Posłuchaj o tym co czuję

 
Jest skomplikowany i złożony niczym labirynt, w którym chcę się zgubić. Jest moim wojownikiem i naprawdę chcę walczyć, by z nim być.*

Nigdy nie wiemy co może nas spotkać, co czeka nas jutro czy za jakiś czas. Nic nie dzieje się bez przyczyny i nawet najgorsza tragedia może być początkiem czegoś nowego, zmieniającego wszystko...

Brooke miała marzenie by wystąpić w olimpiadzie, niestety dwukrotna kontuzja nogi uniemożliwiła jej spełnienie tego do czego niezmordowanie dążyła. Ona się jednak nie poddała i obrała inny kierunek, została terapeutką, by poprzez masaże pomagać innym sportowcom. Za namową koleżanki idzie na bokserską walkę gdzie walczy Remington Tajfun Tate, któremu od razu wpada w oko. Nie chce już żadnej innej, proponuje też jej prace w sezonie. Jak potoczą się ich losy?

Real miało mnie pochłonąć, zniewolić, rozpalić i uzależnić. Miałam nie móc się od niej  oderwać i być nią zachwycona. Czy tak się jednak stało? Czy historia Brooke i Remingtona oczarowała mnie tak jak wszystkich innych?

Przyznaję, że po tych wszystkich zachwytach nad tym tytułem postawiłam mu poprzeczkę bardzo wysoko, oczekiwałam czegoś co mną zawładnie, rozchwieje mnie emocjonalnie i sprawi, że nie będę mogła uporządkować swoich myśli. Niestety to był chyba mój największy błąd, bo o ile do samej fabuły nie mam zastrzeżeń, to jednak zabrakło mi w niej czegoś co by sprawiło, że czytałabym ją niecierpliwie i z wypiekami na twarzy. Owszem, Real wyróżnia się na tle innych powieści tego gatunku, zachwyca przekazywaniem uczuć i tego co się myśli poprzez muzykę, nie jest cukierkowate i nie posiada irytujących bohaterów. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że porusza trudny temat pewnej choroby (nie zdradzę jakiej), tego jak wpływa na człowieka jego życie i jak odbierają go przez to inni. Ta książka jest przemyślana, dopracowana i nawet ciekawa, akcja toczy się szybko, wątki są różne i całość nie skupia się tylko na seksie. Powieść nie fascynuje, ale jest dobra i przyjemnie się ją czyta.

Polubiłam Remingtona, obie jego twarze, bo ma w sobie coś takiego, co faktycznie sprawia, że przyciąga do siebie i wzbudza sympatię. Jest nieprzewidywalny, impulsywny, zaborczy, zamknięty w sobie, ale przy tym niespodziewanie romantyczny i opiekuńczy. Brooke to kobieta, która straciła szansę na spełnienie swojego marzenia i musiała zacząć poniekąd wszytko od nowa, znaleźć inny cel w życiu. Nie poddała się, poznała Remingtona i przepadła.
Muszę przyznać Katy Evans, że potrafi stworzyć ciekawych i pełnowymiarowych bohaterów, zarówno tych pierwszo, jak i drugoplanowych. Są wyraziści, realni i różnorodni. Każdy jest ważny dla całości powieści.

Nie mogę powiedzieć, że Real jest złą książką, nie nudziłam się w trakcie czytania, nie odliczałam ile zostało stron do końca i nawet chętnie wracałam do lektury gdy musiałam ją odłożyć. Z zaciekawieniem obserwowałam bieg wydarzeń i to, co robią bohaterowie, jak krążą wokół siebie, poznają się i rozmawiają za pomocą muzyki. To było interesujące, nawet czasami troszeczkę zabawne gdy żartowali. Evans miała pomysł i wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że między mną a książką nie zaiskrzyło. Przeczytałam, jest dobrze, ale to wszystko. Do tego niemiłosiernie wkurzało mnie gdy bohaterka na swój żeński organ mówiła płeć albo kicia (to na szczęście padło tylko raz), no litości! Jest tle innych określeń. Nie żałuję czasu poświęconego na ten tytuł, ale już chyba do niego nie wrócę, a po Mine sięgnę z mniejszymi oczekiwaniami.

Real jest dobrym początkiem serii, który nie nuży i dostarcza kilka godzin dobrej rozrywki przepełnionej muzyką, boksowaniem, masażami a pod koniec intensywnym seksem. Katy Evans mnie nie uwiodła, ale jestem jedną z nielicznych i uważam, że pomimo to tytuł jest warty poznania.

Książkę kupisz TUTAJ

Autor: Katy Evans
Tytuł: Real
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Data wydania: 2016-03-09
Kategoria: erotyk, romans, NA
ISBN: 9788361386828
Liczba stron: 404
Ocena: 6/10

Real:
Real | Mine | Remy | Rogue | Ripped

Konkurs: Najpiękniejsza historia miłosna


Kochani,

zapraszam Was do konkursu z książką, która urzekła mnie absolutnie wszystkim. Realnym przedstawieniem rzeczywistości, emocjami, sylwetkami bohaterów, oraz ukazaniem, że nie wszystko jest takim jak się widzi na pierwszy rzut oka. Jak powietrze to najlepsza premiera tego lata. ;)

No dobrze, nie przedłużając zapraszam do konkursu!

Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga "Zapatrzona w książki".
2. Konkurs trwa od 21.07.2016 r. do 31.07.2016 r. (do godziny 23.59).
3. Wyniki zostaną ogłoszone na blogu do dziesięciu dni roboczych od zakończenia konkursu.
4. Zwycięzca jest zobowiązany wysłać maila z danymi adresowymi na adres konkursyb@o2.pl w ciągu trzech dni od momentu ogłoszenia wyników. Po tym terminie nastąpi wybór nowego zwycięzcy.
5. Sponsorem nagrody jest: OMGBooks
6. Aby wziąć udział w konkursie należy pod tym postem pozostawić odpowiedz na zadanie konkursowe.
7. Zadanie: W maksymalnie 10 zdaniach opisz mi, która książkowa historia miłosna była według ciebie najpiękniejsza.
8. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
9. Do zdobycia jest książka, której fundatorem jest wymienione wyżej wydawnictwo, a wartość nagrody jest równoznaczna z kwotą znajdującą się na jej okładce.
10. Zwycięzcą konkursu zostanie osoba, której wypowiedz najbardziej przypadnie do gustu autorce bloga "Zapatrzona w książki”.
11. Prawo do składania reklamacji w zakresie niezgodności przeprowadzenia konkursu z Regulaminem, służy każdemu uczestnikowi w ciągu trzech dni od daty wyłonienia jego laureatów. Należy je zgłaszać w formie e-maila na adres: konkursyb@o2.pl.


POWODZENIA!

Poudajesz mojego chłopaka?

 
Rzadko znajdujemy głębię, szukając jej w sobie. Głębię znajduje się w tym, czego uczymy się od ludzi i tego, co dzieje się wokół nas. Bo wszystko, Gia, ma swoją opowieść. Poznając te opowieści, będziesz się napełniać nowymi doświadczeniami, które sprawią, że zrozumiesz więcej. Będziesz wzbogacać swoją duszę o nowe warstwy. [s. 247]

Akceptacja jest dla nas, a zwłaszcza dla nastolatków, bardzo ważna. Chcemy być doceniani, zauważani i lubieni. Potrzebujemy poczucia, że jesteśmy ważni i uznania od otoczenia. Tylko czy ma być to za wszelką cenę, czy ma to polegać na robieniu rzeczy, które często nie są dobre lub nawet zniechęca innych do nas?

Gia to typ szkolnej gwiazdy, pewna siebie, przewodnicząca samorządu, piękna. Otoczona popularnymi szkolnymi osobami. Bezkonfliktowa, nie pokazująca złości. To jej ostatni rok szkoły i pełni szczęścia miał dopełnić jej starszy chłopak, którego na balu maturalnym miały poznać jej przyjaciółki i przekonać się, że on na prawdę istnieje. Niestety Bradley na godzinę przed balem zrywa z Gią, a ona w chwili rozpaczy prosi nieznajomego by udawał jej chłopaka przez ten wieczór. Ten o dziwo się zgadza...

Już dawno nie jestem nastolatką i czasy licealne mam za sobą, ale widząc zapowiedź Chłopaka na zastępstwo nie mogłam się oprzeć i sobie zamówiłam. Nie liczyłam na coś rewelacyjnego, by się nie rozczarować, miałam jednak nadzieję na miłe spędzenie czasu pod czas czytania. Czy Kasie West mi to zagwarantowała?

Jestem mile zaskoczona powieścią, bo pomimo tego, że jest schematyczna (popularna dziewczyna, otoczona przyjaciółmi, nie zwracająca uwagi na postępowanie, uczucia innych, robiąca wszystko by się nie kłócić i przypodobać ludziom z popularnych kręgów, nagle poznaje bliżej innych i zaczyna się zmieniać) została przedstawiona w taki sposób, że to nie przeszkadza. Kasie West napisała typowy romans młodzieżowy, ale zadbała o fabułę, opisy, wydarzenia i przekaz emocji. Co ważniejsze pod płaszczykiem historii miłosnej porusza temat uzależnienia od portali społecznościowych oraz odnajdywania siebie, o zauważaniu w innych więcej niż sami chcą ujawnić, a także na czym polega relacja między ludźmi, od tej romantycznej po tą z rodzicami. Wszystko jest opisane językiem lekkim i łatwym w odbiorze, bez moralizowania. Chłopak na zastępstwo może i nie zaskakuje, ale fabuła jest ciekawa i dzięki temu książkę czyta się szybko i przyjemnie.

Jeśli chodzi o bohaterów, to Kasie West bardzo fajnie i przede wszystkim realnie ukazała ich sylwetki. Mam wrażenie jakby weszła w umysłu nastolatków i ukazała jak myślą, co wpływa na postępowanie młodych osób i jak próbują odnaleźć się tak, by pogodzić swoje zmiany z dotychczasowym życiem, co czasem nie jest możliwe, bo nie wszyscy je akceptują. Trzeba jednak pamiętać, że ,musimy być sobą, nawet wbrew tego, co się od nas oczekuje, zwłaszcza gdy nie jest to dla nas dobre. Na podstawie zachowania uczy również jak ważne jest zaufanie i by nie kłamać, bo to nigdy nie kończy się dobrze.

Naprawdę jestem mile zaskoczona Chłopakiem na zastępstwo, bo okazała się interesująca, wciągająca i trudno było się od niej oderwać. To takie typowe lekkie czytadło (z głębszym przesłaniem), które pochłania i absorbuje, łatwo było wczuć się w fabułę i obserwować przebieg wydarzeń oraz poczynania bohaterów. Kasie West napisała powieść, która zapewnia kilka godzin przyjemnej rozrywki, a przy okazji delikatnie porusza istotne dla tego wieku tematy. Z pewnością jeszcze powrócę do tej powieści i chętnie sięgnę po kolejne publikacje autorki.


Chłopak na zastępstwo jest idealną pozycją na wakacje lub leniwy dzień. To romans pozwalający się odprężyć, absorbujący i wywołujący emocje. Kasie West ma talent do ukazywania uczuć i sprawiania, że wraz z bohaterami zmagamy się z tym co przeżywają. Serdecznie polecam. 

Autor: Kasie West
Tytuł: Chłopak na zastępstwo
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 2016-07-06
Kategoria: romans, lit. młodzieżowa
ISBN: 9788372295866
Liczba stron: 400
Ocena: 7/10

Żywi

 
Jeśli uciekniesz, twój wróg będzie cię ścigać. Zabij swojego wroga, a wtedy już zawsze będziesz wolna.*

Co czujecie po przebudzeniu? Spokój, odprężenie, miękkie otulające przykrycie, ciepło i bezpieczeństwo? Wyobraźcie sobie, że w momencie pobudki otacza was ciemność, jesteście w czymś ciasnym, związani i coś bezlitośnie kąsa was w szyję a o ucieczce nie ma mowy... Przerażająca perspektywa, prawda?

Dziewczyna nigdy nie sądziła, że w swoje dwunaste urodziny przeżyje koszmar. Koszmar, który nie będzie miał końca, a coraz to nowsze odkrycia będą tak przerażające, że aż trudno o nich mówić. Budzi się za sprawą dotkliwego bólu z tyłu głowy, odkrywa, że przytrzymują ją metalowe pręty, a na dodatek jest zamknięta w ciasnym i ciemnym... czymś. Co gorsza odkrywa, że nic nie pamięta, jak ma na imię, żadnych wspomnień. Jedyne co wie to, że ma dziś urodziny. Pomimo bólu i strachu udaje jej się wydostać, ale to co odkrywa przeraża ją jeszcze bardziej.

Szczerze? Opis książki nawet w minimalny sposób nie przygotowuje na to, co się w niej zastanie. I mam nadzieję, że i ja tego nie zdradzę, bo książka jest więcej niż dobra, a fabuła sprawia, że jedyne, co można robić to czytać do ostatniej kropki, a po zakończeniu próbować otrząsnąć się z szoku i strachu, jaki nieustannie towarzyszył czytaniu.

Mając na uwadze prośbę autora, by nie spojlerować postaram się jak najmniej zdradzać z fabuły i skupić się tylko na wrażeniach z lektury. Niech każdy sam odkryje, co ukrywa się na kartkach tej powieści. A musicie wiedzieć,że Alive/Żywi są niesamowite, przerażające, zaskakujące i nieprzewidywalne. Scott Sigler miał pomysł na historię i go świetnie wykorzystał, zadbał o to by opisy miejsc, ludzi oraz tego co się działo i co czuli bohaterowie były szczegółowe i intrygujące, by przykuwały uwagę i ją utrzymały. Fabuła została przemyślana w najmniejszym stopniu, dosłownie nie mam do czego się przyczepić. Akcja pędzi, zmienia się jak w kalejdoskopie, sprawia, że nie idzie się oderwać od książki dopóki nie przeczyta się ostatniego zdania i bardzo często zbiera szczękę z podłogi. Dosłownie.

Równie mocno jestem zachwycona wykreowanymi przez autora postaciami, ich zachowaniem w danej historii, myśleniem, tym co czują, jak sobie radzą z tym, co ich spotkało. Dość często piszę, że jestem zdumiona tym jak wszyscy bohaterowie różnią się od siebie i zaskakują podejmowanymi przed siebie decyzjami, tym jak działa ich psychika, ale dopiero teraz jestem w prawdziwym szoku, bo chyba nigdy jeszcze nie spotkałam zarazem tak złożonych i niewinnych osobowości. Cały czas nie wiadomo jak postąpią bohaterowie i co wybiorą. Ponadto nie jest łatwo wczuć się w położenie osoby, która nic nie pamięta i walczy z umysłem, z mgłą go otaczającą, a Sigler uczynił to genialnie.

Nie spodziewałam się, że mam w swoich rękach coś tak dobrego, coś co sprawi, że od pierwszych stron będę cała w nerwach, z napięciem przewracać kolejne strony. Już od początku wczułam się w wydarzenia i próbowałam zobrazować sobie to, co widzą bohaterowie, ale chyba nie potrafię ujrzeć tego tak jak autor... to zbyt straszne, okropne i odrażające, ale zarazem fascynujące. Zżyłam się z bohaterami i wraz z nimi próbowałam domyśleć się o co w tym wszystkim chodzi i gdzie się znajdują, ale do samego końca tego nie wiadomo. Jestem pełna podziwu, Sigler zadbał dosłownie o wszystko i zapewnił mi niezłą dawkę strachu, niecierpliwości oraz ciekawości. Chcę więcej!

Alive/Żywi polecam fanom science-fition oraz osobom o mocnych nerwach, bo niektóre opisy mrożą krew w żyłach, wzbudzają strach i mogą mocno przerazić. Scott Sigler napisał powieść, którą po prostu trzeba przeczytać.


Autor: Scott Sigler
Tytuł: Alive/Żywi
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 2016-06-02
Kategoria: science-fition
ISBN: 9788372295644
Liczba stron: 384
Ocena: 8/10

Trylogia Generacje:
Alive/Żywi | Alght | Alone

(Kier, 3 - ScFi)

Bo ty jesteś moim powietrzem...

 
Jak wszyscy dobrze wiemy los rządzi się swoimi prawami i stawia na swojej drodze ludzi, którzy nigdy by się nie spotkali gdyby nie przypadek. Inny styl życia, środowisko czy nawet status społeczny są wystarczającym powodem by dwoje ludzi nigdy się nie spotkało. Czasem jednak przeznaczenie wie, że to nie miejsce wychowania i pieniądze powinny decydować o życiu ludzi a ich uczucia...

Gdyby nie pośpiech Oliwii to ona i Dominik nigdy by się nie spotkali. Młoda dziewczyna śpiesząc się na spotkanie nie zwraca uwagi na światło i przyspiesza, by przejechać pasy, niestety za późno  zauważa, że wszedł już na nie mężczyzna i go potrąca. Dominik kategorycznie odmawia wezwania karetki, ale zgadza się na odwiezienie do szpitala, bo wie, że stało mu się coś w nogę. Kiedy Oliwia dowiaduje się, że Dominik jest opiekunem małych bliźniaków, a złamana noga wszystko mu skomplikuje, w poczuciu winy proponuje swoją pomoc, która dość niechętnie zostaje przyjęta...
Po przeczytaniu Kiedy na mnie patrzysz Agaty Czykierdy-Grabowskiej miałam ogromną nadzieję, że autorka nie poprzestanie na tym tytule i będzie dalej pisać, bo pomimo kilku niedociągnięć jej debiut był bardzo udany. Nawet nie wiecie jak bardzo cieszyłam się kiedy autorka dała mi możliwość poznawania jej nowej powieści jeszcze na etapie jej powstawania, a jeszcze później z informacji, że zostanie ona wydana, bo Jak powietrze jest historią bardzo rzeczywistą i przez to tak niesamowitą.

W Kiedy na mnie patrzysz zarzucałam autorce schematyczność (czego tak naprawdę trudno uniknąć) oraz za bardzo rozwleczony początek i zbyt dużo opisów w Jak powietrze... nie mam się do czego przyczepić. Naprawdę. I nie piszę tak, bo znam bardzo dobrze autorkę, tylko dla tego iż ta powieść jest w pełni dopracowana, pod względem fabularnym, stylistycznym i emocjonalnym. Historię zapisaną na tych kartkach mogło napisać samo życie, może nawet gdzieś akurat podobna się dzieje... To opowieść o dziewczynie i chłopaku wychowanych w dwóch różnych światach, a co za tym idzie niektórzy nie wyobrażają sobie, by między nimi mogłoby coś się narodzić. Uczucie jest jednak silniejsze i walczy z każdą napotkaną przeszkodą, z bólem, odrzuceniem, niepewnością oraz strachem. Tylko czy jest w stanie wszystko przetrwać?
Autorka stworzyła powieść ujmującą tym jak rzeczywiście jest przedstawiona: wydarzenia, poglądy, opis uczuć – wszystko to nadaje jej realności i dzięki temu niesamowicie chwyta za serce. Ponadto to nie jest tylko opowieść o miłości, ale również o codzienności, problemach rodzinnych, stracie, obawach o dobro najbliższych. Jak powietrze czyta się szybko, z ogromnym zainteresowaniem i w napięciu czekając na to, co za chwilę nastąpi.

Kolejnym atutem powieści są bohaterowie. Jestem nimi zachwycona, bo nie są papierowi a pełnowymiarowi, różnorodni, z wadami oraz zaletami. Dominik zaskarbił sobie moją sympatię podejściem do życia, nie miał łatwo, ale się nie poddał, nie poszedł po najprostszej drodze i żyjąc skromnie wiązał koniec z końcem, zajmując się do tego młodszym rodzeństwem (zakochałam się w tych szkrabach). Polubiłam też Oliwię za to, że nie oceniała ludzi po warunkach w jakich żyją, tylko po tym jacy są, co myślą i jak postępują. Sama też nie miała łatwo i jest świadoma, że to nie pieniądze są wyznacznikiem szczęścia.

Jak powietrze mnie oczarowało, zachwyciło, wzruszyło i wzbudziło szereg innych emocji. Nie mogłam się oderwać od czytania, z zapartym tchem śledziłam kolejne wydarzenia, poczynania bohaterów i to, co się między nimi rozwijało. Wraz z nimi wszystko przeżywałam i zżyłam się nie tylko z Oliwią i Dominikiem, ale też z jego rodzeństwem. Agata Czykierda-Grabowska w piękny sposób i za pomocą prostych słów opisała zwyczajną, ale nie przeciętną historię dwójki osób zmagających się z tym co ich spotkało i codziennością. Autorka posiada zmysł obserwacji ludzi, otoczenia, ale przede wszystkim malowania słowem uczuć, które trafią do najgłębszych zakamarków serca. Ja już czekam na kolejną powieść w jej wykonaniu.

Jak powietrze to powieść do bólu realna, przepełniona kalejdoskopem emocji z postaciami, których nie sposób nie pokochać - zdobyła moje serce szturmem i na długo w nim pozostanie. To trzeba przeczytać. 
Za możliwość przeczytania dziękuję
Autorce oraz wydawnictwu

Autor: Agata Czykierda - Grabowska
Tytuł: Jak powietrze
Wydawnictwo: OMGBooks
Data wydania: 2016-07-20
Kategoria: New Adlut
ISBN: 9788324036448
Liczba stron: 512
Ocena: 10/10

Z deszczu pod rynne

 
Reguła numer jeden: „Nie kumpluj się z duchami”.*

Mówi się, że człowiek uczy się na własnych błędach i wie by nie pakować się dwa razy w to samo. Tym bardziej, że wie jak poważne mogą być z tego konsekwencje, zwłaszcza jeśli chodzi o złe moce... Jednak chyba nie wszyscy potrafią zastosować się do tej lekcji.

Mija rok od wydarzeń jakie były udziałem rodziny Alexis. Rok pełen spokoju i zwyczajnego życia. Po długiej nieobecności do domu wraca Kacey – młodsza siostra – co nie nastraja optymistycznie po tym co się działo. Alex zaczyna się martwić jeszcze bardziej kiedy siostra dołącza do nietypowego klubu a jej członkinie przechodzą nietypową metamorfozę. Aby ochronić Kacey dołącza do grupy nastolatek i z przerażeniem odkrywa, że ponownie mają do czynienia z czymś bardzo, bardzo złym..

Złe dziewczyny nie umierają Katie Alender może nie były czymś nadzwyczajnym, ale posiadały klimat i nutkę nieprzewidywalności, co sprawiło, że wspominam je z przyjemnością i miałam ochotę sięgnąć po drugi tom trylogii. Od Od zlej do przeklętej oczekiwałam treści co najmniej na tym samym poziomie jaką gwarantowała jej poprzedniczka, a co w rzeczywistości otrzymałam?

Z żalem muszę powiedzieć, że o ile w Złe dziewczyny nie umierają autorka zaserwowała swoim czytelnikom atmosferę pełną tajemnic, strachu i niepokojącego klimatu to o tyle teraz tego zabrakło. Sam pomysł na fabułę jest dobry, to już wykonanie niestety autorce nie wyszło. Brakuje tu dreszczyku grozy, poczucia (z małymi wyjątkami), że złe moce macają w tym palce. Nawet nie nazwałabym tej książki horrorem, a bardziej obyczajówką z paranormalnymi dodatkami. I może bym się tego nie czepiała gdyby nie tempo akcji, a raczej jego brak. Wszystko toczyło się powolnie i nużyło, nawet niczym specjalnym nie zaskakiwało. Jestem zawiedziona torem jaki obrała Alender, bo skupienie się na rozterkach nastolatek i ich problemach niż tej demonicznej stronie, co z całą pewnością nie było dobre.

Na niekorzyść powieści są też kreacje bohaterów. O ile Alexis w pierwszej części polubiłam za jej indywidualność, zupełnie inne zachowanie, to teraz zniknęło to, co ją wyróżniało. Stała się płaska, mało wyrazista i upodobniona do innych. Tak szczerze mówiąc wszystkie postacie w moim odczuciu są przedstawieni gorzej, brak im dojrzałości, realności i swoistej iskry, którą zaznaczam, mieli w pierwszej części.

Nie wiem czy zamierzeniem autorki było napisanie właśnie takiej powieści czy coś gdzieś poszło nie tak, ale Od złej do przeklętej jest trochę przerobioną nieudolnie kopią pierwszego tomu. Alender odrobinę pozmieniała, namieszała tu i tam - koniec. I może jeszcze bym to przełknęła gdyby jakoś to dopracowała, skupiła się na tej strasznej części fabuły i z sensem kończyła poszczególne wątki. No ale nie wyszło, a ja musiałam z mozołem brnąć przez kolejne strony i obserwować jak siostry ponownie pchają się gdzie nie trzeba oraz znosić infantylne zachowanie bohaterów. Wątek miłosny też nie wzbudził u mnie pozytywnych odczuć, jest on kompletnym nieporozumieniem i dobrze, że ne pojawiał się za często, bo tego już bym chyba nie zniosła. Zakończenie odrobinę ratuje całość, ale nie wynagradza mi tej nudy i zniecierpliwienia jakie towarzyszyło czytaniu.

Od złej do przeklętej posiada w moim odczuciu więcej wad niż zalet i nie mogłabym tego tytułu polecać. Wynudził mnie śmiertelnie, ale wiem, że jestem jedną z nielicznych, którzy krytykują więc decyzje o sięgnięciu po książkę zostawiam wam. Jak dla mnie to zmarnowany potencjał. Szkoda, wielka szkoda...


Autor: Katie Alender
Tytuł: Od złej do przeklętej
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 2016-05-18
Kategoria: horror
ISBN: 9788372295613
Liczba stron: 456
Ocena: 3/10

Złe dziewczyny nie umierają:
Złe dziewczyny nie umierają | Od złej do przeklętej | As Dead As It Gets

Jesteś moim... powietrzem

 
- To najwspanialsza rzecz, kiedy jest się razem, ale kiedy miłość się kończy, to boli. Boli bardziej, niż możesz to sobie wyobrażać. [s. 278]

Miłości nie możesz powiedzieć odejdź, ona nie zwraca uwagi na to, że czas nieodpowiedni lub nie powinna pojawić się między konkretnymi osobami. Miłość rządzi się swoimi prawami, za nic mając jakiekolwiek zasady czy ograniczenia...

Sadie nie była jak inne dzieci, jej dzieciństwo musiało zakończyć się bardzo szybko, bo to ona musiała być w domu dorosłym i zająć się sobą oraz matką. Nie ma czasu na imprezy, wolny czas i nie wie kto jest teraz bożyszczem nastolatek, dlatego kiedy zamiast matki podejmuje pracę w jednej z prywatnych will nie wie, że jej właściciel – Jax Stone – jest gwiazdą rocka. Nie rozpoznaje go i nie interesuje się tak jak każda inna nastolatka, co go do niej przyciąga. Tylko czy sławny chłopak może związać się z przeciętną dziewczyną z małego miasteczka?

Jak już pewnie wszyscy wiedzą Abbi Glines jest jedną z moich ulubionych pisarek. Jej seria Rosemary Beach zdobyła moje serce szturmem i bardzo często do niej powracam kiedy potrzebuję czegoś znanego, bo wiem co mi zapewni. Z ogromną radością przyjęłam informację, że zostanie wydana u nas inna jej seria. Czekałam cierpliwie na datę premiery, dostałam w swoje ręce, przeczytałam i...

Z wielkim bólem piszę te słowa, bo Oddychaj mną mnie rozczarowało trochę, tej książce brakuje to, co ma O krok za daleko, nie ma w niej pazura i dojrzałości z której słynie Abbi. Brakowało mi szczegółowych opisów wydarzeń, większej głębi. Autorkę broni jednak fakt, że Sea Breeze było pisane przed Rosemary Beach, a co za tym to dopiero początki i doszlifuje swój warsztat. Jednak pomimo tego nie mogę powiedzieć, że ta książka jest zła, bo wtedy bym skłamała. Historia ma wydźwięk bajkowy, to taka współczesna opowieść o Kopciuszku tylko bardziej podrasowana i dla trochę starszych czytelników. Opowieść wciąga, ciekawi i nawet pomimo niedociągnięć wzbudza całą masę emocji.

Całość bardzo ratuje też postać Jaxa, nie jest typowym gwiazdorem uważającym, że cały świat powinien być u jego stóp, że wszystko mu się należy. Mężczyzna jest uroczy i wrażliwy, nie szaleje, nie buntuje się, potrafi być opiekuńczy i wrażliwy. Zupełnie inny niż mogłabym się spodziewać. Moje serce zdobyli również  pani Mary i pan Greg, którzy zawsze służyli wsparciem i dobrym słowem czy po prostu byciem obok.

Na prawdę nie wiem jak mam ocenić Oddychaj mną, bo z jednej strony nie żałuję czasu poświęconego na czytanie ponieważ przyjemnie spędziłam z nią czas. Jednak nie mogę przymknąć oka na niedociągnięcia jakie tutaj znalazłam, wyraźnie widać, że to początki kariery pisarskiej Glines i znając późniejsze jej powieści nie da się nie zauważyć jak bardzo poprawił się jej styl pisania. Niemniej Oddychaj mną czyta się szybko i z zaciekawieniem obserwując rozwój wypadków oraz rodzącej się relacji między bohaterami. Czuję niedosyt, lekki zawód, ale i tak będę sięgać po kolejne tomy serii i nie przestanę uwielbiać pisarki.

Pierwszy tom Sea Breeze nie jest może rewelacyjny, ale nie mogę mu zarzucić, że jest do niczego. Fani pióra Abbi Glines powinni sięgnąć po ten tytuł, tylko należy pamiętać by nie oczekiwać od niego zbyt wiele. Lekka, romantyczna i niewinna – taka właśnie jest ta powieść.


Tytuł wpisu s. 117
Autor: Abbi Glines
Tytuł: Oddychaj mną
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 2016-02-12
Kategoria: romans, New Adlut
ISBN: 9781442488694
Liczba stron: 368
Ocena: 6/10

Sea Breeze:
Oddychaj mną | Wybierz mnie | Ocal mnie | Just for Now | Sometimes Is Lasts | Misbehaving | Bad for You | Hold On Tight | Until The End