim się posługuje jest niezwykle barwny i opisowy.

Cała seria jest dla mnie równa i na bardzo wysokim poziomie. Niesamowity klimat, intrygujący bohaterowie, zawsze coś się działo, ciekawe opisy, dialogi, nieustanne nawiązanie do baśni o Królewnie Śnieżce i ten specyficzny styl pisania. Jestem zachwycona trylogią i nieraz będę do niej wracać oraz polecać komu się da.

„Dostaniesz w prezencie swoją przeszłość.
Dostaniesz w prezencie swoją tajemnicę.
Dostaniesz w prezencie wiedzę, kim naprawdę jesteś.
Dostaniesz w prezencie siebie całą. Nareszcie”.***

*Salla Simukka, „Czarne jak heban”, s. 134
**Tamże., s. 19
***Tamże., s. 93
Autor: Salla Simukka
Tytuł: Czarne jak heban
Wydawnictwo: YA!
Rok wydania: 18 marca 2015
Liczba stron: 256

Lumikki Andersson:
Czerwone jak krew | Białe jak śnieg | Czarne jak heban